Ryszard Terlecki wyszedł z uroczystości po słowach o "rujnowaniu państwa prawa". "Brak szacunku"

Jednej z sal sejmowych nadano imię Olgi Krzyżanowskiej, działaczki opozycyjnej w PRL, byłej wicemarszałkini Sejmu i senatorki. W trakcie uroczystości z tej okazji głos zabrała córka polityczki, która przypomniała, że jej matka była krytyczna wobec rządów Prawa i Sprawiedliwości. Wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki zareagował na jej słowa wyjściem z sali.

W uroczystości nadania sali nr 412 imienia Olgi Krzyżanowskiej brali udział m.in. marszałkini Sejmu Elżbieta Witek, wicemarszałkini Małgorzata Kidawa-Błońska, wicemarszałek Ryszard Terlecki, a także przedstawiciele Senatu - Marek Pęk i Bogdan Borusewicz.

Uroczystość w Sejmie. Ryszard Terlecki wyszedł po słowach krytycznych wobec PiS 

Jak wynika z relacji parlamentarzystów, Terlecki nie został do końca uroczystości. Na zamieszczonych na Twitterze zdjęciach widzimy, że wicemarszalek opuszcza salę. Powodem jego zachowania miała być krytyczna przemowa córki Krzyżanowskiej - Magdaleny Krzyżanowskiej-Mierzewskiej. 

Zobacz wideo Krzysztof Brejza o liście Terleckiego: Skandaliczny, smutny, wyrażający szczere emocje części elektoratu PiS

"W Sejmie uroczyście otwarto salę im. Olgi Krzyżanowskiej. Jej córka, Magdalena Krzyżanowska-Mierzewska, podkreśliła, że matka sprzeciwiała się temu, co obecna władza robi z państwem. Wicemarszałek Terlecki w trakcie jej mowy opuścił salę, jak zwykle wykazując się brakiem szacunku" - pisze Małgorzata Tracz z Koalicji Obywatelskiej.

"Córka legendarnej opozycjonistki i parlamentarzystki, Magda Mierzewska: mama sprzeciwiała się temu co obecna większość robi z tym państwem. Marszałek Ryszard Terlecki wychodzi, okazując swój tradycyjny brak szacunku..." - komentuje Franek Sterczewski z KO. 

- To dzień szczególny dla mnie, jako córki, dla naszej rodziny i dla przyjaciół, dziękuję tym wszystkim państwu, którzy przyczynili się do tego, że ta sala nazywa się imieniem mojej mamy - mówiła w Sejmie Magdalena Krzyżanowska-Mierzewska. - Cieszymy się z tego upamiętnienia w polskim parlamencie, ale w sferze publicznej ważne jest dla nas także to, że to dowód i przejaw promieniowania jest osobowości, trwałości jej sposobu pojmowania i praktykowania parlamentaryzmu - podkreśliła. 

SejmO "Ghostwriter" i UNC1151 mówiło się wcześniej. Ofiarą padł m.in. Suski

"Mama była krytyczna wobec rujnowania państwa prawa"

W dalszej części swojego przemówienia przypomniała, co jej matka sądziła o rządach Prawa i Sprawiedliwości, szczególnie o reformie wymiaru sprawiedliwości. - Jak państwo wiecie, mama była krytyczna wobec partii rządzącej, wobec rujnowania państwa prawa, wobec odsądzania od czci i wiary przeciwników politycznych, a szczególnie wobec podporządkowania prokuratury bieżącej polityce - mówiła. - To, jakie są rezultaty podporządkowania prokuratury bieżącej polityce, w naszej rodzinie mieliśmy wypisane na skórach. Ojciec mamy umarł w 51. roku w więzieniu mokotowskim i to posługiwanie się prawem karnym, jako narzędziem eliminowania przeciwników politycznych, mama miała zawsze na uwadze jako najgorsze, co się może w polityce zdarzyć - podkreślała. 

Na jednym z nagrań, które trafiły do sieci, widzimy, że Terlecki wychodzi z sali w momencie, gdy Krzyżanowska-Mierzewska mówi o "podporządkowaniu prokuratury bieżącej polityce". 

Olga Krzyżanowska była harcerką Szarych Szeregów, jej ojcem był gen. Andrzej Krzyżanowski "Wilk", dowódca AK na Wileńszczyźnie. Z zawodu była lekarką, w latach 80. działała w "Solidarności", zasiadała w Krajowej Komisji Koordynacyjnej Służby Zdrowia. W latach 1989-2001 była posłanką z ramienia Unii Demokratycznej i Unii Wolności, w tym przez sześć lat wicemarszałkinią Sejmu. W 2001 roku została senatorką, po końcu kadencji nie ubiegała się o reelekcję.

Bogatynia. Kopalnia odkrywkowa węgla brunatnego Turów.Bogatynia. Druga tura wyborów burmistrza. W tle spór o kopalnię w Turowie

Rok przed śmiercią udzieliła wywiadu Angelice Swobodzie, w którym nie ukrywała, że jej zdaniem "PiS bardzo szkodzi Polsce" i ubolewała, że hierarchowie kościelni nie zabierają głosu, gdy dochodzi do zamachu na sądy. Dopóki pozwalało jej na to zdrowie, brała też udział w manifestacjach. - Zawsze mi powtarzano: "mów to, co myślisz". W polityce bardzo mi to pomogło. Nie musiałam się zastanawiać, co mi wypada albo co opłaca mi się powiedzieć. Zawsze szczerze mówiłam, co uważam - tłumaczyła.

Więcej o: