PiS obawia się "opcji atomowej" ws. TVN. Wciąż jednak idzie na starcie

Jacek Gądek
Centrala PiS uznaje, że reakcja USA na "lex TVN" nie będzie realnym zagrożeniem dla polskich władz, wciąż więc szuka większości dla najostrzejszych przepisów, które rugują Amerykanów z TVN. Obawa na Nowogrodzkiej jest, ale - słyszymy w otoczeniu Jarosława Kaczyńskiego - tylko przed zastosowaniem "opcji atomowej" USA, czyli wycofywaniem z Polski części marines.
Zobacz wideo "Ruski ład"? Suski: Polegał chyba też na tym, że nasza delegacja nie wróciła ze Smoleńska

- Boimy się tak w zasadzie tylko ruchów w warstwie militarnej, bo tu nasza współpraca wygląda bardzo dobrze - mówi współpracownik prezesa PiS. Chodzi o ryzyko - słyszymy - że Waszyngton w odwecie za forsowanie "lex TVN" zacznie choć częściowo wycofywać swoje wojska z terytorium Polski. To byłaby "opcja atomowa" w wywieraniu presji na polskie władze.

Wycofywanie amerykańskich marines uderzałoby wprost w narrację, że rząd Zjednoczonej Prawicy buduje i dba o bezpieczeństwo państwa. Jednocześnie przesuwanie wojsk USA znajdujących się na terytorium Polski do innych państw flanki wschodniej NATO uznawane jest w obozie władzy za nieracjonalne z wojskowego punktu widzenia, więc ryzyko tego niewielkie.

Obecnie na terenie Polski przebywa ok. 4,5 tysięcy marines. Umowa sprzed niespełna roku miedzy USA a Polską o wzmocnionej współpracy obronnej między państwami zakłada m.in. stworzenie Wysuniętego Dowództwa V Korpusu Sił Lądowych USA w Polsce (już je zainaugurowano) - jednostkę, która ma być odpowiedzialna za dowodzenie Siłami Zbrojnymi USA, znajdującymi się na wschodniej flance NATO. Z kolei liczba żołnierzy USA przebywających w Polsce ma się na mocy tej umowy zwiększyć o ok. 1 tys. do co najmniej 5,5 tys.

Współpraca militarna USA i Polski to także kontrakty na zakup amerykańskiego sprzętu dla sił zbrojnych. Polska kupuje, bądź chce kupić od USA uzbrojenie - jak na polskie, ale nie amerykańskie warunki - za gigantyczne kwoty: myśliwce F-35, system Patriot, a ostatnia deklaracja dotyczy także czołgów M1 Abrams. Ale tu obóz władzy nie ma obaw.

Sygnały ze strony USA, że sprawa TVN-u jest dla USA priorytetowa, są coraz wyraźniejsze. Derek Chollet z Departamentu Stanu w rozmowie z "Rzeczpospolitą" mówił wprost, jakie są oczekiwania administracji Joe Bidena: - Jesteśmy przekonani, że licencja dla TVN, TVN24 powinna zostać odnowiona. Nie tylko dlatego, że mówimy o amerykańskiej firmie, ale także dlatego, że to dotyczy istoty naszych wartości.

Z kolei, jak informował Andrzej Stankiewicz z Onetu, za pośrednictwem wicepremiera Jarosława Gowina, który rozmawiał z sekretarz handlu USA Giną Raimondo, Amerykanie mieli ostrzec liderów obozu rządzącego, że uderzenie w TVN pociągnie sankcje nałożone na konkretnych polityków PiS.

Mimo to Nowogrodzka jednak wciąż stara się forsować "lex TVN" w pierwotnej, najostrzejszej wobec telewizji TVN, formie i szuka większości dla projektu.

W centrali PiS moment na forsowanie "lex TVN" jest uznawany za sprzyjający PiS-owi. Powód? - Bardzo dużo otrzymywaliśmy od Donalda Trumpa, więc byliśmy bardzo czuli na wszelkie pomruki z Waszyngtonu. Dzisiaj Joe Biden zniszczył reputację USA nie tylko w Polsce, ale w całym regionie, podpisując umowę z Niemcami ws. Nord Stream 2 - słyszymy z Nowogrodzkiej.

Sam prezydent USA Joe Biden uznawany jest na Nowogrodzkiej za słabą głowę państwa. Dlaczego? Bo - słyszymy - Biden nie będzie się ubiegał o drugą kadencję w Białym Domu, a po zbliżających się wyborach w trakcie jego kadencji Demokraci mogą stracić przewagę choć w jednej izbie Kongresu. - Biden będzie prezydentem o niewielkiej sile oddziaływania, lame duck [kulawą kaczką - red.] - mówi polityk z otoczenia prezesa PiS.

W obronie interesów amerykańskiego biznesu - a takim jest TVN - Demokraci i Republikanie są jednak zgodni.

PiS cały czas celuje w najostrzejszą formę "lex TVN". Sejmowa Komisja Kultury i Środków Przekazu wprowadziła do projektu jedynie poprawkę Pawła Kukiza, która - choć skuteczność takiego zapisu jest wątpliwa - zakazuje spółkom Skarbu Państwa przejmować TVN-u. Projekt nadal jednak nakazuje pozbyć się przez Amerykanów, będących w pełni właścicielami TVN, większości udziałów w tej telewizji. Dla tak ostrej wersji "lex TVN" nie ma jednak pewnej większości w Sejmie.

26 września wygasa koncesja satelitarna dla TVN24. PiS nie poparło zaproponowanych przez szefa KRRiT poprawek, które pozwalają na odnowienie tej koncesji samemu szefowi Rady Witoldowi Kołodziejskiemu (on akurat jest zwolennikiem koncesji dla TVN24) i to mimo sprzeciwu większości członków tej Rady. W obozie rządzącym można usłyszeć, że PiS jest gotowe pozwolić wygasnąć koncesji dla TVN24. Kanał informacyjny mimo by jednak nie zniknął, bo może przejść na koncesję TVN24 BiS, bądź uzyskać koncesję w innym państwie Unii Europejskiej i dalej nadawać, choć z pewnymi problemami organizacyjnymi i koniecznością zmian w ramówce.

Prawdziwy bój nie toczy się o koncesję dla TVN24, ale dla głównej anteny - TVN, która ma koncesję na "rozsiewanie" naziemne, a braku takiej koncesji już nie sposób obejść. Koncesja dla TVN wygasa w 2024 r., więc batalia o kształt "lex TVN" może trwać jeszcze przez długi czas. Rozważaną opcją jest - jeśli nie uda się przeforsować pierwotnych zapisów - wpisanie do ustawy konieczności podpisania umowy międzyrządowej między Polską a USA pozwalającej, by udział kapitału amerykańskiego w TVN mógł wynosić ponad 49 proc.

Więcej o: