Marian Banaś opuścił salę. Sejmowa komisja obradowała ws. immunitetu szefa NIK

Sejmowa Komisja Regulaminowa, Spraw Poselskich i Immunitetowych obradowała ws. uchylenia immunitetu szefowi Najwyższej Izby Kontroli. Marian Banaś opuścił salę, mówiąc, że jego obecność jest "nieuzasadniona". Na miejscu został jeden z jego pełnomocników.

W ubiegły piątek Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro wystąpił do marszałkini Sejmu z wnioskiem o wyrażenie zgody na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej prezesa Najwyższej Izby Kontroli Mariana Banasia. O uchylenie immunitetu prezesowi NIK zawnioskowała Prokuratura Regionalna w Białymstoku. Chce ona postawić Banasiowi kilkanaście zarzutów, w tym podania nieprawdy w oświadczeniach majątkowych i deklaracjach podatkowych. Regulaminowa komisja sejmowa zebrała się w tej sprawie we wtorek 10 sierpnia o godzinie 15.

Zobacz wideo Marian Banaś o alarmach bombowych i wizycie policji w domu syna. "Tak się dziwnie składa..."

Burzliwa dyskusja na temat immunitetu Mariana Banasia

Podczas obrad komisji dot. sprawy Banasia doszło do burzliwej dyskusji. Wnioskowano między innymi o przeniesienie obrad komisji na kolejne, wrześniowe posiedzenie. "16 tys. stron akt zostało opisanych na ok. 50 stronach wniosku o uchylenie mi immunitetu. Dlatego zwróciłem się do przewodniczącego Komisji Regulaminowej Kazimierza Smolińskiego o zmianę terminu posiedzenia i zapoznanie posłów z całością materiału dowodowego" - napisał na Twitterze prezes NIK w zeszły wtorek.

Prof. Marek Chmaj, pełnomocnik prezesa NIK powiedział, że wniosek został przedłożony przez osobę nieuprawnioną. Ponadto zdaniem Banasia wniosek prokuratury ma błędy formalne.

- Równie dobrze wniosek mógłby zostać złożony przez którąkolwiek z obecnych osób. Ustawa mówi, że wniosek o uchylenie immunitetu składa się za pośrednictwem Prokuratora Generalnego, chyba że Prokurator Generalny upoważni swojego zastępcę. Wniosek złożył zastępca, nie dołączył stosownego upoważnienia. Sprawa jest jasna, że dalsze procedowanie tego wniosku jest pozbawione nie tylko podstaw prawnych, ale również sensu. Pan prezes NIK przybył na to posiedzenie, żeby przedstawić opinię, ale nie czuje się upoważniony do brania udziału w komisji, w której jest procedowany wniosek złożony przez osobę nieuprawnioną - stwierdził.

Niedługo później Marian Banaś wyszedł. - Moja obecność jest nieuzasadniona, bardzo dziękujemy. Z panem mecenasem wychodzimy - powiedział i opuścił salę.

Na sali posiedzeń został drugi z pełnomocników Mariana Banasia. Powiedział, że do marszałkini Sejmu Elżbiety Witek zostało skierowane pismo wskazujące wady prawne wniosku prokuratury, a  "pracownicy sejmowi popełnili 'kardynalny błąd', nie zauważając wady wniosku ws. uchylenia immunitetu Mariana Banasia". Pismo miało zostać skierowane godzinę przed obradami, dlatego nie wpłynęło do komisji, co skomentowała jej wiceprzewodnicząca Katarzyna Kotula. - Członkowie komisji powinni zostać powiadomieni, że wpłynął wniosek od pełnomocników pana Mariana Banasia. [...] Jeżeli mamy pracować nad tym wnioskiem, to musimy poznać wszystkie okoliczności i dokumenty - powiedziała.

Marian BanaśNieoficjalnie: PiS nie ma większości do odebrania Banasiowi immunitetu

Przewodniczący komisji Kazimierz Smoliński ostatecznie zamknął dyskusję. Członkowie mają otrzymać dostęp do akt sprawy Mariana Banasia i dopiero potem zająć się wnioskiem o uchylenie immunitetu. Komisja jeszcze dziś zajmie się projektem budżetu Kancelarii Sejmu na rok 2022.

Sprawa Mariana Banasia. "Wyciąga się najcięższe działa"

Śledztwo dotyczące nieprawidłowości w oświadczeniach majątkowych Mariana Banasia, byłego szefa Krajowej Administracji Skarbowej i ministra finansów w rządzie Mateusza Morawieckiego, prowadzi od 2019 r. Prokuratura Regionalna w Białymstoku. Z ustaleń CBA i prokuratury, które poznała "Rzeczpospolita" wynika, że Banaś, choć piastował funkcje wiceministra i ministra finansów, szefa Służby Celnej, a potem Krajowej Administracji Skarbowej oraz generalnego inspektora informacji finansowej, "unikał płacenia podatków - zarówno rozliczając się z kontrahentami, jak i pomagając finansowo synowi" - czytamy. CBA i prokuratura mają również wątpliwości dotyczące oświadczeń majątkowych prezesa Najwyższej Izby Kontroli. Ich zdaniem skłamał w dziesięciu z nich.

Z doniesień medialnych wynika, że wątpliwości dotyczące oświadczeń majątkowych Mariana Banasia były znane służbom jeszcze zanim został on szefem NIK. Kiedy sprawa została nagłośniona, władze PiS broniły Banasia - szerokim echem odbyły się m.in. słowa Stanisława Karczewskiego, który przekonywał, że szef NIK "jest człowiekiem kryształowym". Miesiąc później wycofał się z tej opinii, a relacje Banasia z władzą uległy pogorszeniu. NIK przyjrzał się m.in. sprawie organizacji wyborów kopertowych, z kolei CBA przeszukało dom syna Mariana Banasia, Jakuba. 24 lipca on i jego żona usłyszeli zarzuty, które dotyczą m.in. wyłudzenia z Narodowego Funduszu Rewaloryzacji Zabytków Krakowa około 120 000 zł na renowację kamienicy. Nie brakuje osób, które uważają, że zainteresowanie służb rodziną Mariana Banasia i próba odebrania mu immunitetu są motywowane politycznie. 

- Jestem przekonany, że wyciąga się najcięższe działa przeciwko prezesowi NIK dlatego, że dzisiaj jest on opornikiem władzy, pokazuje prawdę o instytucjach państwowych. Nie wiem, czy zarzuty prokuratury są wiarygodne, służby miały kilka lat na to, żeby sprawdzić pana Banasia, zanim trafił do Ministerstwa Finansów i zanim został prezesem NIK - komentował poseł Krzysztof Gawkowski, przewodniczący Klubu Lewicy, w rozmowie z "Rzeczpospolitą"

Więcej o: