Białorusini nie czują się bezpiecznie w Polsce. Jurasz: To kwestia słabości naszego państwa

Po zatrzymaniu białoruskiego dziennikarza Romana Protasewicza lecącego samolotem z Aten do Wilna, działacze białoruskiej opozycji nie czują się bezpiecznie także w Polsce. - Rzeczywiście trzeba dać ochronę przywódcom opozycji - mówi były dyplomata i dziennikarz Witold Jurasz. Jego zdaniem nasz kraj powinien "zadbać o to, żebyśmy mieli kontrwywiad".
Zobacz wideo Biejat: Musimy bardzo jasno stanąć po stronie obywateli białoruskich

Witold Jurasz, były dyplomata i dziennikarz Onetu, został zapytany przez portal o to, jak świat i Polska powinny zareagować na wymuszenie przez Białorusinów lądowania samolotu lecącego z Aten do Wilna. Na jego pokładzie znajdował się białoruski dziennikarz Roman Protasewicz. 

- Może na początek zadbajmy o to, żebyśmy mieli kontrwywiad - powiedział Jurasz. - Rzeczywiście trzeba dać ochronę przywódcom opozycji - dodał. Dziennikarz opowiedział, że gdy swego czasu kierował placówką na Białorusi, KGB śledziło go nawet w Białymstoku, który znajduje się prawie 100 km od granicy. - Kiedy zgłaszałem to odpowiednim organom państwa polskiego, to usłyszałem, że na to nic nie da się zrobić - powiedział. - To jest coś absolutnie nienormalnego - podkreślił. 

Mateusz MorawieckiMorawiecki interweniuje. "Akt terroryzmu". Tusk: Łukaszenka stał się zagrożeniem

Jurasz o Białorusinach w Polsce: Nie czują się bezpieczni

- Przywódcy białoruskiej opozycji nie czują się bezpieczni w Warszawie, dlatego, że ktoś do nich podchodzi i mówi "zdrastwujtie", i idzie dalej. Innymi słowy, wysyła im sygnał, że mają na nich oko również w Polsce. Takie rzeczy są absolutnie nienormalne, ale to jest kwestia słabości naszego państwa - skwitował dziennikarz.

O poczuciu bycia zastraszanymi mówiła także białoruska aktywistka Jana Szostak podczas konferencji, którą w poniedziałek 24 maja działacze Lewicy zorganizowali przed ambasadą Białorusi w Warszawie.

- Jesteśmy zmęczeni do cna, prosimy o wsparcie, realne wsparcie od Unii Europejskiej. Całe społeczeństwo jest na tyle zastraszone, że boi się zmienić zdjęcie na Facebooku, boi się rozmawiać ze swoimi rodzinami na temat tego, co się dzieje. Każdy i każda z nas, dzień w dzień, słyszy o kolejnych śmierciach w więzieniach. To przeraża nas wszystkich. Wysyłamy sygnał SOS, koniec milczenia. Chcemy wsparcia, bo inaczej te osoby, które znajdują się teraz na terenie Białorusi, reżim po prostu zabije! - mówiła. 

Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro.Ziobro nakazał wszczęcie śledztwa ws. wymuszonego lądowania w Mińsku

Zatrzymanie Romana Protasewicza. Dziennikarz relacjonował zamieszki na Białorusi

Jak pisaliśmy, w niedzielę 23 maja białoruskie władze wymusiły lądowanie na lotnisku w Mińsku samolotu lecącego z Aten do Wilna. Na jego pokładzie przebywał opozycjonista i jeden z autorów kanału NEXTA Roman Protasewicz. 26-letni dziennikarz w listopadzie ubiegłego roku został umieszczony przez białoruskie KGB na liście osób i instytucji zaangażowanych w działania terrorystyczne. Komitet Śledczy zarzuca mężczyźnie "organizację masowych zamieszek", "organizację działań grupowych, które rażąco naruszają porządek publiczny" oraz "popełnianie umyślnych działań mających na celu podżeganie do wrogości społecznej ze względu na przynależność zawodową", za co grozi mu nawet kara śmierci. Na kanale NEXTA w komunikatorze Telegram, wraz z twórcą Sciapanem Puciłą, Protasewicz relacjonował wybory prezydenckie i późniejsze brutalnie pacyfikowane przez milicję protesty. 

Więcej o: