Premier Mateusz Morawiecki pojawi się na granicy polsko-białoruskiej

Kancelara Premiera potwierdziła, że Mateusz Morawiecki pojawi się we wtorek na polsko-białoruskiej granicy. Szef polskiego rządu odwiedzi placówkę Straży Granicznej w Kuźnicy w województwie podlaskim.

Mateusz Morawiecki pojawi się we wtorek 24 sierpnia w województwie podlaskim na granicy polsko-białoruskiej, gdzie od kilkunastu dni koczuje grupa uchodźców. Z ustaleń PAP wynika, że wizyta premiera ma związek z "gwałtownym wzrostem migrantów z Iraku, Syrii, Afganistanu i innych krajów na wschodniej granicy Unii Europejskiej". 

Zobacz wideo "Możemy się spodziewać, że do naszego kraju przybędzie bardzo dużo Afgańczyków"

Mateusz Morawiecki będzie wizytował granicę polsko-białoruską

Na stronie rządu pojawił się już plan wizyty premiera. Prezentuje się on następująco:

  • 15:30 - odprawa z dowództwem Straży Granicznej w placówce SG w Kuźnicy im. 2. Pułku Strzelców Podhalańskich;
  • 15:50 - spotkanie ze strażnikami granicznymi, przedstawicielami wojska oraz policji;
  • 16:50 -  spotkanie Mateusza Morawieckiego z dziennikarzami przy przejściu granicznym w Kuźnicy.

Wcześniej portal 300polityka.pl informował, że o 16:25 nastąpi przejazd premiera po pasie granicznym. O 17:20 polityk weźmie też udział w spotkaniu z mieszkańcami Saczkowców (woj. podlaskie).

Siostra Małgorzata Chmielewska, Nagorzyce, 13 sierpnia 2016Siostra Chmielewska: Na cierpieniu uchodźców odbija się "megapolityka"

W poniedziałek w mediach pojawiło się wspólne oświadczenie premierów Polski, Litwy, Łotwy i Estonii. Szefowie rządów tych państw stwierdzili, że kryzys na granicach z Białorusią został zaplanowany i jest zorganizowany przez reżim Aleksandra Łukaszenki. 

"My, Premierzy Litwy, Łotwy, Estonii oraz Polski wyrażamy poważne zaniepokojenie sytuacją na granicach Litwy, Łotwy i Polski z Białorusią. Jest dla nas jasne, iż bieżący kryzys został zaplanowany i w sposób systematyczny zorganizowany przez reżim Aleksandra Łukaszenki. Wykorzystywanie imigrantów w celu zdestabilizowania sąsiadujących państw stanowi wyraźne naruszenie prawa międzynarodowego i kwalifikuje się jako atak hybrydowy przeciwko Litwie, Łotwie i Polsce, a tym samym przeciwko całej Unii Europejskiej" - napisano w dokumencie.

"Białoruś musi przyjąć pełną odpowiedzialność za osoby, którym sama zorganizowała przyjazd na swoje terytorium. Niedopuszczalnym jest, aby osoby, które przybyły na Białoruś były bezprawnie kierowane na granice zewnętrzne UE, a następnie powstrzymywane przed powrotem do swoich krajów zamieszkania. Wykorzystywanie uchodźców i imigrantów jako broni tworzy zagrożenie dla regionalnego bezpieczeństwa Unii Europejskiej i stanowi rażące naruszenie praw człowieka" - czytamy dalej.

Armia (wbrew wojskowym przepisom - na mundurach żołnierzy przerzuconych na granicę nie ma żadnych znaków pozwalających się zidentyfikować) i Straż Graniczna pilnuje by dziennikarze, wolontariusze organizacji pomocowych i zwykli Polacy chcący pomóc nie zbliżali się do grupy uchodźców przetrzymywanych od kilkunastu dni na granicy polsko-białoruskiej. Usnarz Górny, 22 sierpnia 2021Namioty, łóżka, środki ochrony wysłane z pomocą. "Piłka po stronie Białorusi"

W Usnarzu na polsko-białoruskiej granicy od 16 dni koczuje grupa migrantów. Osoby te nie są wpuszczane do Polski, której granic pilnuje Straż Graniczna i żołnierze, mimo tego, że kilkukrotnie pokazywali na kartonowych tablicach, że chcą złożyć wnioski o udzielenie ochrony w Polsce. Z informacji SG wynika, że na granicy koczują obecnie 24 osoby. 

Więcej o: