Radny PO na plakacie o in vitro obok zakrwawionego płodu. Policja od roku nie może znaleźć autora

Radny PO Bartosz Margul, którego fotografia została umieszczona w zestawieniu z zakrwawionym płodem na plakacie Fundacji "Życie i Rodzina", nie składa broni. Choć policja w Lublinie nie jest w stanie wykryć twórcy billboardu i umarza śledztwo, radny zapowiada, że złoży zażalenie od tej decyzji.

Szukano go na nagraniach z miejskiego monitoringu oraz na stronach Fundacji "Życie i Rodzina", ale autora plakatu do tej pory nie znaleziono. Właśnie mija rok od momentu zawiadomienia policji i prokuratury o zestawieniu fotografii radnego z grafiką przedstawiającą płód. 

Zobacz wideo Platforma Obywatelska proponuje pakiet praw kobiet. Co w nim się znajdzie?

Atak na radnego Lublina. "In vitro to: handel ludźmi, selekcja dzieci, wielokrotna aborcja"

W maju 2020 r. o tym, że zdjęcie lubelskiego radnego Bartosza Margula zostało zestawione na plakacie z martwym płodem, informowała "Gazeta Wyborcza". Billboard został podpisany przez Fundację Życie i Rodzina, która próbowała powstrzymać w Lublinie miejski program in vitro. Baner był tłem dla konferencji prasowej zorganizowanej przez fundację.

"Radny klubu Żuka - Bartosz Margul chce wydawać twoje pieniądze biznes in vitro" - brzmiał napis (pisownia oryginalna, Krzysztof Żuk to prezydent Lublina). W nagłówku można było przeczytać: "In vitro to: handel ludźmi, selekcja dzieci, wielokrotna aborcja".

Radny Lublina zareagował na konferencję oraz plakat fundacji w swoich mediach społecznościowych, gdzie poinformował również o tym, że w jego opinii "Fundacja Życie i Rodzina złamała granice dobrego smaku i prawo". Zaznaczył także, że przygotował zawiadomienie do prokuratury w związku z uzasadnionym podejrzeniem popełnienia przestępstwa - znieważenia funkcjonariusza publicznego (art. 226 par. 1 Kodeksu karnego).

Margul dodał wtedy również, że prezentowanie zdjęć rozczłonkowanych płodów i przewożenie ich po mieście na lawecie jest "sianiem zgorszenia w miejscu publicznym i naraża dzieci na oglądanie tych gorszących scen", dlatego też skierował zawiadomienie na policję, powołując się na art. 51 Kodeksu wykroczeń.

Bezradność policji, brak sprawcy i umorzone śledztwo

Jak podaje portal Onet.pl, śledztwo w sprawie billboardu zostało właśnie umorzone przez policję. Funkcjonariusze badali sprawę przez niemal rok, jednak nie udało im się ustalić sprawcy. W opinii Margula, "opieszałość policji doprowadziła do przedawnienia sprawy, a tym samym przyczyniła się do bezkarności fundacji".

- Policja dysponowała zarówno zapisem z monitoringu miejskiego, znała numery rejestracyjne, przesłuchiwała świadków, miała dostępne artykuły prasowe na temat, dziennikarski materiał filmowy z konferencji. I mimo tego przez blisko rok nie udało się jej ustalić personaliów sprawcy wykroczeń drogowych - powiedział lubelski radny, cytowany przez portal.

Bartosz Margul zapowiada złożenie zażalenia na otrzymaną decyzję. - Druga sprawa to dziwna decyzja policji uznająca, że prezentowanie poćwiartowanych, zakrwawionych płodów nie sieje zgorszenia w miejscu publicznym. Ciekaw jestem, czy ktoś, kto podjął taką decyzję, pozwoliłby pokazać takie zdjęcia swoim dzieciom - skomentował.