Drugi sposób na "obejście" Gowina. Zaufany człowiek premiera dzwoni, by mieć większość ws. podatków

Jacek Gądek
Minister finansów Tadeusz Kościński zaprosił szefów organizacji przedsiębiorców na spotkanie z Mateuszem Morawieckim i to już jutro (we wtorek). Jak dowiadujemy się z kręgu KPRM, premier chciałby - ponad głową Jarosława Gowina - porozumieć się choć z częścią biznesu ws. zmian w podatkach. To drugi - oprócz wsparcia ze strony posłów Partii Razem - sposób na "obejście" Gowina.
Zobacz wideo Podpalenie punktu szczepień w Zamościu. Premier Morawiecki zapowiada konsekwencje

Mówi osoba z dużego biznesu: - Szukają teraz poparcia przedsiębiorców, żeby mogli się potem w Sejmie na nas powołać, że projekty podatkowe są z nami uzgodnione. Wtedy Porozumienie Jarosława Gowina byłoby wyeliminowane z gry.

PiS chce w ten sposób obejść Gowina? - To jasne. Każdy z nas potrafi czytać między wierszami - słyszymy.

Inny z naszych rozmówców: - W PiS przestraszyli się reakcji na zmiany w podatkach. Nie spodziewali się, że sprzeciw będzie aż tak mocny.

Zaproszenia do szefów organizacji pracodawców na rozmowy z premierem wyszły od Kościńskiego i z KPRM w minionym tygodniu. Polityczny cel próby wypracowania jakiegoś porozumienia Morawieckiego z organizacjami biznesowymi jest prosty: skoro nie udaje się dogadać z Gowinem, to dogadajmy się z tymi, których on reprezentuje. Zawierając porozumienie z największymi organizacjami zrzeszającymi przedsiębiorców postawiłoby Gowina i jego posłów w bardzo trudnej sytuacji, a opór "gowinistów" w Sejmie stałby się zupełnie niezrozumiały.

Wedle naszych informacji z kręgu kancelarii premiera, liderzy organizacji biznesowych mają się spotkać z Mateuszem Morawieckim już jutro (we wtorek).

Morawiecki, który firmuje Polski Ład, i Kościński będący jedynie posłańcem premiera, mają bowiem świadomość, że bez posłów Gowina PiS nie ma w Sejmie większości dla zmian podatkowych. PiS ma więc dwie idee "obejścia" sprzeciwu Gowina. Pierwsza to - jak już pisaliśmy w Gazeta.pl - pozyskać głosy posłów Partii Razem, czyli najczerwieńszej lewicy w Sejmie (to sześć osób), co jest jednak dla PiS kłopotliwe. A drugą jest właśnie pozyskanie poparcia przedsiębiorców, bo wówczas sprzeciw Gowina, który mówi o obronie biznesu i klasy średniej, stałby się niezrozumiały.

Strona przedsiębiorców obawia się, że rząd podzieli ich środowisko. Z kolei strona rządowa - tak ideę spotkania z Morawieckim przedstawiał Kościński - chciałaby znać warunki przedsiębiorców, po których spełnieniu choć część biznesu byłaby gotowa zaakceptować zmiany w podatkach zawarte w Polskim Ładzie. Jednak kompromis między rządem a światem biznesu jest bardzo trudny do osiągnięcia. Obie strony dzielą bowiem miliardy, które osoby najlepiej zarabiające i zwłaszcza mali przedsiębiorcy mieliby zapłacić. - To usiałby być reset, a nie łatki do Ładu - słyszymy.

Czas już jednak nagli PiS. Premier chce, aby projekty ustaw podatkowych Polskiego Ładu trafiły najpóźniej we wrześniu pod obrady Sejmu, by mogły wejść w życie w przyszłym roku. Sztandarowe elementy podatkowej części Ładu to podwyżka kwoty wolnej od podatku do 30 tys. zł i wzrost do 120 tys. zł progu podatkowego. Ale zmiany zakładają też wprowadzenie 9-proc. składki zdrowotnej, której nie będzie można odliczyć od podatku - zwłaszcza temu rozwiązaniu sprzeciwia się Porozumienie Jarosława Gowina i środowiska przedsiębiorców.

Wicepremier Jarosław Gowina wciąż "wetuje" te podwyżki. Rozmowy Morawieckiego z Gowinem i jego posłami zakończyły się fiaskiem. Morawiecki i Kościński nie czekając już na Gowina odpalili projekty ustaw, a Gowina zaczęto w rządzie izolować, odcinając od kontaktów z premierem, z kolei kontakty z prezesem PiS już od tygodni są zamrożone.

- Dalsze oczekiwanie na to, aż ktoś się zgodzi, nie ma wielkiego sensu. To już trwa ponad dwa miesiące. My wykonaliśmy bardzo dużo ukłonów w kierunku pana premiera Gowina - mówi Morawiecki, wbijając szpilę wicepremierowi.

Te słowa były już wprost dowodem wojny między premierem a Gowinem ws. Polskiego Ładu. Jak pisaliśmy w Gazeta.pl, wobec braku większości w Sejmie PiS znalazło się w potrzasku. - Gowin woli wychodzić z rządu, niż poprzeć wyższe podatki, które teraz są na stole - mówił nam jeden z dobrze znających go polityków. Wywierając presję na PiS swoją głośną krytyką zmian w podatkach Gowin de facto grozi Nowogrodzkiej, że komunikacyjnie (skutki już widać w sondażach) jest gotów Polski Ład zatopić. PiS stara się z kolei "oskubywać" Gowin z posłów, a docelowo wyrzucić wicepremiera z rządu. Momentem konfrontacji, który przesądzi o obecności Gowina w Zjednoczonej Prawicy, może być już wrzesień, gdy Polski Ład będzie głosowany w Sejmie.

Więcej o: