Marian Banaś o alarmach bombowych i porannej wizycie policji w domu syna. "Tak się dziwnie składa..."

Pod koniec konferencji prasowej dotyczącej prezentacji raportu NIK ws. wyborów kopertowych Marian Banaś odniósł się do doniesień o tym, że rano w domu jego syna zjawiła się policja. Potwierdził, że stało się to po tym, jak do delegatur NIK wpłynęła fałszywa informacja o jego rzekomej próbie samobójczej. - Tak się dziwnie składa... - skomentował Banaś, nawiązując do zbieżności dat alarmów z publikacją raportu NIK.

Na kilka godzin przed konferencją NIK ws. wyborów kopertowych media obiegła informacja, że o 6 rano policja weszła do domu żony prezesa NIK, a dwie godziny później - do domu jego syna, Jakuba. Jak podał Onet, policja miała zostać postawiona na nogi po tym, jak na oficjalne skrzynki mailowe delegatur NIK przesłano maila o rzekomej próbie samobójczej syna prezesa Izby. Osoba, która podpisała się jako Jakub Banaś, miała m.in. napisać w wiadomości, że "granice zostały przekroczone".

Zobacz wideo Marian Banaś o alarmach bombowych i wizycie policji w domu syna. "Tak się dziwnie składa..." (fragment konferencji)

Marian Banaś o mailach ws. bomb i wiadomości o synu. "Tak się dziwnie składa"

Jak się okazało, wiadomość była fałszywa. Po konferencji prasowej w sprawie raportu (NIK wskazuje w nim m.in., że premier przekroczył swoje uprawnienia, zezwalając na wydrukowanie pakietów wyborczych, a także zawiadamia prokuraturę o możliwym popełnieniu przestępstwa przez zarządy Poczty Polskiej i PWPW) Marian Banaś odniósł się do wizyty policji w domu jego syna i potwierdził doniesienia o fałszywej wiadomości dotyczącej jego rzekomej próby samobójczej.

Tak się dziwnie składa, że dwa dni temu dostaliśmy maila, że jest bomba podłożona w naszych budynkach i w ośmiu delegaturach. A dziś z kolei był mail, że rzekomo mój syn Jakub ma popełnić samobójstwo. Policja pojawiła się u mojej rodziny w Krakowie i u syna

- wskazał. - O komentarz poproszę was już samych, dziękuję - dodał Marian Banaś, zwracając się do obecnych na konferencji prasowej dziennikarzy. Następnie opuścił spotkanie z przedstawicielami mediów.

Czytaj więcej na temat raportu NIK: Premier "nie miał podstaw, by wydać decyzję o przygotowaniu kart wyborczych do druku"

Więcej o: