Wiceminister Buda: Prywatny mail jest trudniejszy do zidentyfikowania dla rosyjskich służb

Prywatny mail "jest dużo trudniejszy do zidentyfikowania dla takich służb jak rosyjskie" - przekonywał wiceminister funduszy i polityki regionalnej Waldemar Buda. Przyznał, że docierały do niego maila z prywatnej skrzynki premiera.
Zobacz wideo UE idzie na wojnę z plastikiem. Co się zmieni od lipca?

Co kilka dni do sieci trafiają kolejne rzekome e-maile, które miały zostać wysłane przez najbardziej prominentnych polityków rządu. Mają to być efekty wycieku z prywatnej skrzynki ministra Michała Dworczyka. Mówi się o "aferze mailowej". Wiceminister funduszy i polityki regionalnej Waldemar Buda przekonywał, że korzystanie z prywatnych maili przez polityków może... utrudnić wycieki. 

Buda komentował aferę w Polsat News. Przyznał, że docierały do niego maila z prywatnej skrzynki premiera. - To były sprawy polityczne, nie mające charakteru związanego z pełnieniem funkcji mojej, premiera czy ministra Dworczyka - powiedział. Zdaniem wiceministra korzystanie z takich narzędzi przez jest konieczne, by być "skutecznym politykiem". 

Prywatne maila większym wyzwaniem dla służb?

Ocenił też, że "nawet częściowa korespondencja na mailu prywatnym, ona daje pewnego rodzaju zabezpieczenia". - Polegają to na tym, że ten mail jest dużo trudniejszy do zidentyfikowania dla takich służb jak rosyjskie, które teraz atakują. A często jest tak, że nie wiedzą o istnieniu takiego maila - powiedział. Warto dodać, że np. rzekomy adres premiera w wyciekach to po prostu jego nazwisko i domena popularnej skrzynki e-mailowej. 

- Często dużo trudniej jest go zhackować, bo chmurowanie jest gdzieś daleko, np. w Stanach Zjednoczonych. Tak że to nie jest wcale oczywiste, że to jest dużo gorsze zabezpieczenie. Oczywiście każde zabezpieczenie można złamać, bo to nie jest tak, że służbowa skrzynka jest absolutnie bezpieczna - powiedział.

Zdaniem ekspertów korzystanie z prywatnych skrzynek mailowych przez polityków i urzędników wcale nie jest bezpieczniejsze - wręcz przeciwnie. - Korzystanie z prywatnej skrzynki w celach służbowych, które jest niedopuszczalnym złamaniem polityki bezpieczeństwa w świecie korporacyjnym, jak widzimy, wśród polityków - i to każdej partii - jest normalne. Podobno dlatego, że politykom paradoksalnie nie przeszkadza ryzyko podglądania przez prywatne firmy, ale boją się, że na służbową skrzynkę łatwiej zajrzą im rodzime służby - mówił w rozmowie z Next.Gazeta.pl Łukasz Grzmot, pentester w Niebezpiecznik.pl. 

Więcej o: