Błaszczak przyjechał na polsko-białoruską granicę. "Niebawem podwoimy liczbę żołnierzy"

- Niebawem podwoimy liczbę żołnierzy na polsko-białoruskiej granicy do dwóch tysięcy - powiedział minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak, który w poniedziałek po południu pojawił się na granicy Polski i Białorusi. Polityk zapowiedział też budowę nowego, dwumetrowego płotu wzdłuż zasieków, które, jak stwierdził, okazały się "zbyt słabe".

- Przyjechałem tu z dwóch powodów. Po pierwsze, chciałem podziękować żołnierzom za ich służbę na granicy polsko-białoruskiej. Te podziękowania są zasadne zwłaszcza wtedy, gdy żołnierze Wojska Polskiego są atakowani - powiedział szef MON-u, który w poniedziałek odwiedził miejscowość Kopczany położoną tuż przy polsko-białoruskiej granicy.

Błaszczak przyjechał na polsko-białoruską granicę. Szef MON-u odniósł się do wypowiedzi Frasyniuka

Mówiąc o "ataku" na żołnierzy, Błaszczak miał na myśli niedawną wypowiedź Władysława Frasyniuka, który na antenie TVN24 skomentował to, co dzieje się na granicy polsko-białoruskiej. - Mam wrażenie, że to jest wataha, wataha psów, która osaczyła biednych, słabych ludzi. No tak nie postępują żołnierze. Śmieci po prostu, to nie są ludzkie zachowania - stwierdził działacz opozycji demokratycznej w PRL. 

- Miało miejsce haniebne zdarzenie. W niedzielę jedna z gwiazd TVN-u, w sposób urągającym wszelkim standardom i normom, zaatakowała żołnierzy Wojska Polskiego. W poniedziałek podpisałem zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa polegającego na zaatakowaniu funkcjonariusza, żołnierza na służbie - wyjaśnił Błaszczak.

Władysław FrasyniukBłaszczak kieruje zawiadomienie do prokuratury. Chodzi o słowa Frasyniuka

- Frasyniuk już w 2017 r. atakował polskiego policjanta. Jakkolwiek sprawa zakończyłaby się tym razem, uznałem, że moim obowiązkiem jako ministra obrony narodowej jest taka właśnie reakcja. Mam pewne wątpliwości co do rezultatu tej sprawy, choć mam nadzieję, że tym razem konsekwencje wobec takiej postawy zostaną wyciągnięte. To, jak zakończyła się sprawa z 2017 r. [postępowanie umorzono - red.] wskazuje, że Władysław Frasyniuk należy do tych, którzy stoją ponad prawem. Zobaczymy, jak tym razem wymiar sprawiedliwości osądzi to, co wydarzyło się w niedzielę - stwierdził polityk.

"Niebawem podwoimy liczbę żołnierzy na polsko-białoruskiej granicy do dwóch tysięcy"

Błaszczak przekazał później, że drugim powodem jego wizyty w Kopczanach jest przedstawienie opinii publicznej decyzji o wzmocnieniu granicy. - Zostanie zbudowany płot wzdłuż zasieków, które okazały się zbyt słabe. W tym tygodniu rozpoczną się pracę nad budową płotu o wysokości ponad dwóch metrów. Będzie stanowił solidną zaporę - dodał Błaszczak. 

Jak dodał, liczba żołnierzy obecnych na polsko-białoruskiej granicy zostanie niebawem podwojona i będzie wynosić dwa tysiące. - Są to działania, które zapewnią Polsce bezpieczeństwo. Wzmacniamy granicę państwa, zarówno jeśli chodzi o ogrodzenie, jak również żołnierzy, którzy wspierają straż graniczną - mówił szef MON-u. 

- Nie pozwolimy na to, żeby handlarze ludźmi wykorzystywali naiwność i łatwowierność tych, którzy najpierw samolotami są przerzucani na Białoruś, a potem idą na granicę z Polską, licząc na to, że dostaną się do Unii Europejskiej - mówił i dodał:

Nie pozwolimy na stworzenie szlaku przerzutu migrantów przez Polskę do Unii Europejskiej.

Od dwóch tygodni grupa kilkudziesięciu migrantów koczuje na granicy polsko-białoruskiej w pobliżu miejscowości Usnarz Górny (woj. podlaskie). Chcą oni dostać się na terytorium Polski i starać się o ochronę międzynarodową. Uniemożliwiają im to strzegący granicy żołnierze i funkcjonariusze Straży Granicznej. Nie jest pewne, jak liczna jest ta grupa uchodźców - Straż Graniczna podaje informacje o 24 osobach, natomiast działacze z Fundacji Ocalenie mówią o 32 osobach.

"Od wczoraj [niedzieli 22 sierpnia - red.] pojawiają się informacje o tym, że zmieniła się liczba osób przetrzymywanych. SG wydała wczoraj dwa komunikaty - najpierw o tym, ze Białorusini zabrali ponad połowę osób, potem - że pozostały 24. Z naszej dzisiejszej komunikacji z uchodźcami i uchodźczyniami wynika jednak, że nadal jest ich 32. Widzieliśmy dzisiaj także kobiety i dziewczynkę" - przekazała Fundacja w poniedziałek po godz. 12.

W poniedziałek w pobliże miejsca, gdzie przebywają migranci, dotarła duża grupa funkcjonariuszy policji z Podlasia. Ponad 20 policjantów uniemożliwia postronnym wejście na działkę oddaloną o około 200 m od miejsca, w którym koczują uchodźcy. 

Więcej o: