Gen. Bieniek: Najbliższe dni będą krytyczne. Nie można wykluczyć, że rozpęta się piekło

Jacek Gądek
- USA mają możliwości i na pewno się zemszczą za zamach obok lotniska w Kabulu. Oczywiście, może się to przeciągnąć w czasie, ale nawet jeśli nie teraz, to na pewno zadanie będzie wykonane - mówi gen. Mieczysław Bieniek, były zastępca dowódcy strategicznego NATO, który służył w Iraku i Afganistanie.
Zobacz wideo Ambasador Afganistanu dziękuje Polsce za pomoc przy ewakuacji

Jacek Gądek: Czy w Kabulu może się zaraz rozpętać piekło?

Gen. Mieczysław Bieniek: Niestety nie można tego wykluczyć.

Co najmniej 90 afgańskich cywilów i 13 żołnierzy USA zginęło w dwóch zamachach bombowych w pobliżu lotniska w stolicy Afganistanu. A to dopiero początek?

Obecnie siły bezpieczeństwa Afganistanu, czyli policja i wojsko, są w rozsypce. Talibowie nie mają rozpoznania i wywiadu, więc nie zinfiltrowali środowiska, które zorganizowało zamachy. Odłam Państwa Islamskiego z prowincji Chorasan (IS-Ch) już miesiąc temu się odgrażał na łamach dżihadystowskiego pisma, że talibowie zawarli deal z Amerykanami i że to IS-Ch są prawdziwymi obrońcami Islamu i chcą wprowadzić szariat.

IS-Ch już przyznało się do tego zamachu.

Nie tylko USA, lecz także talibowie są ich wrogami. Amerykanie się wycofują z Afganistanu, a talibowie nie mają rozpoznanego swojego nowego wroga - właśnie IS-Ch. Nie można zatem wykluczyć, że wśród tych tłumów - ok. 20 tys. ludzi i kolejnych jeszcze napierających na lotnisko - znajdą się ludzie gotowi wysadzić się w powietrze. Ci radykałowie przecież wychowali sobie zamachowców samobójców. Ale inna metoda jest prostsza - postawienie w środku tłumu samochodu wypełnionego materiałami wybuchowymi.

USA mają środki, by powstrzymywać zamachowców w Kabulu, choćby jeszcze przez kilka dni - do czasu, aż sami zdołają się ewakuować?

Nieprzypadkowo wydawali komunikaty do swoich obywateli i współpracowników, aby ci opuszczali rejon przy lotnisku, bo może dojść do zamachu. I do niego doszło. Znali to ryzyko. Amerykanie posiadają w Afganistanie jeszcze swój wywiad i źródła informacji, ale już się zwijają. Teraz z pewnością intensyfikują jednak działania wywiadowcze, aby uniknąć kolejnych zamachów.

Zamachy uderzają też w talibów?

Talibowie też nie chcą zamachów. Zapewne zdają sobie sprawę z tego, że jeśli opinia międzynarodowa zobaczy pogłębiający się i krwawy chaos w Afganistanie, to nie będą mogli liczyć na żadną pomoc i ich państwo nie będzie w stanie się utrzymać.

Do końca sierpnia ma się zakończyć ewakuacja z Afganistanu, a już są próby ostrzeliwania samolotu w Kabulu. Kolejne krytyczne ryzyko?

Nie można wykluczyć, że IS-Ch posiada jakieś środki przeciwlotnicze, dlatego Amerykanie wzmacniają ochronę i pierścień zewnętrzny wokół lotniska. Tak chcą zapobiegać atakom na samoloty. Podobnie robiono w Kandaharze i Bagram, gdzie sam stacjonowałem. Najbliższe dni faktycznie będą krytyczne.

USA zaangażowało nie tylko swoje lotnictwo wojskowe, lecz także korzysta z komercyjnych linii lotniczych, w których mogą powołać - za opłatą - masę cywilnych samolotów. Cywilnymi samolotami już z terenu państw ościennych wywożą ludzi, których udało się już ewakuować z Kabulu maszynami wojskowymi. Tak bywało też w przeszłości - choćby w czasie operacji "Pustynna Burza".

Talibowie żądają, aby ewakuacja cudzoziemców z Afganistanu skończyła się 31 sierpnia...

...ale jednocześnie prosili Turków, aby zarządzali portem lotniczym po 31 sierpnia, bo sami talibowie nie są w stanie tego robić. Ludzie ewakuowani teraz z Afganistanu to nie tylko żołnierze i współpracownicy wojska, lecz także duża liczba wykształconych Afgańczyków, którzy dotychczas zarządzali tym krajem i jego infrastrukturą. To często ludzie, którzy mają podwójne obywatelstwa, żyli w Pakistanie, Indiach, Niemczech czy USA, ale po wypędzeniu talibów z Afganistanu wrócili, by go odbudowywać, robić interesy i kariery polityczne.

Ci ludzie teraz chcą się z Afganistanu wydostać. Talibowie z kolei chcą zakończyć czas emigrowania tych ludzi, bo inaczej ich państwo będzie podupadać i będą musieli - tak jak teraz Turcję - prosić o pomoc.

Łącznie z Kabulu ewakuowano ponad 100 tys. osób, z czego - jak mówił prezydent USA Joe Biden - ponad siedem tys. w ciągu 12 godzin. To gigantyczna operacja?

Kubańczycy ewakuowali się z Angoli. Amerykanie z Wietnamu, a Rosjanie z Afganistanu. Teraz to Amerykanie się ewakuują, ale w Afganistanie zostają bądź do Afganistanu wchodzą inni: Rosja, która ma specjalnego przedstawiciela Putina ds. Afganistanu gen. Zamira Kabułowa, Chiny, Indie. Ręce na Afganistanie chce też położyć Iran.

Joe Biden zapowiedział odwet za zamach w Kabulu. "Nie zapomnimy tego, nie wybaczymy, zmusimy was, byście za to zapłacili". Czy jednak USA de facto mają możliwość, by zlikwidować autorów zamachów, skoro zaraz Amerykanów już w Afganistanie nie będzie?

USA mają takie możliwości i na pewno się zemszczą. Oczywiście, może się to przeciągnąć w czasie, ale nawet jeśli nie teraz, to na pewno zadanie będzie wykonane. Amerykanie mają wywiad satelitarny, elektroniczny i samoloty bezzałogowe, które mogą wykryć i dosięgnąć baz IS-Ch w Afganistanie. Nie ma innej możliwości - Amerykanie nie pozostawią tego bez odpowiedzi.

W filmie "Monachium" widać było dobrze, jak działają służby - dopiero po latach Izrael dopadł zamachowców, ale to zrobili. Amerykanie też to zrobią. Byłem w USA jako zastępcą dowódcy strategicznego NATO i wiem, że śmierć obywateli USA za granicą, a już zwłaszcza gdy giną żołnierze, to wstrząs dla tego społeczeństwa. Jeśli prezydent nie zareaguje i nie podejmie działań, by dopaść morderców, to bardzo dużo traci. Biden już dużo stracił, bo jest oskarżany o bezład przy ewakuacji. Z pewnością można było sprawniej się wycofać z Afganistanu, a wcześniej inaczej negocjować z talibami. Dziś jednak obserwujemy skutki porozumienia, jakie z talibami rok temu zawarł w Dosze poprzedni prezydent Donald Trump.

Więcej o: