Lewica zbiera podpisy za wotum nieufności dla Przemysława Czarnka. "Bardzo groźne reformy"

Posłowie Lewicy rozpoczęli zbieranie podpisów pod obywatelskim wnioskiem o odwołanie ministra edukacji Przemysława Czarnka. Według nich Czarnek chce wykorzystać wakacje do tego, aby "przepchnąć bardzo groźne reformy". - Naznaczani przez niego kuratorzy oświaty zamienią się w prokuratorów oświaty - ostrzegała posłanka Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.

Przemysław Czarnek przedstawił na początku czerwca propozycje zmian w systemie edukacji. Minister chce zwiększyć rolę kuratorów oświaty w nadzorze nad szkołami, ale również wprowadzić obowiązkowe lekcje religii lub etyki oraz położyć większy nacisk na naukę historii. Zmiany proponowane przez Czarnka spotkały się ze sprzeciwem nauczycieli oraz polityków opozycji. Koalicja Obywatelska złożyła w Sejmie wniosek o wyrażenie wotum nieufności ministrowi edukacji - do głosów nawołujących o odwołanie Przemysława Czarnka dołączyła również Lewica. 

Zobacz wideo Przemysław Czarnek - człowiek, który nie ma wstydu i kobiet się nie boi

Posłanki Lewicy o reformach Przemysława Czarnka. "Kuratorzy oświaty zamienią się w prokuratorów"

Parlamentarzyści Lewicy zainaugurowali akcję obywatelskiego wotum nieufności wobec Przemysława Czarnka. Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, Magdalena Biejat oraz Beata Maciejewska pojawiły się wraz z przedstawicielami Związku Nauczycielstwa Polskiego, oraz Akcji Demokracji przed siedzibą MEiN, aby ogłosić akcję zbierania podpisów pod wnioskiem o odwołanie Czarnka. 

Kadr 'Wiadomości' TVP"Wiadomości" przywitały Donalda Tuska. "Bagaż afer", "partia w kryzysie"

- Edukacja dzisiaj jest w rękach człowieka, który chce podporządkować ją jednej minipartii, wpływom parafii i dominującej nacjonalistycznej ideologii - powiedziała Dziemianowicz-Bąk, cytowana przez Radio Zet. - Przemysław Czarnek postanowił wykorzystać czas wakacji do tego, żeby kolanem przepchnąć bardzo groźne reformy - podkreśliła. 

Posłanka Lewicy dodała, że reformy ministra Czarnka doprowadzą do tego, że szkoły zostaną całkowicie podporządkowane jego "ręcznej władzy". - Naznaczani przez niego kuratorzy oświaty zamienią się w prokuratorów oświaty, którzy będą mogli decydować o tym, czy dany dyrektor może pełnić swoją funkcję, może pracować w szkole, czy też nie - oceniła. Dziemianowicz-Bąk stwierdziła, że jeśli dyrektor sprzeciwi się kuratorowi, to może mu grozić kara nawet do trzech lat więzienia.  

Posłanka Magdalena Biejat podkreśliła we wpisie na Facebooku, że oprócz odwołania Czarnka, Lewica chce mówić o tym "jakiej szkoły chcą uczniowie i rodzice". "Zamiast indoktrynacji chcą szkoły, która patrzy w przyszłość, która zamiast dodatkowych lekcji historii oferuje edukację o klimacie, o zdrowiu i seksualności, ale też o prawach pracowników. Chcą szkoły, która dba o uczniów i nie zostawia nikogo bez pomocy i wsparcia, która nie pozwala na szczucie dzieci za inność. W której w każdej szkole jest psycholog i pedagog" - napisała. 

Czarnek chce zwiększyć władzę kuratorów oświaty

Kierowane przez Przemysława Czarnka Ministerstwo Edukacji i Nauki proponuje, aby kurator oświaty miał większy wpływ na powoływanie dyrektorów szkół. Miałby również znaczący głos w odwołaniu lub zawieszeniu dyrektora w sytuacji stwierdzenia uchybień związanych z zagrożeniem bezpieczeństwa uczniów w czasie zajęć organizowanych przez szkołę. 

Wiele kontrowersji wzbudziła propozycja, aby kurator decydował, które organizacje i stowarzyszenia mogą prowadzić dodatkowe lekcje w szkołach. Dyrektor będzie miał obowiązek - przed rozpoczęciem zajęć prowadzonych przez stowarzyszenia lub organizacje - uzyskać szczegółową informację o planie działania na terenie szkoły oraz konspekt zajęć i materiały wykorzystywane na zajęciach. Dyrektor będzie potrzebował także pozytywnej opinii kuratora oświaty dla działań konkretnej organizacji na terenie szkoły. 

Wiceszef MEiN Dariusz Piontkowski pytany o sprzeciw opozycji wobec zwiększenia kompetencji kuratorów, powiedział, że "jeżeli ideolodzy wchodzą do szkoły i są to ideolodzy mile widziani przez opozycję, to wówczas ta uważa, że wszystko jest okej". - My zareagowaliśmy na wielokrotne prośby rodziców, którzy wskazywali, że potrzebna jest bariera wobec organizacji, których rodzice niechętnie widzą w szkołach - dodał. 

Jarosław KaczyńskiKaczyński goni "tłuste koty" i ratuje "Polski Ład". Boi się powtórki sprzed 14 lat

Więcej o: