Niedzielski o protestach ratowników medycznych: To jest informacja bardzo niepokojąca. I podaje dane

- W piątek ten stan niedysponowania karetkami wynosił mniej więcej 25 procent w skali kraju. To jest informacja bardzo niepokojąca - powiedział na antenie TVN24 minister zdrowia Adam Niedzielski pytany o ogólnopolski protest ratowników medycznych. Jak dodał, resort zdrowia cały czas prowadzi "rozmowy ze środowiskiem", choć podwyżki dla ratowników już były. Otrzymali je jednak tylko ci zatrudnieni na podstawie umowy o pracę.

Szef resortu zdrowia podkreślił, że pomimo trwającego protestu "dojazd i bezpieczeństwo karetek są zapewnione".

- Obserwujemy równolegle, jak wyglądają czasy dojazdu zespołów ratownictwa medycznego i one się póki co nie zmniejszyły - powiedział Adam Niedzielski w programie "Sprawdzam" na antenie TVN24. Dodał, że było to możliwe dzięki działaniom wojewodów, którzy uruchomili "specjalne procedury". 

Zobacz wideo Fiałek: Po pandemii wielu medyków wyemigruje. To będzie tragedia większa niż COVID-19

Niedzielski o proteście ratowników: Ewentualna eskalacja stanowi zagrożenie, ale jesteśmy przygotowani

- To nie jest działalność spontaniczna, mamy opracowane procedury, co robić w przypadku kryzysów. Korzystamy z Lotniczego Pogotowia Ratunkowego czy z karetek pozasystemowych, czyli tak zwanego transportu medycznego, czy również z obsady, która brana jest chociażby z wojska czy straży pożarnej - tłumaczył.

Niedzielski przyznał, że ewentualna eskalacja strajku ratowników stanowi "zagrożenie", jednak powtórzył, że system ochrony zdrowia jest na taką ewentualność przygotowany. - Analizujemy przyczyny tej sytuacji dotyczące postulatów formułowanych przez ratowników, a z drugiej strony analizujemy, jak wygląda kwestia organizacji systemu ratownictwa medycznego. Tutaj mamy kilka wątpliwości, które musimy wspólnie rozstrzygnąć - stwierdził Niedzielski.

Konstanty RadziwiłłProtest ratowników medycznych. Wojewoda mazowiecki poprosił o pomoc wojsko

"Podwyżki już były"

Zapytany o to, czy protestu ratowników medycznych można było uniknąć, odparł, że "sytuacja jest bardzo skomplikowana" i że doszło do "nawarstwienia wielu problemów". 

- Wiadomo, że system opieki zdrowotnej działa w sposób utrudniony po pandemii. Mamy bardzo dużo kłopotów organizacyjnych, przede wszystkim braki kadrowe - mówił Niedzielski w TVN24. Przyznał też, że resort wiedział o zbliżającym się proteście. Zapewnił też, że przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia "cały czas prowadzą rozmowy ze środowiskiem". Dopytywany o to, czy ratownicy mogą liczyć na podwyżki wynagrodzeń, odpowiedział: Nie chciałbym sprowadzać wszystkich problemów do tego, byśmy eskalowali żądania płacowe.

- Dodatki były płacone również ratownikom medycznym. Ostatnia regulacja, którą przyjęliśmy w lipcu, która podniosła minimalne wynagrodzenia, z niej skorzystało w sektorze medycznym 250 tysięcy osób, prawie 100 tysięcy pielęgniarek. Nie budujmy obrazka, w którym mamy do czynienia z poczuciem stagnacji finansowej, że nic się nie dzieje. Zwiększamy nakłady i zwiększamy je bardzo wyraźnie - przekonywał polityk.

Stwierdził też, że "podwyżki już były" i otrzymali je wszyscy pracownicy ochrony zdrowia zatrudnieni w ramach umów o pracę. - Problem, z którym mamy do czynienia dotyczy pracowników kontraktowych, których jest nieco więcej niż połowa - zaznaczył.

W Warszawie już 150 osób przeszło na zwolnienia lekarskie 

Protestujący od środy ratownicy medyczni domagają się m.in. wzrostu wynagrodzeń oraz nowelizacji ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym. Sprzeciwiają się też znacznemu obniżeniu ich pensji w wyniku ostatniej nowelizacji przepisów. Zmiana pozbawiła ich prawa do otrzymywania tzw. dodatków covidowych, co w praktyce oznacza pensje niższe nawet o kilkaset złotych. 

Do protestów dołączają ratownicy z kolejnych miast. W środę 1 września część warszawskich załóg karetek zgłosiła niedyspozycję do pracy, a pracownicy wzięli zwolnienia lekarskie. Wojewódzka Stacja Pogotowia Ratunkowego i Transportu Sanitarnego Meditrans nie przekazała, ile ambulansów wtedy nie wyjechało. Nieoficjalnie mówiło się o połowie z 80 wszystkich załóg w stolicy.  

Z informacji przekazanych nam w czwartek po południu przez rzeczniczkę Urzędu Marszałkowskiego wynika, że "obecnie w rejonie operacyjnym WSPRiTS 'Meditrans' SPZOZ w Warszawie w ciągu doby dyżur w ambulansach pełni ok. 400 osób".

Ratownik medyczny / zdjęcie ilustracyjneProtest ratowników medycznych. Kolejne osoby składają wypowiedzenia

"Do tej pory Stacja nie zgłaszała problemu z masowymi odejściami z pracy. Z informacji uzyskanych od dyrekcji pogotowia wynika, że obecnie objętych krótkotrwałymi (od 1 do 3-7 dniowymi) zwolnieniami lekarskimi jest ok. 150 członków personelu Zespołów Ratownictwa Medycznego (z ok. 1000 medyków). Absencje te zgłaszane są zazwyczaj w dniu, w którym ma rozpocząć się dyżur w ZRM, niejednokrotnie już po czasie rozpoczęcia zmiany" - poinformowała Milewska. Jak dodała przedstawicielka urzędu, "problemy z obsadą dotyczą ok. 1/3 wszystkich ZRM (29-33 Zespołów Ratownictwa Medycznego) w rejonie operacyjnym".

Mniejsza liczba karetek powoduje, że w Warszawie do chorych coraz częściej wysyłane są śmigłowce Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. W piątek jedna z maszyn wylądowała w centrum stolicy - na placu Konstytucji.

Również w piątek wojewoda mazowiecki Konstanty Radziwiłł zwrócił się do Ministra Obrony Narodowej z prośbą o oddelegowanie żołnierzy Wojska Polskiego w celu zapewnienia obsady dyżurowej w 40 zespołach ratownictwa medycznego.

Więcej o: