Kaczyński "chce iść na ostro" z ustawą o TVN. Przy okazji może przeczołgać Gowina

Jacek Gądek
Prezes PiS forsuje "lex TVN" w Sejmie. - Jarosław Kaczyński chce iść na ostro - mówi polityk PiS bliski Nowogrodzkiej. Jeśli ustawa upadnie przez sprzeciw Porozumienia Jarosława Gowina, to PiS go chce przeczołgać, w zemście odbierając mu nawet fotel wicepremiera. A jeśli ustawa przejdzie, to objawić nową większość.
Zobacz wideo Kaczyński "reaguje" na nepotyzm w PiS. Tusk: Jesteśmy świadkami albo skrajnej nieudolności, albo jawnego szyderstwa

Podporządkowywanie sobie mediów to jeden z najważniejszych celów Nowogrodzkiej w tej kadencji. Przejęcie Polska Press zostało ogłoszone przez PKN Orlen na początku grudnia zeszłego roku. Wówczas prezes PiS stwierdził zadowolony: - Uważam, że jest jedna z najlepszych wiadomości, którą usłyszałem w ciągu ostatnich lat.

I to prezes PiS dał sygnał, by złożyć w Sejmie projekt ustawy nazywanej już "lex TVN". Wedle oficjalnej narracji Nowogrodzkiej nowela jest po to, aby polskich mediów nie przejmowały spółki z Rosja, Chiny bądź państw arabskich. W projekcie zatem napisano, że właścicielami mediów mogą być spółki z Europejskiego Obszaru Gospodarczego. TVN to kapitał amerykański, zatem ustawa de facto ma na celu wyrugowanie Amerykanów z tej telewizji.

Projekt pilotuje poseł Marek Suski, zaufany człowiek Nowogrodzkiej. Sygnał do jej zgłoszenia i forsowania dał zatem sam prezes PiS. Podpisy pod nią zbierano tradycyjnie, choć w sejfach PiS zawsze ma gotowe podpisy złożone in blanco przez posłów. - Każdy, kto podpisywał nam ten projekt, musiał wiedzieć, na jaką wojnę idzie i czego ma bronić - mówi osoba bliska centrali PiS.

Jak słyszymy, pomysły na kupowanie TVN od dzisiejszych właścicieli rodziły się w PiS już niedługo po wyborach parlamentarnych. "Lex TVN" to siłowe rozwiązanie. Czy przejdzie przez Sejm, w jakiej formie i jakie będzie miała skutki, to trudno jeszcze przesądzać. Ustawie w obecnej formie "nie" mówi jednak wicepremier Jarosław Gowin, który w Sejmie dysponuje 13 głosami (w tym własnym), ale nie ma gwarancji, że wszyscy "gowinowcy" będą lojalni wobec swojego lidera. Jednocześnie Gowin proponuje poprawkę, która wybija projektowi zęby: właścicielami mediów w Polsce mogłyby być spółki z państw Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), do której należą również USA.

Nowogrodzka zmierza do starcia z Gowinem przy okazji "lex TVN". Jak pisał Onet, władze PiS postawiły Gowinowi ultimatum: albo zagłosuje za "lex TVN", albo minister rozwoju straci prestiżowe stanowisko wicepremiera.

Polityk bliski Nowogrodzkiej: - Wolą naszego kierownictwa jest szukanie głosów dla tej ustawy i Kaczyński ich szuka. Posłowie mają zadanie kaptować głosy.

Większość dla ustawy PiS może uzyskać albo łamiąc opór Gowina i jego ludzi, albo szukając głosów wśród sejmowego "planktonu" i w Konfederacji.

"Lex TVN" może być głosowana w Sejmie już na posiedzeniu w tym tygodniu. Szef klubu PiS prof. Ryszard Terlecki stwierdził dziś: - Ta ustawa jest w porządku obrad, natomiast to nie znaczy, że ta ustawa jest przeciwko komukolwiek. To jest ustawa, która porządkuje prawo dot. funkcjonowania mediów.

I dodawał, że to "bardzo możliwe", że głosowanie będzie już na najbliższym posiedzeniu Sejmu. - Na razie mamy spokojną większość - przekonywał Terlecki. Ale większość dla tej ustawy - wobec sprzeciwu Porozumienia Jarosława Gowina - wcale nie jest pewna. A jeśli "gowiniści" będą głosować zgodnie z wolą Gowina, a Konfederacji nie załata braku tych głosów, to tej większości nie ma.

Konfrontacja między PiS a Gowinem przy okazji "lex TVN" to kolejna odsłona batalii, jaką Jarosław Kaczyński wespół z Adamem Bielanem toczą z Jarosławem Gowinem, chcąc go finalnie "oskubać" z posłów i wyrzucić ze Zjednoczonej Prawicy. Groźba - jeśli zostanie zrealizowana - pozbawienia Gowina fotela wicepremiera, to sposób na upokorzenie go i pokazanie jego posłom, że za sprzeciw trzeba będzie realnie płacić.

Z kolei na gruncie międzynarodowej - takie głosy można usłyszeć w PiS - "lex TVN" to sposób na "wyznaczanie granic, aby Amerykanie nie pozwalali sobie na zbyt dużo". - Amerykanie nie mogą się jednak zachowywać jak w Bantustanie - mówi jeden z polityków PiS. Na liście pretensji do USA jest np. wsparcie dla roszczeń środowisk żydowski ws. mienia bezspadkowego, krytyka nowelizacji KPA w tej sprawie czy też wspieranie postulatów społeczności LGBT.

Więcej o: