Nowacka o decyzji prokuratury w swojej sprawie: Składam zażalenie, jestem gotowa na pełną drogę prawną

Barbara Nowacka komentuje umorzenie śledztwa przez prokuraturę w sprawie użycia wobec niej gazu łzawiącego przez policjanta. Doszło do tego podczas protestu w Warszawie. - Składam zażalenie w sprawie tego umorzenia, jestem gotowa na pełną drogę prawną w tej sprawie - przekazała RMF FM polityczka.

W piątek, po pięciu miesiącach od złożenia zawiadomienia, prokuratura zdecydowała o umorzeniu sprawy dotyczącej opryskania gazem posłanki Koalicji Obywatelskiej, Barbary Nowackiej. Do zdarzenia doszło podczas protestu organizowanego w ramach Strajku Kobiet 28 listopada 2020 roku. Na nagraniach i zdjęciach uwieczniono, jak polityczka pokazuje funkcjonariuszowi legitymację poselską - ten jednak mimo to pryska jej gazem łzawiącym w twarz. Według prokuratury policjant nie popełnił przestępstwa.

- Nie wykonywałam żadnych działań, które powodowały, że policjant by się przestraszył, po prostu stałam. Byłam w tłumie, ale nie brałem udziału w blokadach, a policjant z bliskiej odległości użył wobec mnie gazu prosto w oczy, czego nie wolno robić, co jest absolutnie niezgodne z zasadami użycia środków przymusu bezpośredniego, ponieważ (gaz) trzeba kierować z odległości nie mniejszej niż 50 cm i w klatkę piersiową - skomentowała posłanka w rozmowie z RMF FM.

Warszawa. Policja użyła gazu łzawiącego na trasie Łazienkowskiej. Wśród poszkodowanych Barbara NowackaNie będzie śledztwa ws. policjanta, który użył gazu wobec Barbary Nowackiej

Barbara Nowacka komentuje umorzenie sprawy z gazem łzawiącym

Posłanka podkreślała, że środki przymusu bezpośredniego powinno się stosować wobec osób, które stwarzają realne zagrożenie. - Trudno żeby dla wielkiego, silnego, zdrowego mężczyzny poważnym zagrożeniem była spokojnie stojąca na ulicy 46-letnia kobieta - argumentowała Barbara Nowacka.

Polityczka po informacji o umorzeniu jej sprawy zapowiedziała, że złoży zażalenie i jest gotowa "na pełną drogę prawną w tej sprawie". Dodała, że w podobnej sytuacji są również inne osoby, które protestowały.

Absolutnie kuriozalne [jest - red.] uzasadnienie tej decyzji, kilka spraw na raz potraktowanych całościowo, czyli również sprawa posłanki Agnieszki Dziemianowicz-Bąk, której też w tym czasie immunitet został naruszony. Uzasadnienie, z którego wynika, że policjant zeznał, że był sam i czuł się zagrożony i że celował w klatkę piersiową nijak ma się to do materiału dowodowego i rzeczywistości

- oznajmiła Barbara Nowacka.

Zobacz wideo Brutalność policji. Rzecznik Praw Obywatelskich komentuje agresję w Głogowie

Mateusz Morawiecki i Adam NiedzielskiPilotażowe szczepienia w firmach. Nieoficjalnie: Na początek 8 firm