Andrzej Sośnierz o zarzutach wobec prof. Maksymowicza: Gdy jest potrzeba, to coś się zawsze znajdzie

Poseł Porozumienia Andrzej Sośnierz odniósł się do zarzutów wobec profesora Wojciecha Maksymowicza, który rzekomo miał prowadzić "nieetyczne eksperymenty" na ludzkich płodach oraz zwłokach. - Takie zarzuty wygłaszane publicznie pojawiają się na zapotrzebowanie polityczne, gdy ktoś jest krytyczny wobec poczynań rządu. Wtedy zaczyna się szukanie czegoś, czym można go obrzucić - powiedzał Sośnierz.
Zobacz wideo Oto do czego prowadzi całkowity zakaz aborcji. Salwador powinien być dla Polaków ostrzeżeniem

Były prezes Narodowego Funduszu Zdrowia oraz poseł Porozumienia Andrzej Sośnierz w rozmowie z Onetem skomentował sprawę wokół prof. Wojciecha Maksymowicza - lekarza, naukowca, byłego ministra zdrowia oraz polityka Porozumienia, który często krytykuje strategię rządu w walce z pandemią koronawirusa. 

Andrzej Sośnierz skomentował sprawę prof. Maksymowicza

- Ta sprawa była już, o ile wiem, wyjaśniona, więc jej powrót i angażowanie opinii publicznej jest dość prymitywną metodą hakową. Niestety skuteczną - mówił Andrzej Sośnierz. Dodał, że rozumie decyzję Maksymowicza o odejściu z Prawa i Sprawiedliwości. - Co miał zrobić? Trudno nie powiązać tego co się dzieje z jego krytycznym stosunkiem do szeregu przedsięwzięć, które podejmował rząd w sprawie ochrony zdrowia - mówił. 

Resort zdrowia zajmuje się badaniami prof. Maksymowicza. Andrusiewicz: Odpowiedź nie rozwiewa wątpliwościResort zdrowia zajmuje się badaniami Maksymowicza i odrzuca odpowiedź UWM

- Takie zarzuty wygłaszane publicznie pojawiają się na zapotrzebowanie polityczne, gdy ktoś jest krytyczny wobec poczynań rządu. Wtedy zaczyna się szukanie czegoś, czym można kogoś obrzucić. Choć nie mam nic na sumieniu, to czekam, aż ktoś coś znajdzie na mnie. Jak widać, gdy jest taka potrzeba, to coś się zawsze znajdzie - ocenił poseł. 

MZ informuje o "niepokojących informacjach". Maksymowicz: Bezprecedensowy atak

We wtorek rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz przekazał, że resort miał otrzymać bardzo "niepokojące informacje" dotyczące możliwych  eksperymentów na płodach, które wykonywano w latach 2013-2020 na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim pod nadzorem prof. Wojciecha Maksymowicza, informowała m.in. Wirtualna Polska.

W rozmowie z Interią Maksymowicz zaznaczał wtedy, że rozważa pozwanie Ministerstwa Zdrowia oraz że od jakiegoś czasu wiedział, że "szukają na niego haków". W środę polityk ogłosił natomiast, że opuszcza szeregi Prawa i Sprawiedliwości. 

- Granice zostały przekroczone. Nigdy nie prowadziłem ja, ani mój zespół, badań na żywych płodach, na zwłokach ludzkich. Życie ludzkie jest dla mnie najwyższą wartością - powiedział Maksymowicz. - Ten bezprecedensowy atak na mnie odbieram jako atak na naukowców medycznych - stwierdził, po czym dodał, że zarzuty resortu są "kłamliwymi informacjami". 

Minister Wojciech MaksymowiczProf. Maksymowicz odszedł z klubu PiS. W tle zarzuty o "eksperymenty"

Decyzję Maksymowicza licznie komentowali politycy. Część z nich stwierdziła, że kłopoty profesora wynikają z tego, iż nie bał się krytykować rządu za działania dotyczące walki z epidemią, dlatego teraz może ponieść konsekwencje. 

- Mówił to, co myśli, a tak naprawdę mówił to, co myśli ogromna większość medyków w Polsce. Nie bał się, teraz poniósł tego konsekwencje. Miejmy nadzieję, że finał będzie taki, że zostanie oczyszczony z zarzutów, bo są one, z tego co zdążyłem się zorientować, absurdalne - stwierdził w rozmowie z TVN24 senator Lewicy Wojciech Konieczny, który również jest lekarzem. 

Czytaj więcej: Prof. Maksymowicz odchodzi z PiS. "GIS walczy z Grzesiowskim, MZ z Maksymowiczem, a wirus szaleje">>>

Więcej o: