Trzaskowski kontra Tusk, w PO wrze. "I nagle po wszystkim on mówi, że chce zostać szefem"

- Jeżeli przewodniczący Borys Budka zdecydowałby się na rezygnację, to wtedy odbędą się wybory w PO. Jestem gotów w nich kandydować - powiedział w środę Rafał Trzaskowski, pierwszy raz deklarując chęć przejęcia władzy w partii. - I nagle po wszystkim on mówi, że chce zostać szefem - ocenił w rozmowie z portalem Gazeta.pl ważny polityk i członek zarządu krajowego PO.

W środę wieczorem Rafał Trzaskowski na antenie TVN24 po raz pierwszy oficjalnie zadeklarował, że jest gotów podjąć walkę o fotel przewodniczącego Platformy Obywatelskiej, jeśli z funkcji tej ustąpi Borys Budka. Tym samym rzucił rękawicę zapowiadającemu powrót do krajowej polityki Donaldowi Tuskowi.

- Szczerze mówiąc jestem tym trochę zdziwiony - mówi w rozmowie z portalem Gazeta.pl ważny polityk i członek zarządu krajowego Platformy Obywatelskiej. - Rafał mógł stanąć przy Borysie po wyborach i powiedzieć, że kapitał dziesięciu milionów głosów to jest coś fenomenalnego i należy wykorzystać go dla Platformy. Nie zrobił tego - podkreśla nasz rozmówca.

Zobacz wideo Siemoniak o powrocie Tuska do PO: Być może powinniśmy zmienić dla niego statut

W jego ocenie decyzja Trzaskowskiego jest niezrozumiała, gdyż po ubiegłorocznych wyborach prezydenckich konsekwentnie podkreślał chęć stworzenia bytu, który partią polityczną nie będzie. "Podejmuję się stworzenia ruchu obywatelskiego, dlatego że partie nie wystarczą" - mówił jeszcze w lipcu 2020 roku Trzaskowski.

- I nagle po wszystkim on mówi, że chce zostać szefem Platformy, gdy Donald zadeklarował, że to on chce tym szefem zostać - dziwi się nasz rozmówca. - Rafał cały czas mówił o budowie ruchu, tłumacząc, że ludzie nie lubią partii politycznych. Wziąłem za dobrą monetę jego przekonywanie, że szeroki ruch poparcia musi iść troszkę obok Platformy, bo tylko tak możemy wygrać wybory. Dlatego ta decyzja nie jest dla mnie do końca zrozumiała - mówi. Pytany, o co chodzi, odpowiada krótko. - Chodzi o władzę.

Przetasowania w Platformie Obywatelskiej. Czy dojdzie do rozłamu?

- Zwolenników Rafała Trzaskowskiego jest dużo - przyznaje nasz rozmówca, wskazując przede wszystkim na grono młodych posłów i posłanek Platformy Obywatelskiej. Wierzy jednak, że po ewentualnym przejęciu władzy w partii przez Donalda Tuska uda się uniknąć głębszych podziałów. - Tusk ma świadomość, że Rafał to obecnie jedno z najlepszych aktywów Platformy Obywatelskiej. Od umiejętności dyplomatycznych, negocjacyjnych i organizacyjnych Donalda zależy, jak szybko uda mu się wszystko poukładać. Wierzę w jego mądrość - przekonuje.

Nasz rozmówca przewiduje również, że w przypadku wygranej Tuska zwolennicy Trzaskowskiego nie będą w partii marginalizowani, a ich działania zostaną zintensyfikowane. - Oni będą wykorzystani przez Donalda, powiem to wprost, będą wykorzystani do pracy.

Doba ma 1440 minut. Chciałbym przywódcy, za którego pracowalibyśmy nawet nie tysiąc, ale chociaż 440 minut. Każdy z posłów

- mówi członek zarządu krajowego PO.

Kluczowe dla dalszych losów przywództwa w Platformie Obywatelskiej będzie najprawdopodobniej spotkanie Donalda Tuska, Rafała Trzaskowskiego i Borysa Budki, do którego ma dojść w czwartek. Na sobotę zaplanowana jest rada krajowa Platformy Obywatelskiej.

Więcej o: