Gawkowski o aferze mailowej. Mówi o "sterylności intelektualnej" rządu. "Tak głupie, że aż śmieszne"

- Jeżeli minister wysyła sobie na prywatną skrzynkę ze skrzynki służbowej informacje, bo oni też tak przesyłali, to znaczy, że on albo nie ma wiedzy, albo jest po prostu indolentem w zakresie wykorzystywania własnych informacji - skomentował aferę mailową na antenie TVN24 Krzysztof Gawkowski. - To jest tak głupie, że aż śmieszne - podkreślił polityk.

Krzysztof Gawkowski, przewodniczący klubu Lewicy w środę w programie "Rozmowa Piaseckiego" komentował aferę mailową i podkreślił, że "nie wierzy w wariant rosyjski". Zdaniem polityka "chodzi o wariant wewnętrzny". - To jest gra, którą wewnętrznie rozgrywa Prawo i Sprawiedliwość - wyjaśnił. 

Zobacz wideo Maksymowicz o tajnym posiedzeniu Sejmu: To było PR-owe działanie

Krzysztof Gawkowski: Mamy niekompetencję dwóch organów państwa

Poseł Lewicy na antenie TVN24 został zapytany o tajne posiedzenie Sejmu zwołane w ubiegłą środę (16 czerwca) na wniosek premiera Mateusza Morawieckiego. Rząd przedstawił wówczas informacje na temat cyberataków na polskich polityków oraz instytucje. - To była kpina - skwitował Gawkowski. - Kpina z wiedzy o cyberbezpieczeństwie, a jednocześnie pokaz indolencji, niekompetencji rządu, który nie umie opowiadać o cyberbezpieczeństwie - powiedział polityk Lewicy.

Michał DworczykNa Telegram miał trafić dokument dot. polskiego systemu rakietowego

Dodał, że "sterylność intelektualna tego rządu w sprawie cyberbezpieczeństwa jest tak porażająca, że gdyby tak było z jakimkolwiek innym rządem, toby się cały podał do dymisji". Poseł wyjaśnił, że na tajnym posiedzeniu Sejmu, nie wspomniano o żadnych tajnych informacjach.

- Mamy niekompetencję dwóch organów państwa - ABW, które nie przypilnowało szkoleń, informacji i nie dopilnowało tego, żeby ministrów polskiego rządu nauczyć jak obsługiwać ich skrzynki, i po drugie, mamy niekompetentny rząd - podkreślił Gawkowski.

- Jeżeli minister wysyła sobie na prywatną skrzynkę ze skrzynki służbowej informacje, bo oni też tak przesyłali, to znaczy, że on albo nie ma wiedzy, albo on jest po prostu indolentem w zakresie wykorzystywania własnych informacji - ocenił poseł. I dodał, że "to jest tak głupie, że aż śmieszne".

Przemysław CzarnekKolejny wyciek rzekomych maili polityków. Tematem Czarnek i jego słowa o LGBT

Cyberataki na polskich polityków

Na początku czerwca szef KPRM Michał Dworczyk przekazał, że służby specjalne pracują nad wyjaśnieniem włamania na konto polityka, jego żony oraz ich kont w mediach społecznościowych. Dworczyk zapewnił, że w jego skrzynce mailowej zaatakowanej przez hakerów nie znajdowały się żadne informacje o charakterze niejawnym, zastrzeżonym, tajnym lub ściśle tajnym. 

We wtorek w serwisie Telegram pojawiły się screeny rzekomych maili Mateusza Morawieckiego, które premierem miał wymieniać z Tomaszem Matynią, dyrektorem Centrum Informacyjnego Rządu. Premier Mateusz Morawiecki miał pisać, że dowiedział się o uroczystości przekazania aktów nadania praw miejskich kilku miejscowościom, która ma się odbyć 29 grudnia 2020 roku.

Premier rządu PiS Mateusz Morawiecki i szef jego kancelarii Michał DworczykMorawiecki o cyberatakach: Zostaliśmy zaatakowani jako społeczeństwo

"Nie wiem, czemu ODDAJEMY takie ładne imprezy. Oczywiście teraz jak już to jest organizowane przez ministerstwo spraw wewnętrznych, to trzeba w elegancki sposób to przejąć. W ostateczności ja mogę nawet tam oczywiście pójść, ale pewnie lepiej byłoby zrobić to w KPRM" - miał napisać premier. "Dyplomatyczność jest tutaj również bardzo ważna!" - czytamy w dalszej części korespondencji.

Więcej o: