Sejm odrzucił wniosek o wotum nieufności dla Przemysława Czarnka. Ten grzmiał o "lewackich bojówkach"

Zaskoczenia nie było. Sejm odrzucił wniosek opozycji o wyrażenie wotum nieufności wobec ministra edukacji i nauki Przemysława Czarnka. Debata poprzedzająca głosowanie była jednak bardzo burzliwa.

Przeciwko wnioskowi Koalicji Obywatelskiej, która domagała się odwołania ministra edukacji i nauki, zagłosowało 236 posłów. Za odwołaniem Przemysława Czarnka było natomiast 205 parlamentarzystów. Siedem osób wstrzymało się od głosu. 

Zobacz wideo Czarnek reaguje na krytyczne wnioski opozycji. "Sejm to nie miejsce na pajacowanie"

Sejm nie wyraził zgody na odwołanie Czarnka. "Kiedyś będziemy się śmiać z ministra, ale na razie nie jest wesoło"

Debata poprzedzająca głosowanie od samego początku miała gwałtowny przebieg. 

- Sami chcecie do szkół wtłaczać swoją ideologię. Jesteście środowiskiem, które wykorzysta wszystko, nawet wiarę. Jesteście pierwszym środowiskiem, które postanowiło odwracać sens słów, aktywność ministra edukacji jest na to doskonałym dowodem. Używacie słów o chrześcijaństwie do wykluczania innych. Teraz chcecie tę chorą politykę wprowadzić do szkół. To jest język wykluczania, to jest niedopuszczalne - mówił do polityków partii rządzącej Rafał Grupiński, poseł KO.

- Waszą stolicą jest ciemnogród, nie Warszawa - dodał. Z sali było słychać: "Proszę nie kłamać".

Głos zabrała również Agnieszka Górska z PiS. - Podczas posiedzenia komisji główne zarzuty pod adresem Czarnka wysuwała była minister edukacji z rządu PO-PSL, a to właśnie za czasów rządu PO-PSL zlikwidowano tysiące szkół, a w 2015 roku zagrożonych likwidacją było 5 tys. szkół [...] Okaleczono podstawy programowe - powiedziała Górska. Po tych słowach w sali plenarnej ponownie rozległy się okrzyki - tym razem głośno protestowali posłowie opozycji, którzy uderzali też w pulpity. Upominać próbował ich wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki. - Ja rozumiem, że to są bolesne dla państwa sprawy, ale wysłuchajcie ich - stwierdził polityk PiS. 

- To, że dzieci będą chronione przed demoralizacją nie jest sprawą polityczną, ani ideologiczną. Szkoła ma służyć nauczaniu komunikowania się w języku ojczystym polskim, ma nauczać matematyki, biologii, a nie rozstrzygać o orientacji seksualnej w wieku kilku lat - dodała Górska. Inna posłanka PiS, Urszula Rusecka, oceniła natomiast, że "minister Czarnek postawił na tradycyjne wychowanie i tym naraził się Lewicy i niby oświeconym liberałom". - To wy chcieliście seksualizować małe dzieci. Chcieliście zabrać im dzieciństwo - dodała.

Przemysław Czarnek, zdjęcie ilustracyjnePrzemysław Czarnek: To Radio Maryja uratowało wolność mediów w Polsce

Posłanka Lewicy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk przypomniała natomiast, że wciąż zbierane są podpisy pod obywatelskim wnioskiem w sprawie odwołania szefa MEiN. 

- Zbierając te podpisy spotkałam 16-letnią Magdę. Powiedziała mi, że boi się wracać do szkoły po pandemii, ale jeszcze bardziej boi się wracać do szkoły Czarnka. Boi się szykan za udział w demonstracji, boi się fanatyków z Ordo Iuris. Stoję tu w imieniu takich uczniów, jak Magda - podkreśliła posłanka.

- Jestem tu w imieniu dziewczyn, które minister obraża i wpędza w kompleksy. Cnoty niewieście to nie posłuszeństwo i skromność. To odwaga i siła, umiejętność decydowania o sobie i swojej przyszłości. To wyrażanie swojego zdania, bez względu czy podoba się innym - mówiła Dziemianowicz-Bąk. 

- "Jak się rodzi pierwsze dziecko w wieku 30 lat to ile można urodzić? To są konsekwencje tłumaczenia kobiecie, że nie musi robić tego, do czego została przez pana Boga powołana. Zwierzęta to wiedzą, dziki to wiedzą, a my tego nie wiemy". Zgadnijcie czyje to słowa? Ministra Czarnka - przypomniała posłanka PSL Urszula Pasławska.

- Kiedyś będziemy się śmiać z ministra Czarnka, ale na razie nie jest wesoło. Cywilizacyjnie i kulturowo cofnęliście nas do czasów ciemnych. Wydaliście wojnę nauczycielom, rodzicom i uczniom. Waszą chorą wyobraźnię zasiedlają karne nastolatki w mundurkach, choć wiek XIX mamy już dawno za sobą - oceniła Hanna Gill-Piątek z Polski 2050.

Morawiecki: Będziemy bronić prawa naszych dzieci do nauki bez lewackiej indoktrynacji

Gdy na mównicy pojawił się minister edukacji i nauki, w ławach PiS rozległy się brawa. 

- My jako państwo mamy obowiązek chronić dzieci przed demoralizacją. Tak, kurator musi was pilnować, bo właśnie wy robicie rzeczy skandaliczne i na to wam nie pozwolimy. Musimy zrobić tak, żeby lewackie bojówki na uniwersytetach przestały terroryzować naszą młodzież, naszych naukowców! - grzmiał Czarnek. 

Pod koniec debaty w obronie Czarnka stanął premier Mateusz Morawiecki. - Będziemy bronić nie tylko pana ministra przed odwołaniem, ale i prawa naszych dzieci do normalnej szkoły, do nauki bez lewackiej indoktrynacji - powiedział szef rządu. 

Premier podkreślił także, że polska szkoła jest coraz lepiej oceniana w badaniach dotyczących np. czytania ze zrozumieniem czy rozumowania matematycznego.

- Nie chcemy dopuścić do zapanowania w naszych szkołach lewackich ideologii. Bronimy nie tylko ministra Czarnka, bronimy fundamentów naszej kultury. Bronimy tego, na czym wyrosła zachodnia cywilizacja: chrześcijaństwa i mądrości. Jeśli minister Czarnek jest pod ostrzałem, to dlatego, że nie godzi się na współczesne polowanie na czarownice - zaznaczył Morawiecki, dodając, że obecny szef resortu edukacji "jest obrońcą wolności w szkołach i na uczelniach". 

Więcej o: