Wróblewski chciałby, aby Ikonowicz był jego zastępcą. Ten odmawia. "Nie mogę współpracować z kimś takim"

- Chciałbym, żeby osoba wrażliwa społecznie, o poglądach lewicowych czy liberalnych, była moim zastępcą - powiedział wybrany na RPO przez Sejm Bartłomiej Wróblewski. Jak dodał, Piotr Ikonowicz "doskonale wpisywałby się w taką funkcję". - Nie mogę współpracować z kimś takim - odpowiedział Piotr Ikonowicz.
Zobacz wideo Adam Bodnar musi opuścić urząd RPO. TK uznał, że pełnienie funkcji po upływie kadencji jest niezgodne z konstytucją

W czwartek Sejm wybrał posła Prawa i Sprawiedliwości Bartłomieja Wróblewskiego na Rzecznika Praw Obywatelskich. Jego kandydaturę  poparło 240 parlamentarzystów, przeciw było 201, a 11 się wstrzymało. O urząd ubiegały się jeszcze dwie osoby: Sławomir Patyra zgłoszony przez Koalicję Obywatelską i PSL oraz Piotr Ikonowicz popierany przez Lewicę. Na wybór Sejmu musi jeszcze wyrazić zgodę Senat, w którym większość ma opozycja.

Wróblewski mówi o swoim zastępcy

W rozmowie z "Faktem" Bartłomiej Wróblewski został zapytany o to, czy zgodziłby się sprawować funkcję tymczasowego rzecznika, gdyby Senat nie poparł jego kandydatury, a PiS przeforsował ustawę o trybie wyboru RPO. - Nie zakładam takiego scenariusza i dlatego od kilku tygodni mówię o tym, że chciałbym, aby biuro rzecznika było różnorodne, żeby jego zastępcami były osoby o różnych światopoglądach - powiedział Wróblewski. - Chciałbym, żeby osoba wrażliwa społecznie, o poglądach lewicowych czy liberalnych, była moim zastępcą. Piotr Ikonowicz jest ikoną walki o prawa osób słabszych i doskonale wpisywałby się w taką funkcję. Natomiast nie wiem, czy jest tym zainteresowany - powiedział kandydat na RPO.

Bartłomiej Wróblewski zadeklarował również, że będzie rzecznikiem wszystkich obywateli, niezależnie od poglądów politycznych, religijnych czy światopoglądowych.

Ikonowicz: Nie mogę współpracować z kimś takim

Do współpracy z Wróblewskim w rozmowie z Polską Agencją Prasową odniósł się Piotr Ikonowicz. Jak podkreślił, "Wróblewski nie wie, co zrobił, że skazał kobiety na piekło wnioskiem do Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji". - Nie można teraz mówić o pomocy, bo nie można pomóc człowiekowi, któremu się każe patrzeć na śmierć własnego dziecka, bo to jest okrucieństwo. On nie rozumie, że to jest wobec kobiet okrutne. Nie mogę współpracować z kimś takim, bo musiałbym w jakiejś mierze zaakceptować to, co on robił kierując ten wniosek do Trybunału - powiedział PAP.