"Teraz trzeba zacząć płacić". Rekonstrukcja rządu PiS ma być szybka i "dość głęboka"

Jacek Gądek
Partia Republikańska chce teki wicepremiera i tylu działów w rządzie, ile dzierżyło dotychczas Porozumienie. To oczekiwana zapłata za odbicie posłów Jarosławowi Gowinowi. Naturalnym kandydatem na fotel wicepremiera byłby Adam Bielan, który dziś jest jednak europosłem. Dzielenie schedy po Gowinie ma się przerodzić w "dość głęboką" rekonstrukcję rządu - wedle planów - już we wrześniu.
Zobacz wideo Tusk kpi z PiS, przyznaje się do błędu, a potem stwierdza: wygrywałbym wybory przez 100 lat
Teraz trzeba zacząć płacić za lojalność

- mówi jeden z polityków PiS bliskich kancelarii premiera.

Czasem zapłaty ma być wrzesień. Gdy prezes PiS wróci z tradycyjnego sierpniowego urlopu, finalizowane mają być ustalenia ws. rekonstrukcji rządu. Jaka będzie ta rekonstrukcja? - Dość głęboka - słyszymy w KPRM. Przed wyjazdem w zasadzie ustalono, że po powrocie siądą do stołu. Do czasu jego powrotu negocjacji nie ma.

A chętnych do sięgnięcia po schedę po zdymisjonowanym Jarosławie Gowinie niemało. To: Partia Republikańska ("bielaniści") z Adamem Bielanem na czele, posłowie skupieni wokół Marcina Ociepy (nazywani "ociepami" albo "ociepistami") i jest też solistka Jadwiga Emilewicz. "Bielaniści" walczą o wpływy z "ociepami", a Emilewicz liczy na protekcję premiera Mateusza Morawieckiego i jakąkolwiek tekę ministerialną.

"Bielaniści" chcą dostać swoje

Ale po kolei. Po pierwsze to Partia Republikańska - czyli głównie Bielan i poseł Kamil Bortniczuk, którzy przez cały ten rok prowadzili operację rozbijania Porozumienia Jarosława Gowina - chce otrzymać zapłatę za udział w sformowaniu nowej większości w Sejmie. Większość ta jest co prawda bardzo chwiejna, ale jednak jest (232, w tym trzech labilnych "kukizowców", na 460 posłów).

- Musimy otrzymać swoje, to dziś oczywiste. Dziś bez nas nie ma większości. Wykonaliśmy potężną pracę i bardzo mocno zaryzykowaliśmy podejmując spór z liderem swojej partii. Na samym początku nie mieliśmy nawet pełnego wsparcia ze strony całego PiS

- mówi osoba z otoczenia Bielana.

Umowa PR z PiS - we wrześniu?

Wedle informacji Gazeta.pl Partia Republikańska ma podpisać umowę koalicyjną z PiS - z przydziałem stanowisk w rządzie, w samorządzie wojewódzkim i agendach państwa. "Bielaniści" chcą wejść w buty Gowina - to ich punkt wyjścia w negocjacjach - czyli dostać tyle działów administracji (Gowin miał ich cztery) i tek w rządzie, ile miał były wicepremier.

- Gowin miał stanowisko wicepremiera, więc my też byśmy chcieli. Zobaczymy, jaki będzie przebieg negocjacji z prezesem - mówi polityk PR. Naturalnym kandydatem jest w takim scenariuszu sam Bielan, który dziś jest jednak posłem do Parlamentu Europejskiego.

Przed wyjazdem prezesa PiS na wakacje ustalenia stanęły na tym, że podpiszą umowę, a co w niej będzie, to już ustalą, gdy Jarosław Kaczyński wróci z wojaży. Celem jest podpisanie umowy koalicyjnej do połowy września - jeszcze przed pierwszym powakacyjnym posiedzeniem Sejmu.

Chcą zwalniać "gowinowców"

"Bielaniści" chcą zapolować i szybko się rozprawić z ludźmi Gowina w strukturach państwa. Jak pisaliśmy na Gazeta.pl, Nowogrodzka miała świeżo zaktualizowaną listę ok. 260 "gowinistów", których teraz - jeśli nie zmienią frontu i nie dają gwarancji wierności - chcą zdymisjonować.

Superresort do podziału

Superresort gospodarczy po Jarosławie Gowinie ma zostać rozparcelowany, by mieć czym płacić tym, którzy od Gowina odeszli. W PiS są już przymiarki do tego, jak to zrobić, choć ostateczne decyzje dopiero zapadną. Superresort to były cztery rządowe działy: gospodarka, turystyka, budownictwo i praca.

Dział pracy już wrócił do Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej Marleny Maląg.

Dział budownictwa może - to dwie opcje - albo wrócić do Ministerstwa Infrastruktury Andrzeja Adamczyka, albo być przeniesiony do kancelarii premiera i przypadłby ministrowi w KPRM Michałowi Cieślakowi, czyli "bielaniście".

Los działu turystyki też nie jest przesądzony. Możliwe jest stworzenie resortu sportu i turystyki. Obecnie sport jest w gestii wicepremiera prof. Piotra Glińskiego. Ale w obozie rządzącym panuje opinia, że Gliński sportu nie czuje, a jest też w nie najlepszych relacjach z nadzorującą sport wiceminister Anną Krupką. Do wydzielonego na nowo ministerstwa sportu przymierzany jest poseł Kamil Bortniczuk - jeden z najzacieklejszych obok Adama Bielana wrogów Jarosława Gowina. Bortniczuk ma sportową przeszłość, a w Zjednoczonej Prawicy można usłyszeć, że wbijał nóż w plecy Gowinowi, ale potem został z pustymi rękami, więc Nowogrodzka jakoś będzie mu się odwdzięczać.

Gospodarka. Na giełdzie Ociepa i Emilewicz

Najważniejszy jest jednak dział gospodarki. Na giełdzie nazwisk do obsadzenia ociosanego do gospodarki Ministerstwa Rozwoju są Marcin Ociepa i Jadwiga Emilewicz. Ociepa ma ambicję, by być ministrem konstytucyjnym. Emilewicz też bardzo chce znów być panią minister.

Ociepa do rządu - na stanowisko wiceministra w resorcie w Ministerstwie Przedsiębiorczości i Technologii rządzonym wówczas przez Emilewicz - trafił w 2018 r. dzięki protekcji premiera Mateusza Morawieckiego, a nie Jarosława Gowina. Potem przeszedł jednak do MON pod wodzą Mariusza Błaszczaka i stopniowo orbitował ku PiS-owi, choć wciąż był w Porozumieniu Gowina.

W obozie rządzącym można usłyszeć dwie wersje przyszłości Ociepy. Pierwsza: skoro nieformalnie stoi za nim grupa aż trzech posłów wiceministrów (bo wspólnie stworzyli zespół parlamentarny), to awans Ociepy na ministra rozwoju byłby już przesadą. Za Ociepą stoją - jak mówi się na nich w ZP - "ociepiści": Wojciech Murdzek, Andrzej Gut-Mostowy, Grzegorz Piechowiak, Anna Dąbrowska-Banaszek, czyli grupa tworząca świeżo powstały zespół parlamentarny "Polska OdNowa" w Sejmie.

I druga: skoro Ociepa pracował nad wyciągnięciem tej trójki i jeszcze posłanki Anny Dąbrowskiej-Banaszek (prywatnie mamy prezydenta Chełma Jakuba Banaszka, który ma bardzo dobre relacje z Ociepą), to teka ministra konstytucyjnego powinna trafić w jego ręce. Póki co wiceszef MON nadal jest wiceszefem MON.

Walka "bielanistów" z "ociepami"

Między "bielanistami" i "ociepami" nie ma chemii - jest walka o podział schedy po Gowinie. "Ociepy" są w PiS nazywanie też "związkiem zawodowym sekretarzy stanu". To żartobliwe określenie ukuł wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin, bo wiceministrowie w zamian za lojalność oczekiwali zachowania swoich foteli w rządzie. Gwarancje dostali. Trzymają się razem.

Sam Marcin Ociepa ma ambicje większe niż fotel wiceministra obrony narodowej, sięgające stanowiska ministra konstytucyjnego. Wymienieni posłowie są gotowi poprzeć go na ministra rozwoju, ale póki co taka oferta ze strony Nowogrodzkiej nie padła.

Emilewicz też chce

Na giełdzie kandydatur do objęcia ociosanego Ministerstwa Rozwoju jest też Jadwiga Emilewicz. Przez ostatnie miesiące jest ona mniej aktywna, co wynika z powodów prywatnych. Niemniej teraz można usłyszeć w obozie rządzącym, że chce bardzo wrócić do rządu. - Jadwiga jest w grze o Ministerstwo Rozwoju. Nie bez znaczenia jest też to, że jest kobietą - mówi polityk bliski KPRM. Aktualnie w gabinecie Mateusza Morawieckiego jest tylko jedna kobieta, Marlena Maląg.

Emilewicz do rządu mogłaby wejść jednak tylko z rekomendacji PiS, a nie "bielanistów" czy grupy Ociepy. Póki co Emilewicz jest bezpartyjna i pozostaje solistką. Zwłaszcza "bielaniści" mają do niej dystans, bo - słyszymy w PR - parę razy zawiodła ich, bo odmówiła uczestniczenia w obalaniu Gowina.

Rekonstrukcja rządu - takie są plany - ma być sfinalizowana we wrześniu. Z rządu ma w końcu odejść Michał Kurtyka, minister klimatu. Na wylocie jest już od kilku miesięcy. On sam bardzo chce odejść do jakiejś instytucji międzynarodowej - tu najczęściej pada OECD jako przyszłe miejsce jego pracy. Wedle dotychczasowych ustaleń w ZP miałaby go zastąpić Anna Moskwa. Wiążące decyzje mają jednak zapaść po powrocie Jarosława Kaczyńskiego z urlopu.

Więcej o: