Przydacz o stanie wyjątkowym przy granicy: To nie jest miasteczko Wilanów, w którym można robić happeningi

Trwa oczekiwanie na decyzję prezydenta Andrzeja Dudy na wprowadzenie stanu wyjątkowego w przygranicznych miejscowościach w woj. podlaskim i lubelskim. Wniosek w tej sprawie złożył we wtorek rząd. Wiceszef MSZ Marcin Przydacz podkreślił w Radiu Plus, że wpływ na tę decyzję miały m.in. planowane manewry Rosji i Białorusi. - Prowokacje są scenariuszem nie tylko możliwym, one tak naprawdę mogą być zrealizowane. To nie jest jakiś potencjalny scenariusz - zaznaczył.

Wiceszef Ministerstwa Spraw Zagranicznych Marcin Przydacz w środowej rozmowie w Radiu Plus stwierdził, że "spodziewa się", iż prezydent Andrzej Duda wyda rozporządzenie dotyczące wprowadzenia stanu wyjątkowego na terenie pasu przygranicznego.

Jak ocenił Przydacz, w miejscowościach przy granicy z Białorusią "ryzyko narastania presji migracyjnej będzie rosło" i "kolejne tysiące migrantów są ściągane przez Alaksandra Łukaszenkę na Białoruś". Przypomniał, że za kilka dni rozpoczynają się białorusko-rosyjskie manewry wojskowe Zapad-2021.

Płot na granicy polsko-białoruskiejMiejscowości, które mają być objęte stanem wyjątkowym [LISTA]

Według wiceszefa MSZ stan wyjątkowy "ograniczyłby możliwość przebywania w miejscowościach nadgranicznych osób postronnych, potencjalnych prowokatorów, których cele nie są zbieżne z interesem Rzeczpospolitej". 

- Oglądaliśmy w ostatnim czasie bardzo niepokojące obrazki ludzi, którzy próbowali demontować ogrodzenie graniczne, przedostawać się nielegalnie przez granicę. Straż Graniczna reagowała, ale trzeba się przygotować, że takich działań mogłoby być więcej - dodał.

Zobacz wideo Stan wyjątkowy na Podlasiu i Lubelszczyźnie. Mariusz Kamiński zapowiada zmiany w pasie przygranicznym

Marcin Przydacz: Prowokacje naprawdę mogą być zrealizowane

Zapytany o to, czy rząd posiada konkretną wiedzę o możliwych prowokacjach przy okazji ćwiczeń białorusko-rosyjskich, odpowiedział: "Jeżeli mamy informacje, które są informacjami tajnymi, klauzulowanymi, nie sposób podzielić się nimi tutaj w tym miejscu".

- Prowokacje są scenariuszem nie tylko możliwym, one tak naprawdę mogą być zrealizowane. To nie jest jakiś potencjalny scenariusz. Gdyby tak rzeczywiście było, nie wprowadzalibyśmy tak zasadniczej zmiany, jaką jest stan wyjątkowy - zaznaczył.

Wojciech HermelińskiHermeliński o stanie wyjątkowym: Chodzi o wprowadzenie zapory dla dziennikarzy

- To nie jest zwykły czas i to nie jest miasteczko Wilanów, w którym można robić happeningi, ani Park Agrykola, to granica państwa, granica Unii Europejskiej. Mamy dużą odpowiedzialność, chroniąc nie tylko Polskę, ale całą UE i cały nasz sojusz przed ewentualnymi działaniami destabilizacyjnymi z zewnątrz - podkreślił Przydacz.

Wiceminister zaznaczył, że "jeśli będzie potrzeba, można, i Konstytucja na to zezwala, przedłużyć ten stan wyjątkowy na kolejne 60 dni". - Mam nadzieję, że nie będzie takiej potrzeby, że po 30 dniach sytuacja się uspokoi, natomiast proszę mieć świadomość, że to uprawnienie mają prezydent i rada ministrów - powiedział.

MON: Przy granicy działania prowadzi ok. 2 tys. żołnierzy

Jak przekazało w środę portalowi Gazeta.pl Ministerstwo Obrony Narodowej, obecnie na granicy z Białorusią działania prowadzi ok. 2 tys. żołnierzy, głównie z jednostek 16 Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej. MON podkreśla, że wojsko wspiera w ten sposób Straż Graniczną.

"Reakcja MON na pogarszającą się sytuację na granicy była natychmiastowa" - dodał Wydział Prasowy Centrum Operacyjnego MON.

Andrzej Duda i Mariusz BłaszczakStan wyjątkowy w pasie przygranicznym? RMF FM: W czwartek podpis prezydenta

"Na 150-kilometrowym odcinku granicy z Białorusią rozłożono zasieki. Następnie, aby jeszcze bardziej uszczelnić granicę, szef MON podjął decyzję o budowie płotu. Dzięki temu w krótkim czasie granica polsko-białoruska zostanie uszczelniona. Podstawowym celem ogrodzenia jest spowolnienie prób nielegalnego przekroczenia granicy, dając czas wojsku i Straży Granicznej na reakcję" - dodano.

Tymczasem w okolicach Usnarza Górnego od 24 dni przebywa grupa uchodźców z Afganistanu. Jak wynika z informacji przekazywanych przez Fundację Ocalenie, to 32 osoby.

Straż graniczna, ludzie w wojskowych mundurach (pozbawionych oznaczeń identyfikujących formację) i policja od kilkunastu dni przetrzymują pod gołym niebem grupę migrantów. Nie przyjmują od nich wniosków o azyl, nie dopuszczają do nich pomocy, ich pełnomocników i dziennikarzy. Białorusini ni pozwalają im się cofnąć. Usnarz Górny, 22 sierpnia 2021Usnarz Górny. Straż Graniczna: Wiele osób myśli, że to granica z Niemcami

"Mamy informacje o chorobach przewlekłych, na które cierpi część osób i wiemy, że nie mają leków. Trudno też zakładać, że koczowanie w takich warunkach nie jest zagrożeniem dla zdrowia i życia" - przekazali we wtorek w mediach społecznościowych działacze fundacji. Jak podkreślili, migranci "proszą o ochronę międzynarodową, do czego mają prawo".

Więcej o: