Afera mailowa. Wyp造n窸a rzekoma umowa koalicyjna. Jest mowa o podziale subwencji, do kt鏎ego nie dosz這

Kolejna ods這na afery mailowej. Tym razem hakerzy ujawnili dokument, kt鏎y jest rzekomym zapisem podpisanej w ubieg造m roku przez Jaros豉wa Kaczy雟kiego, Jaros豉wa Gowina i Zbigniewa Ziobr umowy koalicyjnej. Politycy PiS nie komentuj publikacji, nie zaprzeczyli jednak do tej pory jednoznacznie autentyczno軼i dokumentu.

W tym tygodniu do sieci trafił kolejny e-mail, mający pochodzić rzekomo ze skrzynki osób powiązanych z Prawem i Sprawiedliwością. Tym razem to rzekoma treść umowy koalicyjnej, którą PiS, Solidarna Polska i Porozumienie podpisały 26 września ubiegłego roku. Dokument nie został oficjalnie ujawniony, a do mediów trafiały do tej pory z przecieków tylko niektóre szczegóły.

Opublikowana w tym tygodniu rzekoma umowa koalicyjna miała zostać przesłana we wrześniu ubiegłego roku europosłowi PiS Joachimowi Brudzińskiemu przez szefa komitetu wykonawczego partii Krzysztofa Sobolewskiego. Dokument ma 34 punkty.

Z treści wynika, że partie zobowiązały się do uchwalenia nowelizacji, która umożliwi proporcjonalny podział subwencji pomiędzy koalicjantów. "Strony ustalają, że subwencja będzie ustalana według proporcji liczonej liczbą pos堯w będących członkiem Solidarnej Polski i Porozumienia w stosunku do ogólnej liczby posłów wprowadzonych do sejmu z listy PiS" - czytamy.

J. Kaczyński J. Gowin Z. Ziobro -  Zjednoczona PrawicaKoalicjanci "wierzgają", Kaczyński nie chce dzielić się subwencją

Zmiany ustawowej do tej pory nie przeprowadzono. A w związku z tym, że PiS, SP i Porozumienie nie startowały w wyborach w 2019 r. formalnie jako koalicja (politycy kandydowali z listy PiS), partie Zbigniewa Ziobry i Jarosława Gowina nie otrzymały dotychczas pieniędzy z subwencji. Ta wciąż trafia (zgodnie z prawem) do PiS.

Zobacz wideo Według jakich zasad pracują dziennikarze TVP?

Afera e-mailowa. Wyciek rzekomej umowy koalicyjnej

W opublikowanym w sieci dokumencie znalazł się również zapis dotyczący rekonstrukcji rz康u, którą przeprowadzono w październiku.

Wskazano, że Porozumienie w latach 2020-2023 wyznacza kandydata na wicepremiera, ministra rozwoju oraz wiceministrów rozwoju, z zastrzeżeniem, że jednego wiceministra może rekomendować PiS. Partii Gowina przypadły także wiceministerialne fotele w resortach m.in. obrony i nauki, ugrupowaniu obiecano też możliwość rekomendacji członka zarządu TVP (wszystkich kandydatów Porozumienia PiS odrzuciło) i kandydatów na wicewojewodów w czterech województwach.

Oświadczenie prezesów PiS, Solidarnej Polski i Porozumienia ws. umowy koalicyjnejUmowa koalicyjna Zjednoczonej Prawicy podpisana. "Czekały na nią miliony Polaków"

Z kolei Solidarnej Polsce zapisano m.in. funkcję ministra sprawiedliwości, wiceministrów w tym resorcie, stanowisko prokuratora generalnego, wiceministrów aktywów państwowych (był nim Janusz Kowalski, zdymisjonowany w lutym), klimatu, rolnictwa, a także ministra odpowiedzialnego za "obronę praw obywatelskich i tożsamości europejskiej". Ugrupowanie mogło też wskazać trzech wicewojewodów i wiceszefa ABW.

W rzekomej umowie poruszono też kwestię podziału miejsc na listach w wyborach parlamentarnych, samorządowych i do Parlamentu Europejskiego, a także kwestię zatrudniania osób wskazanych przez koalicjantów m.in. w biurze klubu Prawa i Sprawiedliwości. Partie ponadto zobowiązały się do tego, by nie przyjmować do swoich szeregów członków innych koalicyjnych ugrupowań, a także, by nie krytykować publicznie działań rządu Zjednoczonej Prawicy.

Do tej pory czołowi politycy Prawa i Sprawiedliwości nie potwierdzili, ani nie zaprzeczyli autentyczności opublikowanego dokumentu.

Wi璚ej o: