Dymisja prezesa PKO BP to cios w Morawieckiego. Stoi za tym Jacek Sasin

Jacek Gądek
Zbigniew Jagiełło złożył rezygnację z funkcji prezesa PKO BP. Za jego dymisją stoi Jacek Sasin, minister aktywów państwowych. - Praca polityczna, by doszło do tej dymisji, trwała od paru lat - mówi osoba zorientowana w sprawie.
Zobacz wideo Zobacz nagranie. Komorowski: Działanie PSL i PO było następstwem aliansu lewicowo-pisowskiego

Jak słyszymy od polityków z obozu rządzącego, by móc doprowadzić do odwołania Zbigniewa Jagiełły, prześwietlano działalność banku. Za dymisją stoi Jacek Sasin, minister aktywów państwowych. Za bardzo problematyczne i źle wpływające na wyniki banku uznano w resorcie Sasina przejęcie przez PKO Bank Polski w 2013 r. małego banku - Nordea Bank Polska. Dziś bowiem państwowy gigant ma z tego powodu garb w postaci ryzykownych kredytów frankowych.

Ale Jagiełło był od lat solą w oku dla wielu osób w obozie Zjednoczonej Prawicy - twardszych PiS-owców i partii Zbigniewa Ziobry. To dlatego, że Zbigniew Jagiełło jest człowiekiem premiera Mateusza Morawieckiego, a stanowisko w finansowym gigancie zajmuje od czasów rządów Platformy Obywatelskiej, bo od roku 2009.

- Niektórzy mówią o Jagielle, że on i Morawiecki to są bliźniacy - mówi osoba znająca kulisy dymisji. Faktem jest, Jagiełło zawdzięczał swoje stanowisko premierowi, a od dawna większość ludzi w obozie Zjednoczonej Prawicy liczyła - wbrew premierowi - na jego dymisję.

Ostatecznie Jagiełło rezygnację złożył sam. Nie zawierała przyczyn jej złożenia.

Według naszych informacji stało się to głównie pod presją Jacka Sasina i polityków z "zakonu PC" w PiS, czyli wieloletnich i najwierniejszych działaczy PiS stojących u boku Jarosława Kaczyńskiego. Notabene: część tych "zakonników" jest dziś doradcami premiera Morawieckiego.

Nasz rozmówca: - Jacek Sasin stworzył grupę, która monitorowała wpływy różnych grup w spółkach Skarbu Państwa, w tym i ludziom Morawieckiego, a więc także Jagiełły. Sasin chce równoważyć wpływy Morawieckiego na rzecz ludzi bliższych PiS-owi.

Jagiełło, jak pisaliśmy, był postrzegany w PiS jako spadek po Platformie, który stanowisko zawdzięcza bliskim relacjom z premierem. - Bez ciężkiej i długiej politycznej pracy ta dymisja nie stałaby się faktem. Teraz już nie można tego odkręcić, choć Morawiecki starał się zastopować działania ukierunkowane na odwołanie Jagiełły - przekonuje nasz rozmówca.

"Złożenie rezygnacji ze skutkiem na datę przyszłą ma, zgodnie z dobrymi praktykami, zapewnić ciągłość podejmowania decyzji i umożliwić Radzie Nadzorczej Banku dokonanie wyboru kandydata na stanowisko Prezesa Zarządu Banku" - czytamy w raporcie bieżącym opublikowanym przez bank - spółkę notowaną na GPW.

Więcej o: