Grzegorz Schetyna: Będę walczył o PO, ale nie o to, żeby być jej przewodniczącym

Grzegorz Schetyna zadeklarował, że w razie potrzeby jest w stanie "rzucić się" na ratunek Platformie Obywatelskiej, ale nie jako przewodniczący. - Nie powinienem ratować Platformy jako osoba, która jest jej szefem. To byłby trudny temat - mówił.

- Będę walczył o PO, ale nie o to, żeby być jej przewodniczącym - mówił Grzegorz Schetyna w porannej rozmowie z Beatą Lubecką w Radiu ZET, podczas której padło pytanie o to, jak zachowałby się były szef Platformy Obywatelskiej, gdyby padła prośba ratowania partii. - Bardzo chętnie będę ratował, jak wolontariusz na plaży, który rzuca się do tego - mówił. Dodał, że sytuacja nie jest jeszcze tragiczna. 

Grzegorz Schetyna o potrzebie zmian w PO

Nie powinienem ratować Platformy jako osoba, która jest jej szefem. To byłby zastępczy i bardzo trudny temat dla PO, która musiałaby przyznać, że wraca do poprzedniego przewodniczącego, ponieważ obecny nie dał sobie rady

- komentował Schetyna. 

Zobacz wideo Prof. Antoni Dudek gościem Porannej rozmowy Gazeta.pl (12.05)

Były lider Platformy przypomniał również, że kiedy zostawiał partię, ta miała 31 procent poparcia. Obecnie spadło ono do 15 proc., co niewątpliwie jest powodem do refleksji. Zapewniał, że zmiany nie miałyby na celu sprzeciwianie się komukolwiek, a jedynie wprowadzenie sensownych reform dotyczących organizacji.

- Jeśli będzie to dotyczyło także decyzji personalnych - trzeba będzie je podejmować - zaznaczał. Czy jego zdaniem Borys Budka powinien ustąpić ze stanowiska? - Potrzebne jest nowe otwarcie - skwitował. 

Sejm. Zdjęcie ilustracyjneSondaż. PiS i Lewica najbardziej zyskały po ratyfikacji Funduszu Odbudowy

Zdaniem polityka partia wymaga gruntownych zmian w zakresie organizacji i funkcjonowania, w przeciwnym razie opozycja nigdy nie będzie w stanie wygrać z partią rządzącą. Jako drugą ważną kwestię wymienił poprawę współpracy pomiędzy częścią sejmową a grupą senacką. Jak tłumaczył, słyszał wielokrotnie, że wpływ polityki senatorów na działanie PO jest zbyt mały, a jest to kwestia bardzo ważna, "bo Senat jest symbolem naszego zwycięstwa" - tłumaczył. 

- Za moich czasów, kiedy byłem przewodniczącym, nie powielały się nazwiska osób, które były w zarządzie krajowym partii i kolegium klubu parlamentarnego - dodał. Podkreślił, iż partia to własność wszystkich jej członków, "a nie kilku osób, czy tylko tych, którzy wygrywają wybory". 

- Będę walczył o Platformę tyle, ile wystarczy mi sił - zapowiadał Schetyna. Podkreślił, że walka ta nie dotyczy jednak jego powrotu na stanowisko szefa partii, lecz "zorganizowania kierownictwa, przygotowania deklaracji ideowej, podstawy programowej". 

Ireneusz Raś: Jestem rozczarowany Borysem Budką

- Oczekiwałem od Borysa Budki, że energię sportową, którą posiada, przełoży również na energię w polityce. Nie widzę tego, jestem rozczarowany - mówił we wtorek poseł PO Ireneusz Raś w RMF FM. Należy on do grona polityków, którzy podpisali się pod listem otwartym 51 parlamentarzystów (zrobił to również Grzegorz Schetyna), w którym apelowano o wprowadzenie "daleko idących" zmian.

Borys Budka i Ireneusz RaśRaś: Jestem rozczarowany Budką. Sikorski szansą na przejście do ofensywy

"Dziś potrzebujemy wypracowania nowego modelu odpowiedzialności. Nowoczesnego i spójnego z duchem czasu, opartego na szerokiej partycypacji. Bez daleko idących zmian nie mamy szans utrzymania pozycji lidera opozycji, a w przyszłości wygrania wyborów" - pisali politycy. 

Ireneusz Raś wspomniał również o nowym projekcie Ruchu Wspólnota Polska Rafała Trzaskowskiego. - Nie możemy się dowiadywać z prasy o pewnych działaniach ważnych osób zarządzających PO, że podejmują oni jakieś działania zewnętrzne. Mowa tutaj np. o Campusie Polska Przyszłość - tłumaczył. 

Jak niedawno donosił Onet, inicjatywa Trzaskowskiego miała wywołać "ferment" w partii opozycyjnej. Wielu jej członków miało uznać, że jest to formalny początek procesu dekompozycji ugrupowania

Więcej o: