Decyzja ws. Igora Tulei. "Nibysędziowie zaczynają się poważnie kłócić" [KOMENTARZE]

"Nawet jeśli nibysąd podejmuje dobrą decyzję, nie czyni go to prawdziwym sądem", "Gdy reżim się chwieje, każdy chroni własną skórę" - tak decyzję Izby Dyscyplinarnej ws. Igora Tulei komentują prawnicy.
Zobacz wideo Czy koalicja Zjednoczonej Prawicy dotrwa do kolejnych wyborów?

W czwartek późnym wieczorem Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego ogłosiła, że nie wyraża zgody na zatrzymanie i przymusowe doprowadzenie do prokuratury sędziego Igora Tulei. "Wychodzi na to, że nibysędziowie w Izbie Dyscyplinarnej SN zaczynają się poważnie kłócić. Uzasadnienie dzisiejszej decyzji w sprawie s. Tuleyi wskazuje, że mimo wcześniejszego uchylenia immunitetu obecnie Izba Dyscyplinarna nie widzi, aby podejrzenie, że s. Tuleya popełnił przestępstwo, było uzasadnione. Do decyzji nibysądu w sprawie s. Tuleyi stosujmy zasadę z filmu 'Boże ciało': to, że ktoś mówi dobre kazania, nie znaczy, że został poprawnie wyświęcony na księdza. Nawet jeśli nibysąd podejmuje dobrą decyzję, nie czyni go to prawdziwym sądem. Izba Dyscyplinarna SN nie jest sądem" - skomentował decyzję prawnik Marcin Matczak.

"Decyzja nielegalnej izby dyscyplinarnej i tak niczego nie zmienia. Od początku prokuratura nie ma żadnej podstawy prawnej, by pociągać sędziego do odpowiedzialności karnej, bo na to musiałby zgodzić się SĄD. Izba dyscyplinarna nie jest sądem, sędzia nigdy nie utracił immunitetu. Izba dyscyplinarna miała chyba na uwadze, że politycznie podporządkowana prokuratura szukała tylko podkładki i zapewne bez żadnych skrupułów, nawet przemocą zatrzymałaby sędziego. Osoby z ID byłyby wówczas sprawcami polecającymi przestępstwa. Gdy reżim się chwieje, każdy chroni własną skórę" - zaznaczył prawnik Mikołaj Małecki.

"Stworzyć sobie własny sąd i w nim przegrać ze względu na brak tzw. przesłanki ogólnej niezbędnej do stawiania zarzutów i zatrzymania może tylko PiS. Gratulacje dla panów Święczkowskiego i Ziobry" - stwierdził Roman Giertych.

"Nacisk, protest społeczny i medialny mają sens. Walka ma sens. Machina zła się sypie. Sędzia Igor Tuleya nie zostanie doprowadzony do prokuratury" - podkreślił poseł Michał Jaros.

"A to, że Igor Tuleya nie popełnił żadnego przestępstwa, jest oczywiste. Ta sprawa to polityczna zemsta za wytknięcie nieprawidłowości w Sejmie" - napisała Dorota Zabłudowska z Iustitii.

"Jeżeli nawet pseudosąd uznaje, że nie ma podstaw do zatrzymania sędziego wiedz, że coś się dzieje" - stwierdził Łukasz Kohut z Wiosny.

"Izba Dyscyplinarna nie jest sądem i żadna jej decyzja nie ma znaczenia. Poza efektem medialnym. Czytam, że ustawka, że nie chcieli kreować męczennika, że Kaczyński nie dał znaku, a nawet - że próbują się uwiarygodnić na czas po PiS-ie. To bez znaczenia. Tuleya i tak już wygrał" - zaznaczył dziennikarz Przemysław Szubartowicz.

Przypomnijmy, że powstanie Izby Dyscyplinarnej było dla PiS ważnym elementem tzw. reformy wymiaru sprawiedliwości. Izba ma za zadanie rozstrzygać sprawy z zakresu odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów i prokuratorów oraz przedstawicieli innych zawodów prawniczych. Jej członkowie zostali wybrani przez prezydenta Andrzeja Dudę na wniosek nowej Krajowej Rady Sądownictwa. W kwietniu 2020 roku TSUE uznał, że Izba nie może być uznawana za sąd w rozumieniu prawa Unii i nakazał zawieszenie jej działalności.

Izba Dyscyplinarna nie jest także uznawana przez resztę Sądu Najwyższego za sąd w rozumieniu prawa krajowego.