Staroń odwołała spotkanie z posłami, "nie budzi entuzjazmu" w PiS. "Można spodziewać się zwrotu akcji"

Lidia Staroń dzień przed głosowaniem nad wyborem RPO odwołała spotkanie z posłami Polska 2050, wcześniej nie wzięła udziału w debacie. Wydaje się, że kandydatka stała się dla PiS niewygodna ze względu na historię niesłusznych oskarżeń wobec prezesa jednej z olsztyńskich spółdzielni mieszkaniowej. "W ciągu najbliższych godzin można się zatem spodziewać kolejnego zwrotu akcji w sprawie RPO" - pisze Oko.press.

Jak poinformowała przed 10:00 Paulina Hennig-Kloska, kandydatka PiS na urząd Rzecznika Praw Obywatelskich odwołała umówione kilka dni wcześniej spotkanie z kołem Polska 2050. "Pani Senator Staroń nie zależy już na poparciu?" - zapytała posłanka.

Z informacji Onetu wynika, że to nie pierwsza taka sytuacja. Lidia Staroń miała już wcześniej przekładać spotkanie, choć politycy Polski 2050 byli skłonni dostosować się do jej kalendarza. Poniedziałek to właściwie ostatni termin, w jakim kandydatka miała szansę spotkać się z posłami, we wtorek bowiem Sejm zajmie się wyborem RPO.

W ubiegłym tygodniu Staroń nie pojawiła się na debacie kandydatów organizowanej przez Konfederację, stawił się tylko jej kontrkandydat, popierany przez opozycję i część Porozumienia prof. Marcin Wiącek.

Zobacz wideo Brejza: Prof. Wiącek nie jest ultrafanatykiem odchylonym na linii poglądów politycznych

Kandydatka stała się niewygodna dla PiS

Oko.press zastanawia się z kolei, czy kandydatura Staroń przetrwa najbliższe 24 godziny, czy jednak PiS z niej zrezygnuje. Chodzi o ciągnącą się za polityczką od lat sprawę Zenona Procyka, prezesa spółdzielni mieszkaniowej "Pojezierze" w Olsztynie.

Piotr Pytlakowski z "Polityki" przypomniał przed kilkoma dniami, że Staroń wybudowała bez zezwoleń pawilon handlowy na terenie spółdzielni, a potem uznała, że ustanowiony czynsz jest zbyt wysoki. "Zarzuciła Procykowi samowolę, fałszerstwa dokumentów spółdzielczych i nakłanianie innych do fałszerstw, a także sprzedaż mieszkań w jednym z budynków po preferencyjnych cenach sędziom i prokuratorom, co miało zapewnić prezesowi bezkarność. Umiejętnie nakręcała spiralę oskarżeń i montowała medialną koalicję, aby prezesa skompromitować. Ściągnęła do Olsztyna ekipę TVN, chodziła po redakcjach różnych gazet. Była także u mnie. Przedstawiała siebie w roli ofiary Procyka, wzbudzała współczucie" - napisał Pytlakowski.

Dziennikarz "Polityki" nakreślił też, kto pomagał Staroń. Było to m.in. lobby ciepłownicze, któremu nie podobało się, że Procyk buduje niezależną sieć ciepłowniczą i ogrzeje mieszkańców znacznie taniej, ówczesny prezydent Olsztyna Czesław Małkowski, który w Procyku widział potencjalnego kontrkandydata w wyborach, oraz oficerowie CBA, "a szczególnie jeden z nich, który miał mieszkanie spółdzielcze i walczył o zniżkowy czynsz". "Nachodzili wiceprezesa spółdzielni, aby zmusić go do zeznawania przeciwko szefowi. Ten człowiek nie wytrzymał napięcia, popełnił samobójstwo, rzucając się z 10 piętra" - dodał.

Osiem miesięcy w areszcie, by w końcu zostać uniewinnionym

Prezes spółdzielni został aresztowany, postawiono mu 20 zarzutów. Po kilku latach został uniewinniony - dowody zostały spreparowane. Za osiem miesięcy w areszcie zasądzono Procykowi 1,7 mln zł odszkodowania. Sprawa jednak zrujnowała mężczyznę, który przez lata nie mógł znaleźć pracy, przeszedł zawał i udar, podpalono mu dom. Procyk nie może pozwać Staroń, ponieważ ta nie chce się zrzec immunitetu.

"Kandydatura Staroń nie budzi entuzjazmu wśród posłów PiS. Czy to może oznaczać, że pojawią się rozłamowcy i większości nie będzie? To zbyt ważne głosowanie, by Kaczyński oddał je walkowerem. Decyzja w sprawie RPO to nie tylko kolejny etap przeciągania liny między Kaczyńskim a Gowinem. Po zwycięstwie kandydata opozycji Konrada Fijołka w Rzeszowie PiS zapewne nie będzie chciał, by powstało wrażenie sekwencji klęsk. W ciągu najbliższych godzin można się zatem spodziewać kolejnego zwrotu akcji w sprawie RPO."

Więcej o: