"Dobra zmiana" w sondażach słaba jak nigdy, Hołownia "połknął" Koalicję Obywatelską [WYKRES DNIA]

Łukasz Rogojsz
Wiosna przyniosła złe informacje dla dwóch największych formacji politycznych w Polsce. Zjednoczona Prawica w sondażach poparcia jest słaba jak nigdy od momentu objęcia władzy, z kolei Koalicja Obywatelska straciła miano numeru jeden na opozycji na rzecz Polski 2050 Szymona Hołowni.

"Jeśli przyjąć dotychczasowe tempo niwelowania przewagi Koalicji Obywatelskiej przez Polskę 2050, w pierwszej połowie kwietnia formacja Hołowni powinna wyprzedzić KO pod względem średniego poparcia w 2021 roku" - pisaliśmy w pierwszej połowie marca, analizując ówczesne trendy sondażowe. Wówczas Koalicja Obywatelska zachowywała jeszcze minimalną przewagę - jeśli chodzi o średnie poparcie sondażowe w 2021 roku - nad Polską 2050, ale tendencja była jasna. Nasze przewidywania sprawdziły się i kwiecień na czele opozycji kończy już formacja byłego kandydata na prezydenta Polski.

Zobacz wideo Minister Marcin Ociepa mówi, że absolutnie nie można wykluczyć przyspieszonych wyborów

Spośród trzynastu kwietniowych sondaży Polska 2050 aż w jedenastu była najlepsza po opozycyjnej stronie barykady. Koalicja Obywatelska triumfowała w zaledwie dwóch. To pogłębienie trendu, który wyklarował się już w marcu. Wówczas Polska 2050 była najsilniejszą formacją opozycyjną w jedenastu z osiemnastu sondaży. KO miano numeru jeden wywalczyła w sześciu badaniach. W jednym sondażu partie osiągnęły identyczne poparcie.

W przypadku Polski 2050 widzimy konsekwentny wzrost średniego poparcia sondażowego od początku 2021 roku. W 62 badaniach, które opublikowano od początku tego roku, ugrupowanie Szymona Hołowni otrzymywało średnio 19,31 proc. głosów (przy czym w samych kwietniowych badaniach jest to 20,11 proc.). Na koniec marca ten wynik był minimalnie gorszy - 19,09 proc. Na koniec lutego - 18,73 proc. Na koniec stycznia - 18,33 proc. Jak na dłoni widać jednak trend - Polska 2050 z każdym kolejnym miesiącem "rosła" w sondażach.

Zupełnie odwrotnie sprawa wyglądała w przypadku Koalicji Obywatelskiej. Jej średni wynik z 62 badań w 2021 roku to 18,94 proc. (z samych kwietniowych - 17,77 proc.). Na koniec marca największa formacja opozycyjna mogła pochwalić się wynikiem 19,25 proc. Z kolei na koniec lutego i kwietnia odpowiednio 20,05 i 21,21 proc. Od końca stycznia do chwili pisania tego tekstu KO straciła więc 2,27 pkt proc. średniego poparcia. Polska 2050 zyskała natomiast - 0,98 pkt proc.

embed

Marsowe miny mają też niewątpliwie politycy Zjednoczonej Prawicy. Nieustający od ośmiu miesięcy konflikt między koalicjantami, szereg nietrafionych decyzji politycznych oraz kolejne fale pandemii koronawirusa wymiernie przełożyły się na sondażowe poparcie dla obozu "dobrej zmiany". Dość powiedzieć, że od momentu przejęcia władzy jesienią 2015 roku Zjednoczona Prawica nie była tak słaba w sondażach. Jej średnie poparcie z 62 tegorocznych badań to zaledwie 31,88 proc. Przypomnijmy, że wybory parlamentarne w październiku 2019 roku wygrała z wynikiem 43,59 proc., a ówczesne sondaże dawały "dobrej zmianie" jeszcze kilka punktów procentowych poparcia więcej.

W przypadku Zjednoczonej Prawicy obserwujemy podobny trend jak w przypadku Koalicji Obywatelskiej - powolnego, acz sukcesywnego topnienia poparcia. Na koniec stycznia średni wynik obozu władzy wynosił 32,63 proc. Po styczniu i lutym - 32,33 proc. Na koniec marca - 31,89 proc. W chwili pisania tego tekstu średnia z 62 tegorocznych badań to 31,88 proc., ale już z sondaży kwietniowych - 31,82 proc. Chociaż nominalnie różnice nie są gigantyczne - od końca stycznia do chwili pisania tego tekstu obóz władzy stracił ze średniego poparcia 0,75 pkt proc. - to ważny jest tutaj trend. Ten zaś pokazuje konsekwentną, choć powolną, utratę poparcia.

Problemem Zjednoczonej Prawicy jest natomiast to, że nie ma z czego tego poparcia oddawać. W obecnej sytuacji, gdy utrzymuje się nieznacznie powyżej 30 proc. poparcia każda dziesiąta część procenta głosów jest na wagę złota. Zwłaszcza, jeśli Nowogrodzka wkalkuluje realne zagrożenie rozstania ze swoimi dwoma koalicjantami - Porozumieniem i Solidarną Polską. Formacje Jarosława Gowina i Zbigniewa Ziobry samodzielnie najpewniej nie dostałyby się do Sejmu - w sondażach, które uwzględniają ich poparcie, partie te otrzymują 1-2 pkt proc. głosów - ale gdyby odjąć ich skromne poparcie od wyniku Zjednoczonej Prawicy, sytuacja Prawa i Sprawiedliwości z bardzo trudnej stałaby się wręcz dramatyczna. To głównie dlatego Nowogrodzka co chwilę ustępuje pola rozpychającym się i świadomym swojej przewagi negocjacyjnej "przystawkom". Pytanie, czy taki impas może trwać w nieskończoność albo przynajmniej do końca bieżącej kadencji Sejmu?