Nowe zeznania w sprawie Stanisława Gawłowskiego. Obrona: To metody Putina

Onet ustalił, że jeden z głównych świadków obciążających Stanisława Gawłowskiego miał na kilka miesięcy przed wejściem CBA do mieszkania byłego polityka PO rozpowiadać, że jest dogadany z prokuraturą i Gawłowski będzie miał problemy. Według obrońców polityka oznacza to, że dotychczasowe obciążające zeznania były fałszywe, a ich celem było "wykańczanie polityków opozycji".

W lipcu 2019 r. Gawłowskiemu postawiono zarzuty korupcyjne w związku z tzw. aferą melioracyjną. Były wiceminister środowiska w rządzie PO, a dziś senator niezależny, jest oskarżany o przyjęcie łapówek m.in. kwoty w wysokości 700 tys. złotych (chodzi o nieprawidłowości przy inwestycjach realizowanych przez Zachodniopomorski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Szczecinie). Gawłowski twierdzi, że jest niewinny, a sprawa "ma charakter polityczny". 

Zobacz wideo Stan wyjątkowy w Polsce. Gen. Skrzypczak: Podejrzewam, że wywiad polski wie więcej niż my

Afera melioracyjna. Nowe zeznania w sprawie Stanisława Gawłowskiego

Onet podaje, że nowe światło na aferę melioracyjną rzuciły niedawne zeznania Mieszka K., urzędnika pracującego w organie odpowiedzialnym za inwestycje wodne w rejonie Szczecina i Koszalina. K. zeznał, że latem 2017 r., na kilka miesięcy przed wejściem CBA do mieszkania Gawłowskiego, spotkał się z Krzysztofem B. 

Szymon HołowniaSondaż: PiS i KO umacniają się. Partia Hołowni zalicza duży spadek

- Oznajmił mi, że on już jest spokojny o swoją osobę, że już wszystko ma ustalone z prokuratorem, że jest poukładany w prokuraturze, że problemy będzie miał pan Gawłowski [...], a ja mam być spokojny o swoją osobę - powiedział Mieszko K. 

Krzysztof B. to - jak wskazuje Onet - jeden z głównych świadków obciążających polityka. Jest biznesmenem i znajomym Gawłowskiego. Jemu również postawiono zarzuty korupcyjne. B. miał wręczać łapówki byłemu dyrektorowi Zachodniopomorskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Szczecinie. Dyrektor rozstrzygał wielomilionowe przetargi na inwestycje związane z melioracją, które Krzysztof B. często wygrywał. B. miał również wręczyć Gawłowskiemu 405 tys. zł łapówki "za przychylność".

Obrońca Stanisława Gawłowskiego: To metody Putina 

Krzysztof B. to były członek PiS-u, który był dwukrotnie zatrzymywany w 2014 r. Nie składał wtedy jednak zeznań obciążających Stanisława Gawłowskiego. Według Onetu zmieniło się to kiedy kontrolę nad prokuraturą przejęło Prawo i Sprawiedliwość. B. zgłosił się do śledczych w 2016 r. i wyraził chęć zostania tzw. małym świadkiem koronnym (podejrzany, który zeznaje jako świadek w zamian za odstąpienie od wykonania kary lub jej złagodzenie). 

Według obrońców Gawłowskiego nowe zeznanie pokazują "metody Putina" oraz chęć "wykańczania polityków opozycji". - Od początku było jasne, że ten świadek zeznaje fałszywie, ale nie wiedzieliśmy dlaczego. […] Dziś to jest jasne. To jest człowiek, który ma sprawę karną, siedział w areszcie i dostał ofertę od prokuratury: "Zeznaj coś na jednego z liderów opozycji, to cię puścimy, albo będziesz miał łagodny wyrok" - powiedział Roman Giertych, jeden z obrońców Gawłowskiego. 

Przemysław CzarnekCzarnek odpowiada na krytykę kanonu lektur: To dyktatura ateistyczna

Gawłowski spędził w areszcie trzy miesiące

W grudniu 2017 r. do mieszkania Stanisława Gawłowskiego weszło Centralne Biuro Antykorupcyjne. W tym samym miesiącu wystosowano do Sejmu wniosek o uchylenie immunitetu polityka w związku z zamiarem przedstawienia mu zarzutów korupcyjnych. Gawłowski nie czekał na decyzję Sejmu i sam zrzekł się immunitetu. Kilka miesięcy później Gawłowski został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Polityk wyszedł z aresztu po wpłaceniu poręczenia majątkowego w kwocie 500 tys. złotych. 

Proces ws. afery melioracyjnej ruszył w styczniu 2020 r. przed Sądem Okręgowym w Szczecinie. Polityk po raz kolejny nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Stwierdził, że jego sprawa ma związek z decyzjami, które podjął jako przewodniczący rady nadzorczej w Narodowym Funduszu Ochrony Środowiska. Odwołał wówczas ze stanowiska prezesa Funduszu Kazimierza Kujdę i cofnął 27 milionów dotacji na budowę geotermy toruńskiej dla związanej z ojcem Tadeuszem Rydzykiem fundacji.  

- Po wygranych wyborach przez PiS docierały do mnie informacje od dziennikarzy i znajomych, że będę miał problemy - powiedział przed sądem Gawłowski.  

Więcej o: