Tusk przyznaje, że przepisał majątek na żonę. Tłumaczy to "poczuciem zagrożenia" rodziny

Donald Tusk przyznał, że kilka lat temu przepisał swój majątek na żonę. Wydał oświadczenie dzień po tym, jak informację podał portal Wirtualna Polska. Lider PO wcześniej nie odpowiedział na pytania dziennikarzy, a w nagraniu tłumaczy decyzję obawami dotyczącymi działań rządu i prokuratury wobec jego i jego rodziny.
Zobacz wideo Czy Sikorski i Trzaskowski będą mieli miejsce w rządzie Tuska? "Każda rola jest możliwa"

W piątek Wirtualna Polska ujawniła, że szef PO Donald Tusk w 2017 roku przepisał część swojego majątku na żonę, a dokładnie - dokonał podziału majątku tak, że ich nieruchomości stały się własnością Małgorzaty Tusk. 

WP.pl porównała to do działań premiera Mateusza Morawieckiego, który wcześniej przepisał na żonę swój majątek. Tusk nie odpowiedział na pytania wysłane przez dziennikarzy przed publikacją artykułu. Według niektórych rozmówców portalu przyczyną decyzji Tusków mogła być obawa przed próbą postawienia politykowi zarzutów przez kontrolowaną przez Zbigniewa Ziobrę prokuraturę, a w konsekwencji - odebraniem majątku. 

"Obawa przed nagonką" 

W sobotę, dzień po publikacji, Tusk opublikował nagranie, w którym odnosi się do artykułu. - Kilka miesięcy temu Wirtualna Polska - to było przed moim powrotem do polskiej polityki - zwróciła się do mnie z pytanie o powody przepisania majątku na moją żonę Gosię. Tak, podjęliśmy taką decyzję kilka lat temu - przyznaje lider PO.

Tusk tłumaczy w oświadczeniu, że jego rodzina, w tym żona, "odczuwali zagrożenie związane z tą nieustającą nagonką i zorganizowanym polowaniem na mnie, z powodów politycznych, przez rząd PiS-u".

Absolutnie rozumiałem poczucie tego zagrożenia. Jedyną intencją tej decyzji było bezpieczeństwo mojej rodziny, a nie ukrycie czegokolwiek. Dane dotyczące naszej własności i nieruchomości nie zmieniły się od 20 lat, były wielokrotnie publikowane w moich oświadczeniach majątkowych i we wszystkich możliwych mediach w Polsce. Nic tu się nie zmieniło, Wirtualna Polska podała po raz kolejny te informacje

- mówi i dodaje, że informacje w artykule były wcześniej znane, a jedynym błędem w tekście było to, że jego mieszkanie "ma 66 metrów kwadratowych, a nie 86". Tusk stwierdza, że w artykule "uderzyło go" - jego zdaniem niesprawiedliwe - porównanie z premierem Morawieckim i jego decyzją. - On przepisał majątek na żonę, zanim wypełnił oświadczenie majątkowe po to, żeby opinia publiczna nie dowiedziała się o sposobach zdobycia tego majątku i jego charakterze - mówi. 

- Ja zawsze zarabiałem w życiu w sposób niezwykle przejrzysty. Wszystkie pieniądze, jakie zarobiliśmy, to są moje wynagrodzenia i honoraria za książkę. Nie spekulowałem gruntami, nie kupiłem działki po zaniżonej cenie od biskupa, nie manewrowałem jakiś kredytowych dziwnych działań. Pozostaje mi życzyć wszystkim dziennikarzom pełnej niezależności i wnikliwości w śledztwach dziennikarskich - oświadczył Tusk.

Patryk Słowik, jeden z autorów artykułu, zwrócił uwagę, że Tusk potwierdza fakt przepisania majątku i "jako powód decyzji podaje ten, który wskazaliśmy w tekście".  "Na marginesie, na pewno rozsądniej jest odpowiadać na pytania dziennikarzy przed publikacją, a nie po. To taki dobry standard, którego rząd w ogóle nie dochowuje, ale opozycja by mogła" - napisał dziennikarz.

Więcej o: