Mali, mniejsi i zupełnie maluczcy. To oni w Sejmie trzymają dziś w szachu Kaczyńskiego [LICZENIE SZABEL]

Łukasz Rogojsz
Jarosław Kaczyński drugą kadencję rządów zaczynał z dwoma kłopotliwymi koalicjantami. Po dwóch latach jednego z nich się pozbył, ale łączna liczba podmiotów, od których zależy los Zjednoczonej Prawicy, wzrosła kilkukrotnie. Dzisiaj obóz władzy w Sejmie nie zależy już wyłącznie od siebie. O jego sukcesach i porażkach zdecydują maluczcy polskiej polityki.

231 - to dzisiaj liczba klucz dla najważniejszych polityków z Nowogrodzkiej. Oznacza większość w Sejmie, a także gwarantuje większość bezwzględną, która będzie konieczna, jeśli obóz władzy zechce odrzucić senackie weto do nowelizacji ustawy medialnej znanej jako "lex TVN". Po hucznym rozwodzie z Porozumieniem osiągnięcie wspomnianego pułapu liczby posłów w Sejmie wcale nie będzie prostym zadaniem. Pokazało to już głosowanie nad "lex TVN", gdzie mimo zakrojonych na szeroką skalę kuluarowych negocjacji Prawu i Sprawiedliwości udało się zgromadzić tylko i aż 228 szabel. Tym razem to wystarczyło, ale nie jest to nawet połowa ustawowej liczby posłów. O większości już nie wspominając.

Zobacz wideo Jak premier Mateusz Morawiecki próbuje bronić "lex TVN"?

"Lex TVN" i rozbiórka Porozumienia

Przyjrzyjmy się temu, jak wyglądało głosowanie nad "lex TVN". W klubie PiS-u obecnych było 229 z 232 posłów (zabrakło Violetty Porowskiej, Marka Wesołego i Marka Zagórskiego). 223 głosowało za ustawą, w tym czwórka polityków z Porozumienia: Anna Dąbrowska-Banaszek, Wojciech Murdzek, Grzegorz Piechowiak i Marcin Ociepa. Przeciwko "lex TVN" była piątka parlamentarzystów klubu PiS z Porozumienia. Oprócz Jarosława Gowina także Magdalena Sroka, Iwona Michałek, Stanisław Bukowiec i Michał Wypij. Od głosu wstrzymał się Andrzej Gut-Mostowy, również jeden z ludzi Gowina.

Głosowanie nad losem największej prywatnej stacji telewizyjnej w Polsce pokazało, że wskutek zdymisjonowania wicepremiera Gowina i wyjścia Porozumienia z rządu sejmowy skład partii rozpadł się idealnie na pół. Pięcioro polityków, którzy sprzeciwili się "lex TVN", 12 sierpnia założyło koło poselskie Porozumienia (dołączyła do niego również posłanka Monika Pawłowska, wcześniej niezrzeszona). Czwórka, która poparła projektu ustawy, pozostała w klubie PiS-u. W obozie władzy pozostał jeszcze poseł Mieczysław Baszko, ale on 12 sierpnia poinformował o swoim odejściu z Porozumienia i zasileniu szeregów Partii Republikańskiej, która tym samym w Zjednoczonej Prawicy dysponuje już ośmioma szablami - oprócz Baszki są to Kamil Bortniczuk, Michał Cieślak, Arkadiusz Czartoryski, Małgorzata Janowska, Lech Kołakowski, Włodzimierz Tomaszewski i Jacek Żalek.

embed

Niewiadomą pozostaje jedynie los posła Guta-Mostowego. W zasadzie tylko częściową niewiadomą, bo prezes Gowin uchylił rąbka tajemnicy w programie "Tłit" Wirtualnej Polski.

Pan minister Andrzej Gut-Mostowy poinformował mnie, że: po pierwsze - nie wraca do klubu PiS-u; po drugie - jego dymisja jest definitywna; po trzecie - nie poprze "lex TVN"; po czwarte - nie poprze tych złych rozwiązań podatkowych. Natomiast jeżeli chodzi o przynależność do koła Porozumienia, poprosił jeszcze o trochę czasu do namysłu

- zrelacjonował stan gry. W podobnym tonie wypowiedział się zresztą i Gut-Mostowy, pytany przez Polską Agencję Prasową o swoją sejmową przyszłość:

W tej kwestii mogę coś powiedzieć za tydzień, potrzebuję czasu do namysłu.

Wszystkie szable Kaczyńskiego

W mijającym tygodniu sytuacja koalicji rządzącej i większości sejmowej była niezwykle dynamiczna. Mimo tego, po głosowaniu nad "lex TVN", można względnie dokładnie odwzorować sejmowy układ sił i potencjał, jakim w tym momencie dysponuje prezes Kaczyński i obóz "dobrej zmiany".

226 to w tym przypadku kluczowa liczba, bo właśnie tylu posłów liczy po rozwodzie z Porozumieniem klub PiS-u. Składają się na to 193 szable samego PiS-u, 19 Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry, osiem Partii Republikańskiej, cztery, które zasiliły klub kosztem Porozumienia, a także dwie posłanki niezależne (Jadwiga Emilewicz i Anna Siarkowska). Do najmniejszej możliwej większości bezwzględnej wciąż brakuje pięciu głosów.

Gdzie ich szukać? Opcji jest kilka. Zacznijmy od najłatwiejszych. Na pierwszy ogień idzie dwóch posłów niezrzeszonych, którzy od długiego czasu orbitują wokół PiS-u. Chodzi o Łukasza Mejzę i Zbigniewa Ajchlera. Początkowo mieli pomysł stworzenia koła poselskiego współpracującego z Nowogrodzką, ale zabrakło im do tego trzeciego posła (nie udało się go "wyciągnąć" z PSL). Co ważne, 11 sierpnia obaj głosowali za "lex TVN".

Prezes Kaczyński liczy też na ludzi Pawła Kukiza, z którym zawarł porozumienie o współpracy (sam Kukiz przyznał, że opiera się ono na zasadzie "ustawa z ustawę"). Polityk i rockman dysponuje w Sejmie, poza swoją, trzema szablami. Mowa o Stanisławie Tyszce, Jarosławie Sachajko i Stanisławie Żuku. Dla Nowogrodzkiej problemy są tu jednak dwa. Po pierwsze, Kukiz wie, że trzyma PiS w szachu, i będzie twardo negocjować uchwalanie w Sejmie projektów, na których mu zależy. Dotyczą one m.in. dnia referendalnego, sędziów pokoju i regulacji antykorupcyjnych. Po drugie, Kukiz nie ma na swoich posłów dużego wpływu. Są wolnymi elektronami, które w dowolnej sytuacji mogą zachować się nieprzewidywalnie i dla samego Kukiza, i - co w tym wypadku kluczowe - dla Nowogrodzkiej. To z kolei oznacza spore ryzyko, które może się objawić w najmniej spodziewanym momencie. Już w przypadku "lex TVN" zobaczyliśmy, że poseł Tyszka sprzeciwił się projektowi, chociaż w sejmowych kuluarach aż huczało od plotek o tym, jak obóz władzy próbował pozyskać jego głos (podobno oferowano mu stanowisko wicemarszałka Sejmu kosztem posła Piotra Zgorzelskiego).

embed

Dalej jest już znacznie trudniej. Poseł Gut-Mostowy w sprawie "lex TVN" wstrzymał się od głosu i teraz - jak pisaliśmy nieco wyżej - rozważa swoją polityczną przyszłość. Niewykluczone, że PiS znajdzie sposób skutecznej "perswazji", ale na razie jest to głos, którego po swojej stronie Kaczyński zapisać nie może.

Na końcu docieramy do koła Polskie Sprawy, a więc czterech kolejnych szabel: Agnieszki Ścigaj, Pawła Szramki, Andrzeja Sośnierza i Zbigniewa Girzyńskiego. Cała czwórka zagłosowała przeciwko "lex TVN", co dobrze oddaje poziom trudności zadania, jakim dla PiS-u byłoby skaptowanie kogoś z tego grona. Posłanka Ścigaj zakusom Nowogrodzkiej opiera się skutecznie od dłuższego czasu. Posłowie Sośnierz i Girzyński są z PiS-em skonfliktowani - pierwszy z powodu strategii rządu w walce z pandemią COVID-19, natomiast drugi z powodu Polskiego Ładu, na którym nie zostawia suchej nitki. Zostaje jeszcze poseł Szramka, ale to chyba najbardziej wolnościowa postać z całej czwórki, w dodatku mocno krytycznie wypowiadał się o zakusach rządu wobec TVN-u, więc i w tym przypadku PiS-owi łatwo o pozyskanie dodatkowej szabli nie będzie.

Kilkadziesiąt godzin po wyrzuceniu za burtę Gowina i przeforsowaniu w Sejmie projektu "lex TVN" sytuacja PiS-u daleka jest od ideału. Realnie licząc, Nowogrodzka ma po swojej stronie 228 głosów - 226 własnych i dwóch posłów niezrzeszonych (Mejza, Ajchler). Czterej kukizowcy powinni wspierać obóz "dobrej zmiany", ale nie można ich nazwać pewnym punktem sejmowej układanki Kaczyńskiego. Koło Polskie Sprawy będzie trudne do pozyskania, choć niewątpliwie PiS przynajmniej spróbuje i dla każdego z jego członków przygotuje "propozycję nie do odrzucenia" (a czy rzeczywiście nie da się jej odrzucić, to już zweryfikują głosowania).

W tej sytuacji dla Nowogrodzkiej niezwykle ważnym ogniwem w kontekście sytuacji w Sejmie staje się poseł Gut-Mostowy. Z nim po swojej stronie PiS może myśleć o 232 mandatach (większość bezwzględna w Sejmie + margines jednego głosu) nawet, jeśli jeden z kukizowców zawiedzie Kaczyńskiego (jak poseł Tyszka w głosowaniu nad "lex TVN"). Zawsze jest jeszcze możliwość zwerbowania kogoś z szeregów opozycji - tu próby z pewnością również zostaną podjęte - ale w sytuacji, gdy rządowy okręt tak ewidentnie nabiera wody i traci sterowność, chętnych do wskoczenia na jego pokład może brakować.

Arytmetyka sejmowa jest więc nieubłagana - na dzisiaj PiS w Sejmie balansuje na krawędzi posiadani i nieposiadania większości bezwzględnej. Zakładając 100 proc. frekwencję wszystkich w klubie PiS-u i przyległościach, Nowogrodzka ma w Sejmie 232 szable. Margines błędu w praktyce nie istnieje. Przewaga PiS-u opiera się na tylu zmiennych, że partyjna centrala będzie ją musiała starannie weryfikować przed każdym ważniejszym głosowaniem. Na przykład takim jak odrzucenie senackiego weta do "lex TVN", którym parlamentarzyści zajmą się tuż po wakacjach. Prezes Kaczyński na swoim dorocznym sierpniowym urlopie ma zatem do przemyślenia sporo rzeczy przed burzliwą sejmową jesienią.

Więcej o: