Prokuratorzy postawili nowe zarzuty Markowi Falencie. Chodzi o tzw. małą aferę taśmową

Prokuratorzy postawili kolejne zarzuty Markowi Falencie w sprawie tzw. małej afery taśmowej - poinformowało RMF FM. Chodzi o potajemnie pozyskane nagrania polityków, które trafiły do opinii publicznej już zakończeniu pierwszego śledztwa i skazaniu biznesmena.

Jak dowiedziało się RMF FM, śledczy zarzucili Markowi Falencie udostępnianie kolejnym osobom nagrań z podsłuchów oraz bezprawne założenie i posługiwanie się urządzeniem podsłuchowym w celu uzyskania informacji, do których nie był uprawniony. Podobną decyzję prokuratura podjęła w przypadku innego z podejrzanych - detektywa z Lublina Krzysztofa S.

Zobacz wideo To on stał za aferą taśmową. Kim jest Marek Falenta?

Afera taśmowa. RMF FM: Prokuratura rozszerzyła zarzuty wobec Marka Falenty

Prokuratorzy nie chcieli ujawnić żadnych szczegółów w tej sprawie. Dziennikarz RMF FM Krzysztof Zasada ustalił jednak, że rozszerzenie zarzutów wobec biznesmena (już wcześniej usłyszał dziewięć o podobnym charakterze) nie ma związku z ujawnieniem nowych taśm i opiera się na zebranych już wcześniej dowodach. 

Śledztwo w sprawie tzw. małej afery taśmowej wszczęto już po skazaniu Falenty na 2,5 roku więzienia za podsłuchiwanie najważniejszych polityków w państwie. Światło dzienne ujrzały bowiem nowe nagrania, na których zarejestrowano rozmowy z udziałem m.in. byłego ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, biznesmena Jana Kulczyka, prezesa NIK Krzysztofa Kwiatkowskiego, byłego ministra skarbu Włodzimierza Karpińskiego czy księdza Kazimierza Sowy. 

Marek Falenta (szary kaptur) wchodzi w asyście policji do gmachu Prokuratury Okręgowej w Warszawie.Marek Falenta uznany za poczytalnego. "Nowy akt oskarżenia tylko formalnością"

W stołecznych restauracjach podsłuchiwano czołowych polityków rządu PO-PSL

Tak zwana afera taśmowa dotyczyła nagrywania rozmów kilkudziesięciu osób związanych z polityką i biznesem, do którego miało dochodzić w latach 2013-2014 w kilku stołecznych restauracjach, m.in. w lokalu Sowa & Przyjaciele. Wśród nagrywanych byli między innymi: ministrowie rządu Donalda Tuska, ówczesny prezes Narodowego Banku Polskiego Marek Belka czy były prezydent Aleksander Kwaśniewski. Marek Falenta był jedną z czterech zatrzymanych osób, którym zarzucano instalowanie nielegalnych podsłuchów.

W 2016 roku Sąd Okręgowy w Warszawie skazał Falentę na 2,5 roku więzienia. W 2017 roku wyrok się uprawomocnił. Obrona oskarżonego wnosiła o odroczenie wykonania kary ze względu na zły stan zdrowia biznesmena, jednak w 2018 roku stołeczny Sąd Okręgowy odrzucił ten wniosek.

W styczniu Sąd Apelacyjny w Warszawie zdecydował, że Marek Falenta ostatecznie trafi do więzienia.  Jednak ten, zamiast stawić się w zakładzie karnym, uciekł z kraju. Ściganego Europejskim Nakazem Aresztowania biznesmena zatrzymano 5 kwietnia 2019 r. w Hiszpanii, a następnie sprowadzono do Polski. 

Kasację wyroku, o którą zawnioskowali pełnomocnicy Falenty, oddalił później Sąd Najwyższy. Zgody na ułaskawienie biznesmena nie wyraził natomiast prezydent Andrzej Duda. 

Więcej o: