Ziobro nie odpuszcza ws. Funduszu Odbudowy. Hartuje się i nie chce znów wyjść na "miękiszona"

Jacek Gądek
Solidarna Polska w zwarciu z PiS-em ws. Funduszu Odbudowy hartuje swoją tożsamość. "Ziobryści" twardo mówią, że zagłosują na "nie", a część z nich oczekuje, by głosowanie odbyło się większością 2/3. Wtedy PiS, by przeforsować ratyfikację, będzie skazane na alians z Platformą Obywatelską.

Zobacz nagranie. Girzyński: Chciałbym, żeby wymiar sprawiedliwości działał dobrze:

Zobacz wideo

"Ziobryści" prężą muskuły i pokazują wagę swoich głosów w parlamencie. A mają ich 19 w Sejmie i dwa w Senacie. Bez nich - przynajmniej w Sejmie - rząd nie ma większości w jednym z najważniejszych głosowań w Sejmie w tym roku. Emisariusze PiS nie przełamali oporu Solidarnej Polski i nic nie wskazuje, by miało się to udać.

Póki co ustawa ratyfikująca "NextGenerationEU" spadła w zeszłym tygodniu z posiedzenia rządu. Sejm nie ma się więc nawet czym zająć. Z kolei Komisja Europejska sceptycznie oceniła Krajowy Plan Odbudowy, który rząd - jak każdy inny w Unii - musi przedstawić Komisji, a w nim pokazać, jak będzie wydawać pieniądze z Funduszu Odbudowy. Nawet w rządzie plan ma kiepskie opinie i uznawany jest za niedopracowany.

Sejm będzie jednak głosował tylko nad ratyfikacją umowy o zasobach własnych UE, czyli mechanizmem pozwalającym zaciągać przez UE dług, co pozwoli stworzyć Fundusz Odbudowy. Nad Krajowym Planem Odbudowy Sejm nie głosuje - ma on być jedynie przedstawiony do akceptacji Komisji Europejskiej. O ile opozycja za cenę poparcia Funduszu Odbudowy żąda zmian w KPO, to "ziobryści" nie zgadzają się na przekazanie Brukseli prawa do zaciągania długu.

"Ziobryści" bardzo dużo zainwestowali w sprzeciw wobec polityki rządu Mateusza Morawieckiego w Unii Europejskiej, by teraz rejterować. Wówczas jedynie by się ośmieszyli. W SP wszyscy doskonale pamiętają poprzednią falę drwin z partii. W minionym roku Ziobro najpierw bowiem żądał weta - mówił wprost, że akceptacja przez Mateusza Morawieckiego mechanizmu "pieniądze za praworządność" oznaczać będzie wycofanie poparcia dla premiera i radził mu, by nie był "miękiszonem". Potem jednak - mimo braku weta - z rządem się nie pożegnał, ani też nie ogłosił wycofania poparcia dla Morawieckiego jako premiera. Politycy SP musieli się więc wówczas mierzyć z ciągłymi pytaniami "i kto tu jest miękiszonem?".

SP nie chce powtórki z festiwalu szyderstw. Tym bardziej że "ziobryści" są święcie przekonani, że racja jest tu po ich stronie.

Nowogrodzka próbowała różnych wariantów, by przełamać opór SP.

Jakaś preambuła do ustawy ratyfikującej "NextGenerationEU"? - Żadna preambuła, bo to przecież pic na wodę, fotomontaż. One nie mają żadnego znaczenia - mówi polityk SP.

To może w ogóle nie weźmiecie udziału w głosowaniu? - Nie. Na tym etapie nie ma już możliwości, abyśmy zachowali się inaczej, niż tylko głosowali na "nie".

A jakie jest ryzyko, że część posłów SP się wyłamie i zagłosuje "za"? - Zdrada? Praktycznie zerowe - mówi.

Jeśli już "ziobryści" są rozdarci, to w sprawie, czy głosowanie powinno się odbyć zwykłą większością, czy jednak 2/3. - Jest grono polityków SP, którzy uważają, że powinno się to odbyć większością kwalifikowaną. Analizujemy temat i jest prawdopodobne, że opowiemy się za 2/3 - mówi polityk SP. Taki gest byłby odczytany na Nowogrodzkiej jako wrogi, bo wówczas PiS byłoby skazane na alians z Platformą Obywatelską. Przy zwykłej większości PiS w ratyfikacji mogą wesprzeć parlamentarzyści Lewicy i Polski 2050 - i to wystarczy. Tymczasem PO i PSL stawiają swoje warunki ws. sposobu wydawania pieniędzy z Funduszu: udział samorządów, podniesienie kwoty wolnej od podatku czy np. zwiększenie wydatków na rolnictwo.

Odwlekanie głosowania nad ratyfikacją wydaje się dziś najbardziej prawdopodobnym scenariuszem. I to nie o tygodnie, ale o kilka miesięcy. Aż Polska będzie ostatnim państwem, które wstrzymuje uruchomienie Funduszu Odbudowy, co będzie wielką presją na opozycję, by nie blokowała ratyfikacji. Tym bardziej że PO i PSL należą do Europejskiej Partii Ludowej, która dzierży władzę w UE.

- To bardzo możliwe, że głosowanie będzie odwleczone. Przez ten czas będzie trwało szukanie większości w Sejmie, a i opozycja znajdzie się pod ścianą - przekonuje nasz rozmówca z rządu.

Z kolei pogłoski o tym, że rząd miałby sięgnąć po fortel, czyli tzw. małą ratyfikację - pomijając Sejm i Senat - jest w Solidarnej Polsce nazywany "absurdalnym". Taka ratyfikacja może być bowiem wykorzystywana w najmniej istotnych sprawach - wówczas rząd przesyła dokumentu do podpisu bezpośrednio prezydentowi.

Dla Solidarnej Polski to nie jest jedynie przyjęcie umowy międzynarodowej, ale hartowanie własnej tożsamości i inwestycja w przyszłość. Gdyby bowiem za rok - dwa Bruksela zdecydowała się zamrozić choć jedno euro funduszy z uwagi na łamanie praworządności, to partia Ziobry będzie triumfować. A co do tego, że ryzyko mrożenia środków jest ogromne, w SP nie ma wątpliwości - powodem w pierwszej kolejności mogą być zmiany w wymiarze sprawiedliwości ordynowane przez Zbigniewa Ziobrę. - Polska na takim zamrażaniu środków straci, więc to oczywiście źle. Politycznie jednak to będzie dowód na to, że mieliśmy rację - mówi osoba z SP.