Nitras po awanturze w Sejmie: CBA weszło do przynajmniej 60 prywatnych mieszkań

- W ostatnich dniach dowiedziałem się o tym, że od dwóch lat CBA prowadzi dochodzenie ws. przecieku dotyczącego lotów marszałka Kuchcińskiego. W ramach śledztwa CBA weszło do przynajmniej 60 prywatnych mieszkań. Z wielką stanowczością stwierdzam, że większość tych ludzi nie miała z tą aferą, jak i jej ujawnieniem, nic wspólnego - powiedział Sławomir Nitras podczas briefingu prasowego w Sejmie. Jak dodał, dwie osoby usłyszały już w tej sprawie prokuratorskie zarzuty.

W trakcie pierwszego dnia posiedzenia Sejmu doszło do awantury między Sławomirem Nitrasem a politykami PiS. Poseł KO, chcąc złożyć wniosek formalny, wszedł na mównicę, a później, wskazując na wiceministra spraw wewnętrznych Macieja Wąsika, mówił o "sprawie Kuchcińskiego".

- Ten człowiek wszedł do 60 mieszkań. Bezprawnie zatrzymali ludzi, którzy nie mają nic wspólnego - powiedział poseł. - Zwariował? - zapytał Wąsik. - Sam zwariowałeś, jak ty się zwracasz do posła? (...) Łobuzie jeden! - odpowiedział mu Nitras.

Następnie Nitras podszedł do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. - Pan jest za to odpowiedzialny - stwierdził polityk KO. Wokół Kaczyńskiego "blokadę" szybko utworzyli inni posłowie partii rządzącej, a wicemarszałek Ryszard Terlecki straszył wezwaniem straży marszałkowskiej, "żeby opanować sytuację". - Sam se weź kreskę, chamie jeden. Jestem takim samym posłem jak ty - mówił jeszcze Nitras w stronę prezesa PiS i polityków tej partii - nie wiadomo jednak do kogo konkretnie wypowiedział te słowa polityk. Z sali dobiegały okrzyki: "Uspokój się".

SejmAwantura w Sejmie. Posłowie oddzielili Nitrasa od Kaczyńskiego. "Uspokój się"

Nitras: Państwo PiS prześladuje osoby, które przyczyniły się ujawnienia informacji o lotach Kuchcińskiego

Podczas zwołanego później briefingu prasowego Nitras tłumaczył, że chciał poinformować posłów o działaniach, które Centralne Biuro Antykorupcyjne prowadzi w sprawie lotów byłego marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego. A ściślej - wobec osób, które przyczyniły się do ujawnienia tej afery.

- Udowodniono, że żona marszałka latała w sposób nielegalny, samodzielnie. Że latała jego rodzina. Że, jak mówili niektórzy, wożono koszule. W ostatnich dniach dowiedziałem się o tym, że od dwóch lat CBA prowadzi dochodzenie ws. przecieku dotyczącego lotów marszałka Kuchcińskiego. W ramach śledztwa CBA weszło do przynajmniej 60 prywatnych mieszkań. Z wielką stanowczością stwierdzam, że większość tych ludzi nie miała z tą aferą, jak i jej ujawnieniem, nic wspólnego - powiedział Nitras.

- Służby państwa są podporządkowane temu, by dowiedzieć się, kto ujawnił aferę marszałka Kuchcińskiego. Służby pana Wąsika, Kamińskiego i Kaczyńskiego, które kupują nielegalne maseczki i nie są w stanie przypilnować u urzędników, przez co wyciekają ich maile, wszystkie swoje siły kierują na znalezienie osób, które ujawniły ewidentne nieprawidłowości - podkreślił poseł KO.

Zobacz wideo Starcie przy mównicy sejmowej. Nitras kontra Witek, Terlecki i Kaczyński

"Dwie niewinne osoby niewinne zostały zatrzymane przez CBA, spędziły kilka dni w areszcie"

Stwierdził też, że osoby, wobec których czynności prowadzili funkcjonariusze CBA, miały "zostać uwikłane" w sprawę przecieku informacji na temat lotów Kuchcińskiego. - Służby, które rzucają się w tej swojej walce na oślep, brutalnie weszły w ich życie, kontrolując mieszkania, telefony, robiąc wywiady środowiskowe. W zeszłym roku takie wywiady robiono również wobec mnie. Policja i służby spotykały się z moimi sąsiadami, dopytując m.in. o to, czy w okolicach mojego mieszkania widziano ludzi oskarżanych o ujawnienie tej afery - mówił Nitras. 

- Dwie niewinne osoby niewinne zostały zatrzymane przez CBA, spędziły kilka dni w areszcie, a do sądu skierowano wnioski o trzymiesięczny areszt. Wobec osoby, która wysłała jednego SMS-a, który brzmiał "może daj te dokumenty Nitrasowi, on na pewno dobrze to ujawni", prokurator zażądał trzech miesięcy aresztu, na co na szczęście nie zgodził się sąd - tłumaczył polityk.

Jak mówił Nitras, "państwo PiS nadużywa uprawnień, żeby gnębić ludzi, którzy przyczynili się do ujawnienia informacji, które doprowadziły do dymisji marszałka Sejmu". - Widać były ku tej dymisji powody. Funkcjonariusza, który nie ukrywał, że był głównym źródłem informacji, powinna spotkać nagroda, a nie areszt. Mija tydzień odkąd tym ludziom postawiono zarzuty, m.in. zdrady tajemnicy państwowej. Pojawia się tam również moje nazwisko w kontekście przyjęcia jakiejś korzyści majątkowej, co jest oczywiście nieprawdą - dodał.

Podkreślił też, że chciał zainteresować tą sprawą Sejm, jednak uniemożliwiono mu złożenie wniosku formalnego. - Pan Janusz Kowalski, który nie złożył żadnego wniosku formalnego i wygłosił stek obelg, mógł zabrać głos - powiedział Nitras. 

Więcej o: