Politycy KO o śmierci 29-letniego Łukasza i działaniach policji: Będziemy żądać pilnej informacji MSWiA

"Kolejne ofiary brutalnych interwencji funkcjonariuszy policji muszą zostać wyjaśnione, a winni - ukarani" - podkreślił Borys Budka. Jak dodał, opozycja będzie domagać się pilnej informacji szefa MSWiA Mariusza Kamińskiego w tej sprawie.
Zobacz wideo Podwyżki dla polityków? Szłapka: Myślę, że Senat odrzuci ten projekt

"Kolejne ofiary brutalnych interwencji funkcjonariuszy policji muszą zostać wyjaśnione, a winni - ukarani. Na najbliższym posiedzeniu Sejmu będziemy domagać się pilnej informacji min. Kamińskiego w tej sprawie. Ludzie odpowiedzialni za bezpieczeństwo nie mogą sami łamać prawa" - napisał Borys Budka.

"Kolejna śmierć po interwencji policji na Dolnym Śląsku. W zeszłym tygodniu nie odpowiedziano na nasze pytania dotyczące zgonu Bartka w Lubinie. Na następnym posiedzeniu będziemy żądać informacji MSWiA w sprawie śmierci Łukasza Łągiewki i wcześniejszych tragicznych wydarzeń" - podkreślił Grzegorz Schetyna.

Budowa płotu na polsko-białoruskiej granicyMariusz Błaszczak pokazuje płot na granicy. "Mamy już prawie 40 km"

Śmierć po interwencji policji

W nocy z 1 na 2 sierpnia we Wrocławiu zmarł Łukasz Łagiewka. Kilkanaście godzin wcześniej sześcioro funkcjonariuszy pobiło go przy pomocy pałek teleskopowych i z użyciem gazu, podejrzewając, że mógł on być pod wpływem środków odurzających. Rodzina wezwała policję, była przekonana, że ich syn chce targnąć się na własne życie. 29-latek leczył się na depresję.

Kilka dni wcześniej o śmierci 25-letniego Ukraińca informuj "Gazeta Wyborcza". Mężczyzna pracował na budowie we Wrocławiu. 30 lipca w nocy wracał ze spotkania ze znajomymi, był pod wpływem alkoholu. 25-latek według kierowcy miejskiego autobusu miał mówić do siebie, uderzać głową o szybę. Mężczyznę ok. godz. 22 zatrzymali na przystanku policjanci. Według ich relacji 25-latek miał zachowywać się agresywnie. Został przewieziony do Wrocławskiego Ośrodka Pomocy Osobom Nietrzeźwym. Jak wynika z tekstu Jacka Harłukowicza z "GW", gdy mężczyźnie rozpięto kajdanki, rozciągał ręce na boki i próbował wstać. Wtedy policjanci i pracownicy izby mieli powalić go na ziemię, przyduszać jego głowę kolanem do podłogi. Na 25-latku miało, według "Wyborczej", praktycznie "siedzieć" sześć osób. 25-latek został przeniesiony do izolatki, chciano nałożyć mu pasy, próbował się oswobodzić. "W pewnym momencie siedzi na nim już dziewięć osób" - czytamy. 25-latek miał być także uderzany pięścią, przyciskany kolanem. Około północy stwierdzono zgon mężczyzny.

Na początku sierpnia policjanci z Lubina otrzymali zgłoszenie od kobiety, która twierdziła, że jej syn, 34-letni Bartosz S., jest prawdopodobnie pod wpływem narkotyków i rzuca kamieniami w okna sąsiadów. Policjanci po dotarciu na miejsce próbowali obezwładnić mężczyznę. Na nagraniu z interwencji widać, że funkcjonariusze starają się przycisnąć go do ziemi, ale on wyrywa się, krzyczy i wzywa pomocy, a po pewnym czasie bezwładnie opada na ziemię. Według relacji policji "mężczyzna został następnie przekazany w ręce medyków i z uwagi na jego zachowanie, w asyście policjantów, został przewieziony do szpitala, a następnie trafił na SOR", a "po około dwóch godzinach od przewiezienia do szpitala, dyżurny KPP w Lubinie został powiadomiony, że mężczyzna zmarł". Rodzina zmarłego Bartosza S. uważa, że w czasie interwencji policji doszło do złamania krtani 34-latka, co doprowadziło do jego śmierci. Według prokuratury pierwsza sekcja zwłok nie potwierdza wersji rodziny pokrzywdzonego.

Blok na Psim Polu, w którym mieszkał zmarły Łukasz ŁagiewkaKolejna śmierć po interwencji policji. We Wrocławiu zmarł 29-latek

Więcej o: