PiS buduje już gotowość na wybory. Kaczyński chce awansować Morawieckiego, a partią wstrząsnąć

Jacek Gądek
Wybór Jarosława Kaczyńskiego, który prezesem PiS jest od ponad 18 lat, na nową kadencję. Dokooptowanie Mateusza Morawieckiego do zarządu partii jako wiceprezesa. Taka zmiana statutu partii, by poskromić partyjnych "baronów" i otworzyć się na nowych ludzi. To plan PiS, który przechodzi do budowania gotowości partii do kampanii i wyborów.

Mówi polityk PiS: - Zdajemy sobie sprawę z tego, że jest dość szeroko zakrojona operacja, by powyciągać bądź popchnąć naszych posłów do decyzji o wyjściu z klubu PiS i pójścia w ślady Zbigniewa Girzyńskiego.

To dla PiS ogromne zagrożenie, bo dziś liczy się każdy głos w Sejmie. Jarosław Kaczyński z dumą zatem obwieszczał, że jeden niedawny poseł PiS - Lech Kołakowski - wraca właśnie na łono klubu PiS. Tym samym klub ma nie 229, ale 230 na 460 posłów w Sejmie - dokładnie połowę.

Girzyński psuje święto PiS

Girzyński i tak jednak popsuł Nowogrodzkiej partyjne święto, jakim jest kongres wyborczy PiS w sobotę.

Przez woltę "Girza" i dwóch innych - teraz już byłych - posłów klub PiS, będący formalnie zapleczem rządu, stracił większość w Sejmie. To symboliczny fakt, choć w praktyce rząd wciąż ma - co prawda niestabilną - ale jednak większość. Girzyński celuje jednak w stworzenie klubu, a do tego musiałby pozyskać aż 12 nowych "szabel" w Sejmie - to jest ta "szeroko zakrojona operacja", o której na wstępie mówił polityk PiS. O to będzie jednak trudno, a Nowogrodzka chce cementować partię i gotowa jest wręcz kupować - spełniając ich oczekiwania - niektórych posłów.

Na celowniku Nowogrodzkiej jest "odbicie" Jarosławowi Gowinowi posła Mieczysława Baszko, a PSL-owi posła Zbigniewa Ziejewskiego. Wcześniej udało się wciągnąć w orbitę PiS posła wybranego z listy PO Zbigniewa Ajchlera i niezależnego posła Łukasza Mejzę, który jednak chce tworzyć własne środowisko, choć współpracujące ze Zjednoczoną Prawicą.

Niemalże na półmetku kadencji PiS przechodzi w fazę budowania gotowości do kampanii i wyborów. Kongres PiS musi się odbyć - miał być w zeszłym roku, ale przez pandemię nie mógł się zebrać. Jarosław Kaczyński, który prezesem jest od ponad 18 lat, ma być wybrany na kolejną 4-letnią kadencję. To oczywiście będzie formalność.

Kaczyński przekonany, że partia się "rozjeżdża"

Jak mówili nasi rozmówcy bliscy Nowogrodzkiej, prezes PiS ma poczucie, że partia mu się "rozjeżdża". Od dawna też bliscy Kaczyńskiemu politycy przestrzegali sami siebie, że PiS nie może stać się jak Platforma Obywatelska i trzeba ją twardo trzymać w ryzach, by partyjni działacze nie stali się "spasionymi kocurami", które nie potrafią łapać myszy (czyt. walczyć w kampanii).

Przechodzeniu PiS w fazę budowania zdolności do walki w kolejnej kampanii i wyborach ma też służyć zapowiadane wewnątrz PiS już przez prezesa jego odejście z rządu. Ma to się stać faktem pod koniec tego roku.

- Kaczyński ma poczucie, że partia mu się już trochę rozjeżdża, bo nie jest w stanie łączyć pracy rządowej i partyjnej. Chce wrócić do partii - mówił nam jeden z jego współpracowników. Cel: skupić się na partii, którą trzeba zaprząc do walki o kolejną kadencję.

Morawiecki na wiceprezesa PiS

Motorem poprzednich kampanii był premier Mateusz Morawiecki (członek PiS od 2016 r.). Ma on zostać w końcu dokooptowany do zarządu partii jako wiceprezes - to może się stać już w niedzielę. Bo wtedy, jak zapowiadał poseł PiS Krzysztof Sobolewski, zbierze się Rada Polityczna partii.

O ile bowiem na samym kongresie (w sobotę) wybrany zostanie prezes, to wiceprezesów wybiera Rada. To ok. 500 osób. Kandydatów na "wice" zaproponuje Jarosław Kaczyński. Co ważne: głosowanie Rady jest tajne, co ośmiela działaczy do niepokorności.

Polityk PiS bliski Nowogrodzkiej: - Morawiecki już trochę okrzepł w partii. Teraz mu jeszcze w tym pomaga bardzo PiS-owski "Polski Ład", a także unijne pieniądze, które wywalczył. Stopniowo ludzie w partii się do Mateusza przekonują. Oczywiście, że cały czas będą tacy członkowie PiS, dla których Morawiecki to bankster i ciało obce - mówi. I dodaje pół żartem: - Ale zdradzają się i tacy, dla których premier Morawiecki to zrządzenie niebios.

Jeden z ważniejszych polityków PiS: - W zeszłym roku Morawiecki ocierałby się o granicę wygranej w tajnym głosowaniu, a wręcz mógłby mieć problem, by zostać tak wybranym na wiceprezesa. Ale teraz to już spokojnie powinien wygrać, choć oczywiście zawsze będzie trochę głosów przeciw niemu.

Poseł PiS: - Morawiecki jest otoczony swoimi ludźmi, którzy nie są z bajki PiS. Ludzie Morawieckiego często są jednak bardzo sprawni, ale dla aktywu partyjnego nie byli "nasi", bo nie byli z nami przez lata w opozycji.

Okiełznać "baronów"

Na samym kongresie ma być zmieniony statut partii. Ten od lat ogarnia Karol Karski, europoseł PiS, a z wykształcenia profesor prawa. To on pisze poprawki do statutu, które potem musi klepnąć prezes PiS. Ich cel jest prosty.

Poseł PiS bliski Nowogrodzkiej: - Zmiany w statucie będą szły w tym kierunku, aby prezesom okręgowym (jest ich 40 - red.) odebrać możliwość tworzenia swoich księstw i zmniejszyć pole do konfliktów w ramach okręgu. Mają się zająć robotą w partii, a nie wycinaniem w partii swoich przeciwników.

To też element przygotowywania partii do budowania gotowości kampanijnej.

Są dwie rozważane opcje reformy partii, które mogą też być zastosowane jednocześnie. Pierwsza: dziś okręgów PiS jest 40 i pokrywają się z tymi w wyborach do Sejmu - mogą być rozmnożone do ok. 100 tak, by pokrywały się z okręgami w wyborach do Senatu. Druga i łatwiejsza: stworzenie nowego - np. wojewódzkiego - szczebla między 40 partyjnymi okręgami a centralą partii. Trzecia opcja to połączenie dwóch pierwszych: ok. 100 okręgów i dodatkowy szczebel.

Polityk PiS: - Jak ktoś jest teraz partyjnym baronem, to wcale nie znaczy że będzie nim do emerytury.

***

PiS chce, aby kongres był de facto zamknięty dla mediów. - Bo po przemówieniu prezesa zawsze trzeba było wyłapywać dziennikarzy, którzy kryli się gdzieś pod krzesłami, byleby zostać na części wewnętrznej kongresu.

Więcej o: