Byle do wyborów. Zdymisjonowanie Gowina nie wskrzesi Zjednoczonej Prawicy [ANALIZA]

Łukasz Rogojsz
To, że Jarosław Gowin znajdzie się poza koalicją rządzącą, było oczywiste już od dłuższego czasu. Sam zresztą do tego dążył. Prawo i Sprawiedliwość pokrzyżowało mu jednak plany, bo czas i powód jego dymisji odbiegają od tego, co zaplanował sobie prezes Porozumienia. Dla "dobrej zmiany" odejście Gowina nie zmienia wiele - tu dobrze już było, a wyrzucenie byłego wicepremiera za burtę nie przywróci sterowności okrętu.
Pan premier Mateusz Morawiecki zwrócił się dzisiaj do prezydenta Andrzeja Dudy o odwołanie pana Jarosława Gowina z funkcji wicepremiera i ministra rozwoju, pracy i technologii

- tymi słowami podczas konferencji prasowej we wtorkowe popołudnie rzecznik rządu Piotr Müller wskazał Gowinowi drzwi.

Dla Gowina to podwójne upokorzenie. Po pierwsze, został zwolniony przez media, a nie twarzą w twarz. Po drugie, z rządu wyrzucił go przyboczny premiera Mateusza Morawieckiego, co miało dodatkowo uderzyć w ego byłego już wicepremiera. Sam Gowin głos w sprawie swojej dymisji zabrał nieco później.

Odchodzę wraz z moimi przyjaciółmi z Porozumienia z podniesionym czołem z tego ministerstwa, z podniesionym czołem odchodzimy z rządu

- przyznał podczas konferencji prasowej.

Dymisja jest de facto zerwaniem koalicji rządowej i de facto końcem Zjednoczonej Prawicy

- podkreślił, zaznaczywszy jednak, że w środę Zarząd Krajowy Porozumienia podejmie decyzję o dalszej przyszłości partii w ramach Zjednoczonej Prawicy.

Zobacz wideo Czy czekają nas przedterminowe wybory parlamentarne?

Wbijanie klina

Wbrew pozorom partia Gowina wcale nie musi obrać kursu na opuszczenie obozu "dobrej zmiany". Przypomnijmy, że sytuacja analogiczna do obecnej miała już miejsce przed nieco ponad rokiem. Wówczas Gowin sam zrezygnował z funkcji wicepremiera oraz teki ministra nauki i szkolnictwa wyższego, ale Porozumienie pozostało w rządzie. Obronił swoją partię przed próbą rozbioru przez PiS, a następnie poczekał, aż polityczna koniunktura się odwróci i znów stanie się Nowogrodzkiej niezbędny do rządzenia.

Decyzja premiera Morawieckiego z pewnością uprzykrza jednak życie Gowinowi. Politycy Zjednoczonej Prawicy już od dłuższego czasu mówili, że jego celem jest opuszczenie rządu i koalicji, ale chciał to zrobić na swoich warunkach - jako konserwatywno-liberalny idealista oraz męczennik za klasę średnią i polskich przedsiębiorców. Tymczasem został zdymisjonowany jako dobrozmianowy wichrzyciel i nieudolny realizator założeń Polskiego Ładu.

Dzisiaj wszystko zależy od tego, na ile dobrze PiS policzyło szable. Müller na konferencji prasowej zapewnił dziennikarzy, że nie boi się o stabilność większości sejmowej. To każe przypuszczać, że Nowogrodzka albo już dobiła targu z wystarczającą liczbą posłów, albo jest przekonana, że uda jej się wbić klin pomiędzy Gowina i jego ludzi. To zresztą bardzo wyraźnie robił podczas konferencji prasowej rzecznik rządu.

Jesteśmy nadal otwarci na to, by wspólnie realizować program Zjednoczonej Prawicy ze wszystkimi posłami partii Porozumienie, którzy rzeczywiście chcą realizować postulaty, które podpisaliśmy w maju tego roku

- zapewnił.

Posłowie partii Porozumienie będą decydować we własnym zakresie, czy decydują się na to, czy kontynuować misję realizacji Polskiego Ładu

- dodał.

Liczenie szabel

Porozumienie w klubie parlamentarnym PiS-u ma dziewięcioro posłów. Do tego dwójkę poza klubem i dwóch senatorów, a także samorządowców, chociaż ci dla Nowogrodzkiej w tym momencie nie są kluczowi, czas, żeby o nich pomyśleć, będzie później. Jeśli założyć bardzo optymistycznie dla Gowina, że wszyscy jego ludzie w Sejmie zachowają się wobec niego lojalnie, liczebność klubu PiS-u skurczyłaby się do 223 mandatów. Do tego należy dodać czterech kukizowców (Paweł Kukiz, Stanisław Tyszka, Jarosław Sachajko, Stanisław Żuk) i dwóch posłów niezrzeszonych, orbitujących wokół PiS-u (Łukasz Mejza i Zbigniew Ajchler). Razem daje to 229 głosów.

Na tym jednak pole manewru PiS-u się nie kończy. W ostatnich tygodniach przekonaliśmy się nad wyraz dobitnie, że gdy Jarosław Kaczyński jest przyparty do muru i musi walczyć o każdy głos w Sejmie, potrafi ukorzyć się nawet przed posłem czy posłanką z czwartego szeregu. A w izbie niższej parlamentu PiS wciąż ma gdzie łowić.

Na pierwszym planie będzie tu z pewnością dwoje posłów z koła Polskie Sprawy - Paweł Szramka i Agnieszka Ścigaj. Oboje wcześniej należeli do klubu Koalicji Polskiej. Na Ścigaj PiS zagięło parol już dawno temu, ale transferu do klubu PiS-u zmaterializować się nie udało. Niewykluczone, że przymuszone sytuacją PiS przeprosi się z innym członkiem Polskich Spraw - należącym do Porozumienia Andrzejem Sośnierzem. Łatwą zdobyczą dla Nowogrodzkiej wydaje się posłanka Monika Pawłowska, która wiosną dla Gowina porzuciła Lewicę. Jednak z pewnością nie spodziewała się wówczas, że jeszcze przed jesienią Porozumienie może znaleźć się na politycznym aucie. Ostatnim na tej liście jest Zbigniew Girzyński (również Polskie Sprawy), który przed kilkoma tygodniami opuścił PiS. Co prawda ostro krytykował Polski Ład i oskarżał formację Kaczyńskiego o to, że stała się partią socjalistyczną, ale przecież polska polityka zna nie takie zwroty akcji.

To już pięcioro posłów, a PiS do większości potrzebuje zaledwie dwojga i to w skrajnie pesymistycznym wariancie, w którym wszyscy posłowie Porozumienia zachowują wierność wobec Gowina. A jest przecież jeszcze PSL, nad rozpracowaniem którego Nowogrodzka pracuje od 2015 roku, choć trzeba przyznać, że - jak dotąd - bezskutecznie. Wreszcie - piątka narodowców z Konfederacji. Teoretycznie ostro krytykujących PiS, ale nietrudno wyobrazić sobie, że zasilają obóz Zjednoczonej Prawicy poprzez czyściec w postaci narodowo-katolickiej Solidarnej Polski. Opcji jest więc dla Nowogrodzkiej całe mnóstwo.

Taki układ sił to dodatkowy cios w Gowina, który - jeżeli opisany powyżej plan PiS-u się powiedzie - straci jakąkolwiek atrakcyjność dla opozycji. Zdymisjonowany wicepremier był bowiem ciekawą opcją dla opozycji w sytuacji, gdy pozwalał odebrać PiS-owi większość w Sejmie albo nawet przeforsować w izbie niższej parlamentu konstruktywne wotum nieufności wobec rządu. Bez tych atutów wątpliwe, aby ktokolwiek próbował wciągnąć Gowina na swój pokład. Chociaż to polska polityka, więc nigdy nie należy mówić "nigdy".

Wielka łyżka dziegciu

Jak widać na załączonym obrazku, zmontowanie większości w Sejmie nawet bez Porozumienia nie będzie dla PiS-u wielkim problemem. Problemem będzie co innego. Utrzymanie tej większości i sprawienie, żeby dała wreszcie Nowogrodzkiej możliwość efektywnego rządzenia. Rządzenia, a nie zarządzania czy raczej trwania. A od początku drugiej kadencji PiS politycznie wyłącznie trwa. W ostatnim roku to trwanie stało się wręcz nieznośnie i frustrujące.

W PiS-ie nikt nie robi tajemnicy z tego, że prezes Kaczyński dostaje szału przez kolejne harce swoich koalicjantów. Pozbycie się z tego grona Gowina wcale jednak nie poprawia sytuacji. Wręcz przeciwnie. Nowogrodzka nadal jest zależna od Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry, który dopiero teraz poczuje prawdziwie wielką moc. Zyska bowiem świadomość, że jeszcze nigdy PiS tak mocno nie zależało od głosów jego ludzi, jak będzie to teraz.

Przesadnym optymizmem byłoby też ze strony prezesa Kaczyńskiego założenie, że problemów nigdy nie będzie sprawiać Adam Bielan i jego coraz liczniejsza grupa posłów. Wielce prawdopodobne, że teraz to oni zajmą miejsce Gowina jako drugi koalicjant, a być może otrzymają nawet łupy w rządzie.

Problem w tym, że na Bielanie i Partii Republikańskiej lista kłopotów prezesa Kaczyńskiego się nie kończy. Łatając sejmową większość papierem i śliną, musi układać się z nieprzewidywalnymi i niesterowalnymi kukizowcami, kołami poselskimi i posłami niezależnymi. Dobrze już było, a wyrzucenie za burtę Gowina nie przywróci sterowności okrętu, który od ponad roku mocno nabiera wody. Usterek, które wymagają naprawy, jest po prostu zbyt wiele. PiS wychodzi z siebie, byle tylko dotrwać do wyborów parlamentarnych w 2023 roku, ale sama wola może nie wystarczyć. Liczba piłek, którymi stale musi żonglować prezes Kaczyński, nie zmniejsza się, tylko zwiększa, a jak pokazuje druga kadencja, jego refleks z wiekiem wcale się nie poprawia.

Ukryć nagość króla

Na razie jednak PiS gra va banque. Zarówno w kwestii "lex TVN", jak i przyszłości rządu. Prezes chce się policzyć w fundamentalnej dla niego kwestii, jaką jest spacyfikowanie albo przejęcie największej prywatnej telewizji. Sejmowe głosowanie nad przyszłością stacji pokaże centrali na Nowogrodzkiej, jaka jest dziś realna siła większości sejmowej i co w przyszłości można przy jej pomocy zdziałać.

Wyrzucenie Gowina z rządu w przeddzień głosowania nad "lex TVN" miało być ze strony PiS-u pokazem siły i sprawczości. Wyprzedzania politycznych wydarzeń i myślenia na kilka kroków do przodu. Taki ruch każe przypuszczać, że PiS jest pewne swego - zarówno w kwestii "lex TVN", jak i utrzymania większości w Sejmie.

Jednak to tylko pozory. Maskowanie agresją, bezwzględnością i siłą desperacji, frustracji i strachu. Politycy Zjednoczonej Prawicy od dawna mówią, że ich okręt dryfuje, a nie płynie i że popłynąć już raczej nie zdoła.

Morale jest bardzo niskie, do tego stopnia, że coraz więcej osób zastanawia się, po co w ogóle to wszystko kontynuujemy. Prezes chce puścić sygnał na zewnątrz, że jeszcze żyjemy i potrafimy coś przeforsować i do wewnątrz, żeby partyjny aktyw nie tracił wiary i się zmobilizował

- tłumaczył nam przy okazji "lex TVN" polityk PiS-u z rządu.

Inny polityk z Nowogrodzkiej kilka dni wcześniej mówił, że "Kaczyński już totalnie nie panuje nad sytuacją". Na temat przyszłości Zjednoczonej Prawicy nie miał wiele lepszego zdania.

To operacja odłożona w czasie, ale ta koalicja się rozpadnie. Może to nie kwestia najbliższych dni, ale tygodni czy miesięcy

- ocenił.

Dzisiaj wydaje się, że Kaczyński znów zatriumfował, że przejrzał Gowina i podręcznikowo go rozegrał, że Zjednoczona Prawica zrzuca z sań najsłabsze ogniwo i żwawo mknie do przodu. W rzeczywistości to jednak gorączkowa próba pokazania wyborcom i konkurencji, że król nie jest całkiem nagi, a ma na sobie chociaż spodnie.

Więcej o: