PiS pewne, że Gowin (na razie) nie rozbije koalicji. "On chce zostać wyrzucony. Nie wykona ruchu sam"

Łukasz Rogojsz
Zdymisjonowanie przez premiera Mateusza Morawieckiego wiceminister Anny Korneckiej otworzyło nowy rozdział konfliktu, trawiącego od kilkunastu miesięcy Zjednoczoną Prawicę. Wewnątrz koalicji rządzącej panuje co prawda przekonanie, że nie rozpadnie się ona na dniach, ale wielkiej przyszłości też przed nią nie ma.

Mówi prominentny polityk PiS-u:

Wszystko zależy teraz od kolegów z Porozumienia. Chcemy, żeby koalicja działała, ale ona z samej swojej istoty wymaga dwustronnej współpracy. Takie są uroki bycia w koalicji rządzącej, że trzeba prowadzić trudne negocjacje i rozważać daleko idące ustępstwa. Są jednak warunki brzegowe funkcjonowania koalicji - minimalna współpraca i popieranie wspólnych projektów

Bliski współpracownik wicepremiera Jarosława Gowina:

Matematyka jest bezlitosna. Bez nas klub PiS-u będzie liczyć 223 posłów. Nawet zbierając poparcie po kołach poselskich i wśród posłów niezależnych PiS może je podbić do 228 głosów. To wciąż za mało, żeby mieć większość

Kolejny z polityków z Nowogrodzkiej:

Gowin chce zostać wyrzucony. Nie wykona ruchu sam, nie odejdzie sam. Pewnie postawi nam ultimatum, że jeśli PiS nie wycofa się z podwyżki podatków, to Porozumienie opuści koalicję rządzącą. To jeszcze nie jest moment, że rzuci papierami. Jemu bardzo opłaca się odwlekanie tego w czasie, pogłębianie wrażenia chaosu w rządzie i kreowanie siebie na męczennika za polskich przedsiębiorców
Zobacz wideo Jakie są szanse na przedterminowe wybory parlamentarne?

Nowogrodzka skreśliła Kornecką

Całe to zamieszanie i kolejny rozdział niekończącego się konfliktu wewnątrz koalicji rządzącej sprowadza się do postaci Anny Korneckiej, wiceminister rozwoju, pracy i technologii. Bliska współpracowniczka wicepremiera Gowina była w ostatnich dniach prawdziwym cierniem w oku PiS-u. Bezpardonowo krytykowała zawarte w Polskim Ładzie, flagowym programie inwestycyjnym "dobrej zmiany", propozycje reform podatkowych.

Podatki w Polskim Ładzie uderzają w ciężko pracującą klasę średnią, przedsiębiorców, lekarzy, kadrę zarządzającą, wykwalifikowanych specjalistów, samorządy, a w konsekwencji również każdego Polaka przez postępującą drożyznę. Mamy środek pandemii... Dlaczego mielibyśmy to popierać?

- napisała 29 lipca na Twitterze.

Podobne diagnozy wygłaszała również w mediach.

Wszystkie wyliczenia pokazują, że nawet podatnicy ci najmniejsi, którzy rozliczają się kartą podatkową, oni też na tych rozwiązaniach tracą. Tracą bardzo wiele, bo to nie jest 50-100 zł miesięcznie, To są bardzo często kwoty w tysiącach złotych

- oceniła 3 sierpnia na antenie TVN24.

A to i tak tylko próbka jej wypowiedzi, które przez polityków PiS-u zostały uznane za uderzające w interes koalicji rządzącej. Efektem było zdymisjonowanie Korneckiej z bezpośredniego polecenia premiera Morawieckiego.

Powodem jest zdecydowanie niezadowalające tempo prac nad kluczowymi projektami #PolskiŁad w zakresie ułatwienia budowy domów 70m2 oraz zakupu mieszkań bez wkładu własnego

- argumentował na Twitterze rzecznik rządu Piotr Müller.

Pytany przez media o reakcję szefa rządu na wypowiedzi Korneckiej, Müller odparł:

Nie ukrywam, że nie krył oburzenia faktem, że pani minister Kornecka przede wszystkim paraliżuje prace związane z kluczowymi ustawami dotyczącymi Polskiego Ładu

Chociaż dymisja Korneckiej została przedstawiona w mediach jako samodzielna decyzja premiera Morawieckiego, w rzeczywistości - jak dowiaduje się Gazeta.pl - dostał na to zielonego światło od kierownictwa PiS-u, które również było mocno poirytowane wypowiedziami Korneckiej i dla którego kwestia Polskiego Ładu jest obecnie jednym z absolutnych priorytetów.

Tuż po swojej dymisji głos zabrała również Kornecka.

Wchodząc do rządu miałam jeden cel: bronić polskich przedsiębiorców. Nie ma zgody na drastyczne podnoszenie dla nich podatków i danin. Nie żałuję, że zapłaciłam za to dymisją. Dalej będę pracować na rzecz tych, dzięki którym Polska się rozwija-pracować tak, jak całe Porozumienie

- napisała na Twitterze.

Kłótnia o Polski Ład

Mówi wysoko postawiony poseł PiS-u:

Wątpię, czy to pani minister Kornecka nagle poczuła zew wystąpień medialnych i konieczność dzielenia się ze światem swoimi przemyśleniami. A jeśli nie była to wyłącznie jej decyzja, to mamy do czynienia z wystąpieniami inspirowanymi przez wicepremiera Gowina. To zupełnie zmienia postać rzeczy

Podkreśla też zarzuty wobec niewystarczającego tempa prac minister Korneckiej nad ustawą, która umożliwiać będzie budowę małych domków bez zezwoleń. Sama Kornecka odniosła się do tych zarzutów w programie "Onet Rano".

Wszyscy, którzy ze mną pracowali, wiedzą, że to są słowa nieprawdziwe. Wszystkie realizowane przeze mnie projekty były realizowane w mocnym tempie

- zapewniła. I dodała:

Nawet sama prosiłam premiera o przyspieszenie prac nad tymi projektami. Z zadań postawionych przede mną zostało tylko jedno, czyli przedłożenie ustawy o planowaniu przestrzennym, którą planowałam przedłożyć na początku września

W Porozumieniu nie uznają zarzutów stawianych Korneckiej przez PiS. Rozmówcy Gazeta.pl podkreślają, że Porozumienie zgodziło się na zarys Polskiego Ładu, pewne fundamenty i ogólne kierunki, a kiedy doszło do omawiania szczegółów, zostało zaskoczone podwyżką podatków dla przedsiębiorców i klasy średniej. Nowogrodzka uważa z kolei te zarzuty za absurdalne, bo - jak zaznaczają nasi rozmówcy - już po podpisaniu i prezentacji Polskiego Ładu politycy Porozumienia i PiS-u pracowali wspólnie nad konkretami Polskiego Ładu, m.in. forsowaną przez Porozumienie "Tarczą dla klasy średniej".

Wsteczne odliczanie koalicji

Kilkadziesiąt godzin po zdymisjonowaniu Korneckiej sytuacja wygląda tak, że przyszłość koalicji rządzącej wisi na włosku. Warto dodać: po raz kolejny w ostatnich kilkunastu miesiącach. W sobotę 7 sierpnia zbierze się Zarząd Krajowy Porozumienia, który zdecyduje, czy formacja pozostanie w Zjednoczonej Prawicy, czy z niej wystąpi.

Nie ma co ukrywać, jest frakcja liberalna i jest frakcja radykalna. Po zdymisjonowaniu minister Korneckiej frakcja radykalna zdecydowanie przybrała na sile

- słyszymy od naszego rozmówcy z władz Porozumienia. Do frakcji radykalnej zaliczają się przede wszystkim aktywni przedsiębiorcy, którzy w liczącym 50 osób zarządzie Porozumienia stanowią bardzo istotną siłę. Jak słyszymy, "w kwestii Polskiego Ładu są bardzo radykalni i kroku w tył robić nie planują".

Nastroje w partii po środzie są bardzo bojowe

- słyszmy w ugrupowaniu wicepremiera Gowina. Gdy dopytujemy o nastrój samego prezes partii, dowiadujemy się, że jest "bojowy plus". Nikt w Porozumieniu nie jest w stanie dzisiaj przesądzić, jaka decyzja zapadnie na sobotnim zarządzie. Wiele będzie zależeć od determinacji i złości wspomnianych już wcześniej przedsiębiorców.

Świadomość tego jest też w PiS-ie.

Gowin nie ma wyjścia, nie może tutaj ustąpić i zostawić przedsiębiorców na lodzie. Równie dobrze mógłby się wycofać z polityki

- mówi nam jedno z naszych źródeł na Nowogrodzkiej.

Finalnie sprawy pójdą na ostro i dojdzie do rozstania, ale jeszcze nie teraz, nie w tę sobotę. To operacja odłożona w czasie, ale ta koalicja się rozpadnie. Może to nie kwestia najbliższych dni, ale tygodni czy miesięcy. Kaczyński już totalnie nie panuje nad sytuacją

- uważa nasz rozmówca, podkreślając, że koalicjantów znacznie więcej obecnie dzieli, niż łączy, a wzajemnego zaufani nie ma za grosz.

Mimo tego, sporo osób w PiS-ie wciąż liczy, że gdy będą ważyć się losy Polskiego Ładu (a co za tym idzie również koalicji rządzącej), Nowogrodzkiej uda się uszczuplić stan posiadania Gowina w Sejmie. Obecnie jest przy nim ośmioro posłów i posłanek, co razem daje dziewięć szabel. Jednak otoczenie wicepremiera zapewnia, że dwoma kolejnymi Porozumienie dysponuje poza klubem parlamentarnym PiS-u.

To oznacza, że w razie wyjścia Porozumienia ze Zjednoczonej Prawicy, zostanie ona w Sejmie z 223 mandatami (obecnie ma ich 232). Gowiniści szacują, że nawet z kołami poselskimi i posłami niezrzeszonymi PiS nie uzbiera w Sejmie więcej niż 228 szable. Inne plany ma jednak Nowogrodzka, która liczy, że w chwili prawdy przy Gowinie zostanie najwyżej pięciu posłów.

Działania mające na celu rozbicie Porozumienia i osłabienie politycznego zaplecza Gowina trwają od miesięcy. Ich efektem jest powstanie frakcji Adama Bielana, która obecnie jest częścią Partii Republikańskiej. Jeśli jednak PiS w swoich rachunkach się pomyli, może skończyć z rządem mniejszościowym, a w najgorszym razie nawet z konstruktywnym wotum nieufności - do tego wymagana byłaby jednak jednomyślność całej opozycji od prawa do lewa - które pozostawiłoby Nowogrodzką z niczym.

Krach Polskiego Ładu

W PiS-ie co najmniej tak samo jak decyzją Porozumienia martwią się przyszłością Polskiego Ładu. Ta maluje się w czarnych barwach. I nie chodzi wyłącznie o ewidentne już dla wszystkich trudności w przegłosowaniu w Sejmie ustaw tworzących Polski Ład. Sam program również stał się problemem.

Mamy wizerunkową katastrofę Polskiego Ładu

- nie przebiera w słowach wysoko postawiony polityk PiS-u, z którym rozmawiamy. I dodaje:

Cały czas zamiast programów rozwojowych - na marginesie, są nieczytelne nie tylko dla naszych wyborców, ale nawet dla naszych posłów - mamy przedstawienie Gowina pt. "Gnębienie przedsiębiorców przez zły PiS"

Obwinianie o wszystko Gowina nie oddaje jednak całej prawdy. Polacy o Polskim Ładzie mają po prostu złe zdanie i uważają, że sporo na nim stracą. Pokazał to opublikowany przed paroma dniami w serwisie StanPolityki.pl sondaż Instytutu Badań Spraw Publicznych. Ponad połowa Polaków jest przekonana, że na programie rządzących straci "zdecydowanie więcej" lub "raczej więcej". Prawie co trzeci respondent (28,72 proc.) nie ma zdania na temat tego, czy Polski Ład będzie dla niego korzystny. Tylko 18,57 proc. Polaków twierdzi, że na programie inwestycyjnym Zjednoczonej Prawicy zyska "zdecydowanie więcej" lub "raczej więcej".

Mimo tego, PiS kontynuuje kampanię promocyjną Polskiego Ładu i - jak się dowiadujemy - zrobi wszystko, żeby przeforsować go w Sejmie. Zarówno nasi rozmówcy w Porozumieniu, jak i w PiS-ie mówią, że jeśli nie uda się porozumieć z ludźmi Gowina, to Jarosław Kaczyński zwróci się w stronę Lewicy. Przede wszystkim: sześciorga parlamentarzystów Partii Razem. To oni mieliby zrekompensować w izbie niższej parlamentu ewentualną wyrwę, spowodowaną wyjściem Porozumienia z rządu albo głosowaniem polityków Porozumienia przeciwko zmianom podatkowym z Polskiego Ładu.

Arytmetyka sejmowa byłaby w tym przypadku na styk, ale powinno się udać

- mówi nam polityk z Nowogrodzkiej.

Nie wiemy, co zrobi Lewica, ale jeśli zagłosuje z PiS-em, to Gowin dostanie idealny pretekst, żeby samemu wyjść z koalicji

- dodaje.

PiS będzie gadać z każdym, byle tylko zdobyć poparcie dla Polskiego Ładu

- przekonuje z kolei bliski współpracownik wicepremiera Gowina. O możliwym aliansie z częścią Lewicy mówi, że „to będzie dla PiS-u transakcja wiązana, zapewne będą musieli poświęcić lex TVN".

Więcej o: