Polska zignoruje postanowienie TSUE ws. Turowa? "Wysokie kary finansowe przez jakieś 500 dni"

Dotychczasowe komunikaty ze strony polskiego rządu i władz PGE wskazują, że wydobycie węgla w kopalni węgla brutnatnego w Turowie nie zostanie wstrzymane. Konsekwencją niedostosowania się do wyroku TSUE mogą być wysokie kary finansowe.

- Polskie władze muszą zastosować się do środka tymczasowego Trybunału Sprawiedliwości UE nakazującego Polsce natychmiastowe zaprzestanie wydobycia węgla brunatnego w kopalni Turów do czasu wydania prawomocnego wyroku. Komisja będzie monitorować wykonanie wydanego nakazu - powiedziała w RMF FM rzecznika Komisji Europejskiego Viviane Loonela. Rzeczniczka nie wyjaśniła co w tym przypadku oznacza "natychmiastowe". 

Zobacz wideo Polski Ład PiS-u ułatwi tworzenie nowych parków narodowych? Mikos: Upominaliśmy się o to od wielu lat

Postanowienie ws. kopalni w Turowie. Możliwe kary

PGE w piątkowym komunikacie przekonywała, że nie może zgodzić się "na zamknięcie kopalni", ponieważ "oznaczałoby to automatyczne wyłączenie elektrowni, która dostarcza prąd do 3,7 mln gospodarstw domowych". - Kopalnia Węgla Brunatnego Turów posiada ważną, legalnie wydaną koncesję, na podstawie której prowadzi i będzie prowadzić wydobycie - stwierdził prezes PGE Wojciech Dąbrowski.

Kopalnia TurówEkspertka o TSUE: Elektrownia to nie piekarnia, nie da się jej wyłączyć

Komisja Europejska, której zadaniem jest także sprawdzanie, czy postanowienia TSUE są wykonywane, może zawnioskować o kary finansowe dla Polski. W przypadku Puszczy Białowieskiej groziło nam nawet 100 tys. zł dziennie. Dziennikarka RMF FM Katarzyna Szymańska-Borginon przytacza słowa jednego z unijnych prawników, według którego w sytuacji, gdy chodzi o zdrowie ludzi "może to być o wiele więcej". 

- Jeśli to zarządzenie nie zostanie zmienione i jeżeli za miesiąc Polska się do niego nie zastosuje, to z ogromnym prawdopodobieństwem zaczniemy płacić dzienne wysokie kary przez kolejne pewnie jakieś 500 dni - oceniła w TVN24 Włodzimierz Cimoszewicz, europoseł i były premier. Jak dodał, kary mogą wynieść "dziesiątki tysięcy albo więcej niż dziesiątki tysięcy euro dziennie". 

Podobnego zdania jest Matek Borowski. - Jeżeli nie posłuchamy, to TSUE prawdopodobnie orzeknie dzienne kary finansowe, które trzeba będzie płacić - mówił w wp.pl. 

"Późno, ale nie za późno na rokowania z Czechami"

Czy spór dotyczący kopalni w Turowie może jeszcze zostać zażegnany? Według Tomasza Bieleckiego, korespondenta "Gazety Wyborczej" i Deutsche Welle, wciąż możliwe są negocjacje z czeską stroną. "Jest bardzo późno, ale nie za późno na poważne rokowania z Czechami. Parę - ogólnie b. nielicznych - sporów państwo kontra państwo przed TSUE zakończyło się wycofaniem skargi jeszcze przed wyrokiem TSUE. Czechy mają do tego prawo. To automatycznie wygasiłoby środek tymczasowy" - napisał. 

TSUE nakazał wstrzymanie wydobycia węgla w Turowie

TSUE zobowiązał w piątek Polskę do natychmiastowego zaprzestania wydobycia węgla brunatnego w kopalni Turów do czasu rozstrzygnięcia sprawy. W Trybunale toczy się postępowanie przeciwko Polsce z inicjatywy Czech, które uważają, że koncesja na działalność kopalni Turów została wydana z naruszeniem unijnego prawa. Strona czeska wskazuje także, że kopalnia negatywnie wpływa na poziom lustra wód podziemnych na terytorium ich kraju.

"Nie akceptujemy decyzji TSUE ws. kopalni w Turowie. Oczekujemy zrozumienia wobec procesu transformacji energetyki w Polsce. Nie podejmiemy żadnych działań, które mogłyby uderzyć w bezpieczeństwo energetyczne Polski. Transformacja musi być sprawiedliwa i rozsądna" - napisał minister aktywów państwowych, Jacek Sasin.

Premier Mateusz Morawiecki oświadczył, że decyzja unijnego Trybunału Sprawiedliwości o wstrzymaniu wydobycia w kopalni Turów jest sprzeczna z podstawowymi zasadami funkcjonowania Wspólnoty. Zaznaczył, że decyzje TSUE nie mogą naruszać bezpieczeństwa krajów członkowskich, w tym bezpieczeństwa energetycznego. "Decydowanie w ramach tak zwanych środków tymczasowych o natychmiastowym zamknięciu niezwykle skomplikowanego mechanizmu energetycznego jest w istocie próbą rozstrzygnięcia sporu" - czytamy w oświadczeniu premiera. Szef rządu zapowiedział, że nie zostaną podjęte żadne działania, które mogłyby godzić w bezpieczeństwo energetyczne Polski. Komentując decyzję TSUE w Radiu Olsztyn, premier wyraził też przekonanie, że Polska będzie potrafiła wykazać swoje racje przed Trybunałem i zakończyć całą sprawę w taki sposób, aby nie narażać zdrowia i życia polskich obywateli.

Więcej o: