Czarnek odsłania kulisy głosowania ws. reasumpcji. "Był w gronie prawników"

- Ze 20 osób było wtedy w tym pokoju, gdzie o tym dyskutowano. Wśród nich także profesorowie prawa. Wszystko odbyło się lege artis - tak o słynnej już reasumpcji głosowania mówi w rozmowie z Onetem Przemysław Czarnek, minister edukacji i nauki. Jak dodaje, sam był w gronie prawników, z którymi konsultowała się marszałkini Sejmu.

Dziennikarze Onetu zapytali ministra edukacji i nauki Przemysława Czarnka, czy jako konstytucjonalista uważa, że zarządzona przez marszałkinię Sejmu słynna już reasumpcja głosowania, była zgodna z prawem. - Oczywiście. Mogę o tym [...] zapewnić - odparł polityk.

Zobacz wideo Budka do Witek: Prokuratura już prowadzi postępowanie w pani sprawie

Czarnek o reasumpcji głosowania: Byłem bezpośrednim świadkiem. Do pokoju rządowego przyszedł Paweł Kukiz

Czarnek dopytywany o opinie prawne, którymi posiłkowała się Witek, a które pochodziły z 2018 r. i dotyczyły zupełnie innego głosowania, stwierdził, że doszło tu "co najmniej do nieporozumienia, jeśli nie manipulacji".

- Byłem bezpośrednim świadkiem wszystkich zdarzeń i rozmów związanych z reasumpcją. Wszystko odbyło się dokładnie zgodnie z przepisami regulaminu Sejmu. Do pokoju rządowego przyszedł pan poseł Paweł Kukiz, który stwierdził, że doszło do jakiegoś nieporozumienia. Pojawiły się dyskusje, w jaki sposób może dojść do reasumpcji - mówił.

- W wyniku dyskusji jasne stało się, że pani marszałek zrobiła błąd, co sama przyznała z mównicy. Po pierwsze, nie zarządziła głosowania nad konkretnym wnioskiem, bo były dwa takie wnioski [o przełożenie terminu posiedzenia Sejmu - red.]. I po drugie, powiedziała, że sama zdecyduje, do kiedy będzie to odroczenie. Nie miała do tego uprawnień. W związku z tym posłowie zostali wprowadzeni w błąd - dodał. 

Minister edukacji i nauki Przemysław CzarnekPrzemysław Czarnek będzie nadzorował rozwój reaktorów jądrowych

Jak tłumaczył Czarnek, następnie Witek zasięgnęła opinii sejmowych prawników, którzy przychylili się do wniosku o reasumpcję głosowania. 

- Taka opinia prawników sejmowych - jak wskazała pani marszałek, było ich pięciu - była zgodna z opiniami wyrażonymi przez konstytucjonalistów trzy lata temu. Przepisy od tego czasu się nie zmieniły. Więc co tu niezgodnego z prawem? - stwierdził polityk.

Zaznaczył też, że prawników, z którymi rozmawiała marszałkanini Sejmu, było zresztą "zdecydowanie więcej niż pięciu", dodając, że w tym gronie znalazł się on sam. - Jak wspomniałem, podpisałem się pod tym wnioskiem. Ze 20 osób było wtedy w tym pokoju, gdzie o tym dyskutowano. Wśród nich także profesorowie prawa. Wszystko odbyło się lege artis - podkreślił.

Jarosław Kaczyński i Jarosław GowinSondaż. Odejście Gowina bez wpływu na poparcie dla Zjednoczonej Prawicy

Więcej o: