Jacek Sasin komentuje zawiadomienie do prokuratury. "Szkoda autorytetu NIK"

Jacek Sasin skomentował decyzję Najwyższej Izby Kontroli o zawiadomieniu do prokuratury ws. wyborów kopertowych. "Szkoda autorytetu NIK, który na naszych oczach upada" - napisał wicepremier. Z kolei Piotr Müller poinformował, że kancelaria premiera Mateusza Morawieckiego podtrzymuje stanowisko z 13 maja. "Działania w zakresie wydanych decyzji były podejmowane zgodnie z prawem" - stwierdził rzecznik rządu.

Jacek Sasin tuż po konferencji w Najwyższej Izbie Kontroli odniósł się do zawiadomienia, jakie m.in. wobec niego NIK skierowała do prokuratury. "Szkoda autorytetu NIK, który na naszych oczach upada. Prezes NIK oskarża Mateusza Morawieckiego o wydanie bezprawnej decyzji a mnie, że jej nie wykonałem. Pogratulować logiki" - napisał wicepremier i szef Ministerstwa Aktywów Państwowych. 

Do konferencji szefa NIK odniósł się rzecznik rządu Piotr Müller. "Kancelaria Prezesa Rady Ministrów w całości podtrzymuje stanowisko (poparte licznymi opiniami prawnymi) ws. wyborów korespondencyjnych. Działania w zakresie wydanych decyzji były podejmowane zgodnie z prawem" - napisał.

Rzecznik rządu dołączył do wpisu oświadczenie, które KPRM wydała po poprzedniej konferencji NIK ws. wyborów kopertowych. "Wszystkie decyzje o rozpoczęciu technicznych przygotowań do głosowania korespondencyjnego w wyborach prezydenckich były zgodne z prawem - świadczy o tym wiele ekspertyz prawnych, którymi dysponuje KPRM. Premier i szef KPRM stali na straży Konstytucji RP. Ich wszelkie działania miały na celu przeprowadzenie wyborów w konstytucyjnym terminie" - czytamy w komunikacie. 

Mateusz Morawiecki, premierCIR wydał oświadczenie nim Banaś skończył czytać wnioski z kontroli NIK

W oświadczeniu stwierdzono, że "celem podjętych działań było umożliwienie udziału w wyborach grupom uprawnionym, których życie i zdrowie ze względu na pandemię były zagrożone (seniorom, osobom z niepełnosprawnościami), a także przebywającym w izolacji". Podejmując takie, a nie inne decyzje dot. wyborów korespondencyjnych rząd miał się kierować "bezpieczeństwem obywateli" w okresie pandemicznym, jednocześnie zapewniając możliwość realizacji czynnego prawa wyborczego.

"Przed wyborami panowała powszechna opinia, że nie ma możliwości przeprowadzenia głosowania metodą tradycyjną.[...] Dzięki stworzeniu faktycznych możliwości głosowania korespondencyjnego – w zakresie, w jakim dopuszczały to obowiązujące wtedy przepisy Kodeksu wyborczego – można było w tym krytycznym dla zdrowia publicznego okresie uniknąć gromadzenia się ludzi (zwłaszcza tych szczególnie narażonych na groźny przebieg COVID-19) w większych skupiskach i na małej przestrzeni" - czytamy. 

Zawiadomienia NIK do prokuratury ws. najważniejszych osób w państwie

We wtorek po południu w Najwyższej Izbie Kontroli odbyła się kolejna konferencja dotycząca niedoszłych wyborów prezydenckich z ubiegłego roku. Marian Banaś poinformował o skierowaniu przez Izbę zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez premiera Mateusza Morawieckiego, szefa KPRM Michała Dworczyka, ministra aktywów państwowych Jacka Sasina i Mariusza Kamińskiego, szefa MSWiA. 

Zobacz wideo JACEK SASIN człowiek dobrych zmian - Puszka polityczna

Na konferencji poinformowano, że według NIK Morawiecki bez podstawy prawnej wydał decyzje administracyjne. - Decyzje te de facto powierzały przygotowanie wyborów, które miały odbyć się 10 maja 2020 roku podmiotom do tego nieuprawnionym. W momencie wydania decyzji nie istniały żadne normy rangi ustawowej, które upoważniałyby prezesa Rady Ministrów do organizacji wyborów. Była to wyłączna kompetencja Państwowej Komisji Wyborczej - mówił rzecznik NIK.