Karski komentuje film podkomisji Macierewicza: Materiał nie ma statusu oficjalnego dokumentu rządowego

- W tej chwili to jest film dokumentalny obrazujący pracę podkomisji smoleńskiej. [...] To nie jest ostateczny raport - powiedział Karol Karski, europoseł Prawa i Sprawiedliwości. Polityk skomentował w ten sposób materiał filmowy o pracach podkomisji kierowanej przez Antoniego Macierewicza. Po emisji filmu w TVP pojawiły się pytania o to, czy teza o wybuchach na pokładzie TU-154M jest oficjalnym stanowiskiem rządu w sprawie katastrofy smoleńskiej.

Telewizja Polska wyemitowała w rocznicę katastrofy smoleńskiej materiał filmowy przygotowany przez podkomisję ds. zbadania przyczyn katastrofy TU-154M. Film wyemitowano na wniosek szefa podkomisji Antoniego Macierewicza. Materiał był pokazywany również w ubiegłym roku podczas jednego z posiedzeń sejmowej komisji obrony narodowej. W filmie stwierdzono, że przyczyną katastrofy smoleńskiej były dwa wybuchy, jeden na skrzydle, a drugi w kadłubie rządowego samolotu TU-154M. 

Zobacz wideo Dzień, który wstrząsnął Polską

Karol Karski: Antoni Macierewicz ma wiele zasług

- Ten materiał nie ma statusu oficjalnego dokumentu rządowego - powiedział europoseł Karol Karski w programie "Onet Opinie". Polityk dodał, że "są tam zawarte pewne tezy, które sprowadzają się do tego, że w samolocie miały miejsce wybuchy". - Nie usłyszałem, kto miałby to spowodować i z jakiego powodu miałyby mieć one miejsce - powiedział. 

Aleksandra Śliwoska, fot. LinkedInUjawniamy aktualny skład Podkomisji Smoleńskiej. Jest i "Misiewicz w spódnicy"

Karski podkreślił, że Antoni Macierewicz "ma wiele zasług" w zakresie wyjaśniania przyczyn katastrofy smoleńskiej. Według niego to dzięki Macierewiczowi "ta sprawa w jakiś sposób funkcjonuje". Polityk podkreślił jednak, że nie widział w całości filmu podkomisji kierowanej przez Macierewicza.  

- Oglądałem jego podsumowanie [...]. To nie jest ostateczny raport. To są informacje przekazane przez podkomisję Macierewicza. Ostateczny raport kiedyś zostanie przyjęty i wtedy to będzie oficjalny dokument rządowy. W tej chwili to jest film dokumentalny obrazujący pracę podkomisji smoleńskiej - stwierdził. 

"Czy premier Mateusz Morawiecki potwierdzi, że to oficjalne stanowisko Polski?"

Raport podkomisji smoleńskiej ma być opublikowany jeszcze w kwietniu. Według Antoniego Macierewicza jego merytoryczna część jest już gotowa, ale trwają ostatnie poprawki redakcyjne. Obecnie raport ma około 700 stron, ale po upublicznieniu ma być krótszy. Film, który został wyemitowany przez Telewizję Polską, będzie załącznikiem do raportu. Macierewicz uważa, że najważniejszy wniosek z raportu dotyczy udziału strony rosyjskiej w katastrofie. 

- Przez uniemożliwienie przygotowania bezpieczeństwa wizyty, przez fałszywe naprowadzanie samolotu i wreszcie przez wysadzenie tego samolotu. Potem stworzenie mechanizmu kłamstwa smoleńskiego, ukrywania prawdy, fałszowania dowodów, niszczenia tych dowodów i przetrzymywania ich. A więc cały ten proces kontrolowali Rosjanie - powiedział.  

Adam NiedzielskiRząd zdecydował o przedłużeniu obostrzeń. Otwarte żłobki i przedszkola

Emisja materiału filmowego podkomisji Macierewicza wywołała pytania o to, czy teza o wybuchach na pokładzie TU-154M jest oficjalnym stanowiskiem rządu. "No dobrze. Państwowa telewizja opublikowała oficjalny materiał państwowej instytucji, w którym wprost podano, że rosyjskie specsłużby wysadziły samolot z polskim prezydentem. I co teraz? Prezydent Andrzej Duda i premier Mateusz Morawiecki przechodzą nad tym do porządku dziennego, czy coś robią?" - napisał dziennikarz RMF FM Krzysztof Berenda.

"Ten propagandowy film powstał za publiczne pieniądze. Przy wadze zarzutów - absurdalnych, ale przecież stawianych przez państwową instytucję - jaka będzie reakcja premiera, Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Ministerstwa Obrony Narodowej i prokuratury? Czy premier Mateusz Morawiecki potwierdzi, że to oficjalne stanowisko Polski? Czy uda, że nie widział?" - zapytał na Twitterze Maciej Lasek, były przewodniczący Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych. 

Przyczyny katastrofy smoleńskiej. Ustaliła je tzw. komisja Millera 

Eksperci zajmujący się badaniem przyczyn katastrof lotniczych od wielu lat ostrzegają, że członkowie podkomisji smoleńskiej kierowanej przez Antoniego Macierewicza nie mają wystarczających kompetencji, a rzeczywiste przyczyny katastrofy smoleńskiej zostały już wyjaśnione. Państwowa komisja (tzw. komisja Millera) opublikowała swój raport na temat przyczyn katastrofy w 2011 r.  

Komisja ustaliła, że bezpośrednią przyczyną wypadku było zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania (100 metrów), przy nadmiernej prędkości opadania, w warunkach atmosferycznych uniemożliwiających wzrokowy kontakt z ziemią. Ustalono również, że rozpoczęcie odejścia na drugi krąg, czyli przerwania lądowania w sytuacji, kiedy jest ono niemożliwe, było spóźnione. 

Członkowie komisji Millera podkreślili, że skutkiem złamania procedur bezpieczeństwa przez pilotów TU-154M było uderzenie w brzozę, co doprowadziło do oderwania lewego skrzydła wraz z lotką, a następnie do utraty sterowności maszyny i uderzenia w ziemię. 10 kwietnia 2010 r. w katastrofie smoleńskiej zginęło 96 osób, w tym para prezydencka - Maria i Lech Kaczyńscy.  

Więcej o: