Lidia Staroń o włos od wygranej w Sejmie. "To jest głosowanie, czy jesteś za Kaczyńskim"

Jacek Gądek
Pojedyncze głosy zdecydują o tym, kogo wskaże Sejm na Rzecznika Praw Obywatelskich. Za kandydaturą Lidii Staroń stoi co najmniej 228 posłów, a więc jest ona o włos od wygrania głosowania. W PiS jest wręcz przekonanie, że Staroń już ma większość w Sejmie. Dla wyboru RPO decydujące mogą być głosy Konfederacji, ale ta się podzieliła. Ważna będzie też dyscyplina posłów Jarosława Gowina, który stawia na prof. Marcina Wiącka.
Zobacz wideo Kukiz nawiązał współpracę z PiS. "To jeden z ważniejszych dni w moim życiu"

- Staroń wygra - mówi jeden z posłów PiS. Inny dodaje: - To nie będzie głosowanie "czy jesteś za Staroń", ale "czy jesteś za Kaczyńskim". Jeśli ktoś jej teraz nie poprze, to może zapomnieć o starcie z list PiS w kolejnych wyborach.

228 - skąd ta liczba? Policzmy.

Klub PiS liczy 232 posłów. Wśród nich jest jednak 11 posłów trwających przy Jarosławie Gowinie. Zatem w klubie PiS Lidia Staroń może liczyć na 221 głosów - posłów PiS i Solidarnej Polski. Wśród tych 221 jest także zwaśniony z centralą PiS poseł Zbigniew Girzyński, który - jako jedyny poseł PiS - podpisał się pod kandydaturą prof. Marcina Wiącka.

Wcześniej można było zakładać, że Girzyński poprze Staroń. Jednak właśnie - co istotne - zmieniono sposób głosowania nad RPO. Wcześniej miało to być głosowanie alfabetycznie - najpierw nad Staroń, a potem nad Wiąckiem. Jeden poseł mógł zatem oddać głos na obie kandydatury. Teraz jednak - wedle nowych zasad - głosowanie odbędzie się z listy, czyli poseł będzie musiał wybrać jedno z dwóch nazwisk. To metoda korzystniejsza dla Wiącka. Jeśli poseł Girzyński nie będzie chciał - a i tak ma na pieńku z centralą swojej partii - pogarszać swojej pozycji w PiS, to poprze Lidię Staroń. Jego głos dla kandydatki PiS dalej jest prawdopodobny, ale już nie aż tak bardzo jak wcześniej.

Lidię Staroń poprzeć mają posłowie z koła Pawła Kukiza. To cztery "szable" Kukiz'15. "Kukizowcy" są wyjątkowo niezdyscyplinowani, niemniej centrala PiS liczy, że te głosy są dla Staroń.

Kolejne trzy głosy za Staroń mają paść - kalkuluje Nowogrodzka - ze strony posłów Łukasza Mejzy, który sposobi się powołania własnego koła w Sejmie, ale współpracującego ze Zjednoczoną Prawicą.

W sumie (posłowie PiS i Solidarnej Polski - 221, Pawła Kukiza - 4, Łukasza Mejzy - 3) daje to 228 głosów. Większość bezwzględna - przy 460 posłach na sali - to 231 głosów. Lidii Staroń brakuje zatem raptem kilku głosów. One mogą się znaleźć wśród posłów niezależnych bądź mniejszych kół. PiS po cichu liczy na głos Lecha Kołakowskiego - byłego posła PiS, a dziś niezależnego - ale co do niego nie ma pewności. Z kolei w kole Polskie Sprawy (skłaniającemu się ku Wiąckowi) jest posłanka Agnieszka Ścigaj, którą PiS, ale i Gowin nie raz kusili - co zrobi?

O wyborze senatorki Lidii Staroń bądź prof. Marcina Wiącka zdecydować mogą zatem - po pierwsze - posłowie Konfederacji (a jest ich 11) i - po drugie - posłowie wierni Jarosławowi Gowinowi, a właściwie ich zdyscyplinowanie.

Wicepremier ma w klubie PiS 11 "głosów" (razem ze swoim), a poza klubem jeszcze dwa kolejne. Gowin bardzo mocno pracował nad zmobilizowaniem i lojalnością swoich posłów w ostatnich dniach, można więc założyć, że wszyscy albo niemal wszyscy zagłosują zgodnie ze wskazaniem Gowina - na prof. Wiącka, a nie na Lidię Staroń.

A jak zagłosuje Konfederacja? To miał być klucz do wyboru RPO. Ale jest kłopot. Otóż posłowie tego koła zorganizowali debatę i zaprosili na nią Staroń i Wiącka. Profesor przyszedł i odpowiadał na pytania na miejscu. Senatorka nie (z powodów prywatnych), ale obiecała przesłać odpowiedzi na piśmie. W Konfederacji było rozczarowanie obiema kandydaturami.

Następnie posłowie Konfederacji spotkali się przed meczem Polska - Słowacja, by ustalić, na kogo głosują. Ale się nie dogadali. Grają zatem tak zespołowo jak Polacy ze Słowakami. Ustalili tyle, że każdy z 11 posłów Konfederacji głosuje, jak chce i niech się potem sam z tego tłumaczy. A co będzie, to będzie. Posłowie Konfederacji się zatem podzielą. Czy wśród nich znajdą się choć trzy osoby gotowe oddać głos na Lidię Staroń? To możliwe. Część może też nie wziąć udziału w głosowaniu, co obniżyłoby liczbę głosów koniecznych do wyboru na RPO - w skrajnym przypadku do zaledwie 225 głosów.

W PiS jest jednak przekonanie, że za kandydaturą Lidii Staroń udało się zgromadzić większość głosów w Sejmie.

Lidii Staroń niewiele brakuje zatem do wygrania głosowania w Sejmie. Ale prof. Marcinowi Wiąckowi też, choć jemu do wygranej jest jednak dalej. O ile w Sejmie, to Staroń ma nieco większe szanse na wygranie głosowania niż Wiącek, to w Senacie - a ten musi potem wybór RPO zaakceptować - Staroń może już przepaść. W Senacie bowiem nie dość, że to opozycja ma większość, to Gowin preferujący Wiącka ma tam dwóch senatorów.

Każdy jeden głos będzie się liczył. A jeśli znów Sejm i Senat nie zdołają wybrać RPO? - PiS będzie zmieniać ustawę o RPO, by powołać "pełniącego obowiązki" RPO? To już lepiej głosować na mniejsze zło - mówi jeden z posłów, akurat od którego głosu dziś sporo zależy w głosowaniu nad Lidią Staroń i Marcinem Wiąckiem.

Więcej o: