W sieci kolejne e-maile, tym razem o Białorusi. Jurasz: Polskie władze narażały polską mniejszość

Do sieci trafiły kolejne e-maile, mające rzekomo pochodzić ze skrzynki e-mailowej szefa KPRM Michała Dworczyka. Korespondencja dotyczyła wywiadu premiera Mateusza Morawieckiego z białoruskim kanałem NEXTA. Urzędnicy mieli debatować na temat tego, czy rozmowa mogłaby zagrozić Polakom na Białorusi. Jak ocenia szef Ośrodka Analiz Strategicznych Witold Jurasz w opinii dla Onet.pl, jeśli koroespondencja jest prawdziwa, oznacza to, że szef KPRM "z pełną świadomością postanowił ignorować zagrożenie".

Od początku czerwca na jednym z kanałów w komunikatorze Telegram pojawiają się screeny mailowych korespondencji, które rzekomo wyciekły ze skrzynki szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michała Dworczyka. Prawdziwość maili nie została potwierdzona, ale służby specjalne przyznają, że doszło do cyberataku.

Portal Onet.pl opisał treść kolejnych e-maili mających pochodzić ze skrzynki e-mailowej szefa KPRM. Korespondencja dotyczyła wywiadu premiera Mateusza Morawieckiego udzielonemu Sciapanowi Pucile, blogerowi białoruskiego opozycyjnego kanału Nexta.

Jak wynika z e-maili, przeciwny tej rozmowie miał być wiceszef MSZ Paweł Jabłoński, którego zdaniem wywiad mógł doprowadzić do działań reżimu Łukaszenki wymierzonych m.in. w polską mniejszość na Białorusi.

Afera mailowa. Za kilka miesięcy możemy przeczytać o kolejnych ofiarachAfera mailowa. Za kilka miesięcy możemy przeczytać o kolejnych ofiarach

Doradzający premierowi Mariusz Chłopik z banku PKO BP miał z kolei stwierdzić, że "on by się nie bał", a sam Dworczyk miał napisać "nie przejmowałbym się". Szef KPRM miał także dodać, że Alaksandr Łukaszenka ma "inne problemy na głowie, niż Polacy na Białorusi".

Morawiecki ostatecznie wywiadu udzielił, a jego zapis ukazał się 21 sierpnia ub.r. na profilu Kancelarii Premiera na YouTube. Szef rządu mówił m.in. o wsparciu Polski dla Białorusi. - Osoby, które są prześladowane przez reżim Łukaszenki, będą mogły oczekiwać szczególnej pomocy ze strony państwa polskiego i Unii Europejskiej - zaznaczał Morawiecki.

- Współczesny świat jest tak bardzo mocno nastawiony na wolne, suwerenne, niepodległe, ale też demokratyczne, praworządne państwa, że prędzej czy później dojdzie do tego na Białorusi. Wtedy i system gospodarczy będzie lepszy, i społeczeństwo będzie bardziej zasobne - mówił premier.

Zobacz wideo Siemoniak o atakach hakerskich na rząd: Kompromitacja i ewenement na skalę światową

"Polskie władze narażały mniejszość na Białorusi"

Jak zwraca uwagę w swojej opinii dla portalu Onet.pl Witold Jurasz, były charge d’affaires RP na Białorusi, obecnie prezes think tanku Ośrodek Analiz Strategicznych, kilka miesięcy po tym wywiadzie "rozpoczęły się represje wobec liderów polskiej mniejszości, z których dwoje – szefowa Związku Polaków na Białorusi Andżelika Borys oraz Andrzej Poczobut znajdują się w aresztach, a grożą im wyroki wielu miesięcy lub wręcz lat więzienia".

Obojgu liderom polskiej mniejszości postawiono zarzut podżegania do nienawiści na tle narodowościowym w związku z upamiętnianiem żołnierzy polskiego podziemia niepodległościowego. Grozi za to kara do 12 lat więzienia. Zarówno Poczobut, jak i Borys są przetrzymywani w areszcie w mieście Żodzina pod Mińskiem. Zatrzymano ich w marcu.

Mateusz MorawieckiPojawił się kolejny wyciek rzekomych maili. "Za wysoki poziom zgonów"

"Jedynym, czego tak naprawdę do tej pory nie wiedziała polska opinia publiczna, było to, czy polskie władze zdawały sobie sprawę z tego, że narażają polską mniejszość na Białorusi na działania odwetowe reżimu czy też narażały je nieświadomie. Ujawniona wymiana e-maili wskazuje na to, że szef Kancelarii Premiera, mimo iż zajmuje się Białorusią od lat i powinien mieć pojęcie, z jakim systemem ma do czynienia, nawet po ostrzeżeniach ze strony wiceszefa polskiej dyplomacji z pełną świadomością postanowił ignorować zagrożenie" - dodał Jurasz.

Szef OAS zaznaczył, że "przedstawiony powyżej tok rozumowania można podważyć, przyjmując skądinąd wygodne dla Michała Dworczyka założenie, że wymiana e-maili jest sfałszowana". Podkreślił jednocześnie, że wówczas mogłoby to oznaczać, że "nikt we władzach nie rozumiał zagrożenia".

Więcej o: