Macierewicz robi czystkę w Podkomisji Smoleńskiej. Posypały się dymisje

Jacek Gądek
Czystka w Podkomisji Smoleńskiej. Antoni Macierewicz dąży do dymisji tych jej członków, którzy chcieli postawić "weto" jego wersji raportu końcowego. Jak ustaliła Gazeta.pl, na wniosek Macierewicza z Podkomisji usunięto już lidera buntowników - Marka Dąbrowskiego, szefa zespołu nawigacyjno-lotniczego, i jego bliskiego współpracownika. A kolejne dymisje to kwestia czasu.

Zobacz nagranie. "Bywa szarmancki". Kim naprawdę jest Antoni Macierewicz?

Zobacz wideo

Gazeta.pl ujawniła w ostatnich tygodniach "taśmy Macierewicza" i ostry konflikt rodzin smoleńskich z nim. Przeczytaj:

Decyzje o składzie Podkomisji Smoleńskiej formalnie należą do szefa MON Mariusza Błaszczaka. Co rok - w sierpniu - powołuje on na nowo cały skład podkomisji. W sierpniu na liście zabrakło ostro skonfliktowanego z Macierewiczem Glenna Jorgensena (prywatnie to mąż Ewy Stankiewicz, autorki kilku filmów o katastrofie smoleńskiej zawierających spiskowe teorie). W praktyce to Macierewicz zażądał usunięcia Duńczka (posiadającego także polskie obywatelstwo) z podkomisji. Na jego miejsce powołano bliską współpracowniczkę Macierewicza - mgr Aleksandrę Śliwoską, która nazywana jest w tym środowisku "Misiewiczem w spódnicy".

Tak Macierewicz - wtedy jeszcze w białych rękawiczkach - pozbył się jednego z najostrzejszych krytyków. Ale grono zagorzałych krytyków Macierewicza w podkomisji jest większe. Teraz Macierewicz urządza więc kolejną czystkę, odkładając rękawiczki na bok.

Ze źródeł zbliżonych do MON dowiadujemy się, że minister Mariusz Błaszczak 30 kwietnia wydał decyzję o zmianie składu podkomisji. Odwołał Marka Dąbrowskiego - również z dniem 30 kwietnia, czyli natychmiast.

Drogą oficjalną MON nawet nie odpowiedziało na nasze pytania o zmiany kadrowe w podkomisji.

Marek Dąbrowski jest inżynierem - początkowo współpracował z zespołem parlamentarnym ds. katastrofy smoleńskiej, prezentował referaty na kilku Konferencjach Smoleńskich, a członkiem samej podkomisji był od momentu jej powołania. Jest liderem grupy, która chciała w kontrze do raportu Macierewicza, z którym się nie zgadza, opublikować zdanie odrębne czy wręcz kontrraport.

Wedle naszych informacji Macierewicz zażądał też dymisji komandora Wiesława Chrzanowskiego - to nawigator, który jako wykładowca w Wyższej Szkole Oficerskiej Sił Powietrznych w Dęblinie uczył m.in. pilotów prezydenckiego tupolewa, a w podkomisji to bliski współpracownik Dąbrowskiego.

Wedle naszych informacji Mariusz Błaszczak początkowo nie chciał podpisywać się pod czystką, której zażądał od niego Macierewicz. Jednak prezes Jarosław Kaczyński nakłonił go do podpisania dymisji.

Zatem po Jorgensenie kolejnymi ofiarami czystki Macierewicza w podkomisji są już Marek Dąbrowski i Wiesław Chrzanowski. Ale na nich nie koniec.

Jak słyszymy od osób zbliżonych do MON, celem Macierewicza jest pozbycie się całego zespołu lotniczo-nawigacyjnego, bo to jest centrum buntu przeciwko Macierewiczowi. Do tego zespołu należą także dr Anna Gruszczyńska-Ziółkowska (wykładowczyni Uniwersytetu Warszawskiego zajmująca się muzykologią, a w podkomisji m.in. rozpoznawaniem głosów) i komandor nawigator pilot Kazimierz Grono. Ich dymisje wydają się kwestią czasu.

Czystka w Podkomisji Smoleńskiej może zatem w sumie objąć pięć osób. W sierpniu 2020 r. - Glenna Jorgensena. A teraz cztery kolejne osoby, z których dwie (Dąbrowski i Chrzanowski) już zdymisjonowano na żądanie Macierewicza, a dni kolejnej dwójki (Gruszczyńska-Ziółkowska i Grono) w Podkomisji wydają się policzone.

Trzy z wymienionych osób - Dąbrowski, Chrzanowski i Grono - wydali właśnie opublikowane w internecie oświadczenie. Nie zgadzają się na umieszczanie swoich nazwisk w raporcie końcowym podkomisji, który tworzy Macierewicz. To ruch wyprzedzający z ich strony. Dlaczego? Bo - piszą - już w połowie 2020 r. Macierewicz umieścił bez ich wiedzy i zgody nazwiska w ustaleniach podkomisji, a potem prezentował je na posiedzeniu sejmowej Komisji Obrony Narodowej. Tymczasem trzy wymienione osoby piszą wprost: "Nie zgadzamy się z treściami znajdującymi się w tych materiałach, jak również z 'metodologią' prac Podkomisji narzuconą przez Macierewicza. W związku z tym nie wyrażamy zgody na umieszczenie naszych nazwisk w raporcie końcowym". To pismo to dowód na otwarty bunt w podkomisji.

Czystka w podkomisji to przygotowywanie gruntu przez Macierewicza do przeforsowania jego wersji raportu końcowego. A kto nie z Macierewiczem, tego zmieciem.

Ostatnio były szef MON podkreślał, że "prace nad raportem mają charakter edytorski", ale "nie można wyznaczyć terminu jego publikacji". Wcześniej obiecywał, że będzie gotowy w kwietniu, ale ten już minął. Macierewicz podkreślał jednak, że jest gotowa - pokazana rok temu - "zatwierdzona [przez podkomisję - red.] filmowa wersja raportu". Z cytowanego wyżej oświadczenia trzech członków podkomisji wynika, że nawet film Macierewicza o katastrofie nie miał akceptacji.

Więcej o: