W PO wrze. "Ruch Rafała jest telewizyjny", "Budka w rok postarzał się o 10 lat, a my nie możemy być dziadersami"

Jacek Gądek
W Platformie Obywatelskiej topnieje wiara, że Borys Budka poprowadzi partię do zwycięstwa. Ale jest też świadomość, że odwołanie go mogłoby zbyt mocno rozchwiać PO. Wobec Rafała Trzaskowskiego rośnie z kolei podejrzliwość i buzują domysły, że jego Wspólna Polska może w przyszłości pogrzebać Platformę.
Zobacz wideo Hołownia: „Koalicja 276” to wydarzenie z PowerPointa

Mówi jeden z ważnych posłów partii: - Rafał? On nigdy nie był patriotą Platformy, choć to dzięki PO ma wszystko. A ten "ruch Trzaskowskiego" jest tylko telewizyjny.

Inny rozmówca, też istotny parlamentarzysta: - Rafał? PO musi mieć nową twarz i musi to być on. Borys się już zużył, w rok postarzał się o 10 lat i przestał być politykiem młodego pokolenia. A my nie możemy dalej być dziadersami w garniturach.

Wiosna straszna dla PO

Pół roku temu Roman Giertych zagrzewał opozycję hasłem "zima wasza, wiosna nasza". Nie wyszło.

Wiosna przyszła. PiS zaczęło powoli odbijać się w sondażach. Platforma jest w kryzysie. W badaniach przegania ją Polska 2050 Szymona Hołowni, która w Sejmie ma raptem 5-osobowe koło. PO utraciła pozycję lidera opozycji, choć wciąż ma bardzo duży potencjał: pieniądze (ok. 20 mln zł rocznie) i 30 tys. członków. Irytacja w szeregach PO jest więc zrozumiała.

Starcie - a nie pokornie wysyłane listy - o przywództwo w Platformie wydaje się kwestią czasu. Wychodzenie z pandemii i wybory lokalne w partii temu sprzyjają.

Bunt wyszedł "od Frycza"

W klubie Koalicji Obywatelskiej jest podział. "Schetynowców" marzących o powrocie swojego lidera, Grzegorza Schetyny, jest raptem kilku. Grupa Trzaskowskiego liczy kilkanaście osób. Prawie 40-osobowy jest Zespół ds. Naprawy Rzeczypospolitej ("u Frycza", bo Andrzej Frycz-Modrzewski jest patronem tego zespołu), która w większości chce odgruzować Platformę, a Budką jest zawiedziona. Grupa trwająca przy Budce wciąż jest liczna - 30-40 osób. Jest trochę wolnych elektronów i koalicjantów.

Z kolei pod listem parlamentarzystów KO oczekujących zmian w partii podpisało się 51 z 178 parlamentarzystów Koalicji Obywatelskiej (posłów i senatorów) - list ten pisała i podpisy zbierała m.in. szefowa "Frycza" Joanna Kluzik-Rostkowska. O tym, że zespół ten jest miejscem wykluwania się buntu przeciwko Borysowi Budce, Gazeta.pl pisała już w styczniu. Wówczas Kluzik-Rostkowska zapewniała liderów PO, że to bzdura. Obecnie otwarcie przyznaje, że list buntowników to głównie jej dzieło.

Odwołać Budkę jeszcze w tym roku? Mało realne

Po klęsce PO w szachowaniu rządu ws. poparcia w Sejmie Funduszu Odbudowy nastroje są coraz gorsze. To ośmieliło przeciwników Budki.

Mimo że minęło niespełna półtora roku od wyboru Budki na szefa partii, a kadencja trwa od 2 do 4 lat, to w Platformie są głosy, że po lokalnych wyborach na jesieni trzeba by dokonać także wyboru szefa formacji. Taki scenariusz na podkopanie pozycji Borysa Budki Gazeta.pl ujawniła już cztery miesiące temu - teraz on się realizuje. Stronnicy Budki nie chcą o tym słyszeć. Dziś ponowne wybory na szefa PO wydają się jednak mało realne.

Ważny polityk PO: - Na dziś nie ma sensu dokonywać wyboru nowego szefa PO. Zmiana Budki niewiele zmieni, a tylko wywoła kolejne konflikty.

Inny poseł PO mówi jednak: - Albo idzie, albo nie idzie. Z Budką chodzi średnio. W obecnej formule Platformy i z Budką jako twarzą opozycji to już nie pójdzie. Platforma musi mieć nową twarz i musi to być Rafał Trzaskowski.

Z kolei Ireneusz Raś, konserwatywny poseł PO z Krakowa, wskazał na Radosława Sikorskiego jako najlepszego następcę w fotelu lidera.

Trzaskowski największym kapitałem PO

Badania są jasne, choć akurat rankingi zaufania potrafią się szybko odwracać. Rafał Trzaskowski jest tym politykiem opozycji, któremu Polacy ufają najbardziej. Od niedawna jest liderem sondaży zaufania - wyprzedzając premiera i prezydenta. Borys Budka jest tymczasem w ogonie rankingu, zajmując miejsce obok Krzysztofa Bosaka z Konfederacji.

Trzaskowski mógł zostać przewodniczącym PO w zeszłym roku. Ale nie chciał. - Uważał, że łączenie funkcji prezydenta Warszawy i szefa partii będzie niemożliwe - podkreśla jeden z naszych rozmówców. I trudno się dziwić: budżet stolicy to prawie 20 mld zł i problemy odziedziczone po Hannie Gronkiewicz-Waltz. A Trzaskowski - o czym wszyscy w PO wiedzą - nie jest stworzony do zajmowania się śmieciami, ściekami, tramwajami i całą masą lokalnych spraw. Wolałby te międzynarodowe i ogólnopolskie, a nie "Czajkę" i kładkę na Wiśle.

Trzaskowski w poczekalni

Dla Trzaskowskiego ratusz w Warszawie to poczekalnia przed ponownym i na cały etat zaangażowaniem się w politykę centralną. Bez pewności, że wygra władzę w Polsce, nie zrezygnuje jednak z władzy w Warszawie czy startu na drugą kadencję. - Rafał Trzaskowski po prostu nie ma w naturze bycia w opozycji parlamentarnej - mówi polityk PO.

Z sondaży wynika, że Trzaskowski jest najlepszym kandydatem Platformy na każde stanowisko. Sondaż dla "Wprost": kto najlepszym premierem? Wygrywa Mateusz Morawiecki (31,3 proc.), a drugi jest Rafał Trzaskowski (23,9 proc.), przed Szymonem Hołownią (11,6 proc.).

Polityk PO: - I przyjdzie moment, w którym sobie jasno powiemy: nie ma sensu czekać na rok 2025, by wtedy Rafał wygrał wybory prezydenckie. Jest przecież dla wyborców opozycyjnych najlepszym kandydatem na premiera. Jednocześnie jest też problem z tym, aby publicznie powiedział kiedyś: tak, jestem kandydatem na premiera w 2023 r. Dla Borysa Budki i jego zaplecza to nie do przełknięcia, bo Borys chciałby być szefem rządu, a jego ludzie ministrami. Zaraz to jednak Trzaskowski będzie rozdawał karty.

"Patrioci PO" nie wierzą Trzaskowskiemu

"Patrioci Platformy" - liczniejsi od otoczenia Trzaskowskiego - podejrzewają prezydenta stolicy wręcz o budowanie konkurencji, co w przyszłości może zaowocować zdradą partii: ruchu Wspólna Polska i "młodzieżówki" Campus Polska Przyszłości.

"Patriota Platformy": - Pytamy, czy robi ten ruch dla Platformy. On udaje, że tak. My udajemy, że mu wierzymy.

Są w partii ludzie, którzy chcą iść szerzej niż sama PO. - Platforma to już za mało. Wyborcy, zwłaszcza młodzi, niechętnie głosują na PO, ale na samego Trzaskowskiego już bardziej - słyszymy od parlamentarzystki PO. Podkreśla ona, że Trzaskowski powinien więc w przyszłości tworzyć coś, czego PO będzie jednym z filarów. Jednym z.

Tego obawiają się politycy mocno związani z PO. "Patriota Platformy": - Ruch Rafała nie ma sensu, a teraz staje się groźny dla PO.

Budka już grzebał ruch Trzaskowskiego w ogródku

Sam Borys Budka już chciał pogrzebać ruch Trzaskowskiego. W "Gazecie Wyborczej" o zapowiedziach stworzenia ruchu Trzaskowskiego mówił, że "to było pod wpływem emocji". - Rzuciliśmy hasło i potem trzeba się tłumaczyć - podkreślał.

"Patriota Platformy", poseł: - Ruch miał być po to, by pozyskać ludzi niezwiązanych z partią. Miał zbierać podpisy pod różnymi akcjami. I co? Zbieram podpisy pod ustawą o likwidacji TVP Info. I co? Ruch Trzaskowskiego nie zbiera, bo nie jest nawet w stanie, tylko ma to robić PO. No to po co taki ruch? Trzaskowski jest singlem, politycznym celebrytą, który uważa, że zawsze będzie atrakcyjny. Partia nie jest dla niego ważna. Nawet budowanie własnego ruchu go nie rajcuje.

Problem nie w szefie, ale w Platformie

Zmiana na szczycie PO to jednak za mało, aby Platforma się zmieniła.

"Patriota Platformy": - Odejście Borysa Budki nic nie zmieni. Nawet gdyby Borys Szyc był przewodniczącym PO, to ludzie by nie chcieli na nas głosować. Widzieliby pic, a nie poważną partię z ofertą. Jak PO się nie zmieni, to zawsze będziemy w opozycji.

Inny polityk PO: - Miało być 30 w sondażach, a jest 15 proc. Mieliśmy być liderem opozycji, a jesteśmy jedną z partii na opozycji. Na taki stan nie ma zgody. Wcześniej czy później, ale dojdzie do porachunków, bo ludzie żądają działań i efektów.

Jak ma wyglądać PO, przykład daje jeden z rozmówców, poseł Platformy.

W Rzeszowie trwa kampania prezydencka. By wesprzeć kandydaturę Konrada Fijołka (wspólnego kandydata opozycji) europosłanka PO Elżbieta Łukacijewska urządziła z nim w mieście Dzień Europy. - Chciała coś zrobić. Wśród ludzi, a nie w Sejmie - słyszymy od polityka PO. - A przecież miała wybór. Mogła sobie leżeć w Bieszczadach i pić mleko prosto od kozy.

Więcej o: