Michał Woś pytany o Piotrowicza przesłuchującego Bodnara. "Wczoraj miałem bardzo zajęty dzień..."

- Miałem wczoraj bardzo zajęty dzień, więc nie widziałem... - tak wiceszef Solidarnej Polski Michał Woś odpowiedział na pytanie o wystąpienie Adama Bodnara, który odpowiadał na pytania w Trybunale Konstytucyjnym. Zadawał mu je Stanisław Piotrowicz, były polityk PiS, a wielu zwróciło uwagę, że scena przypominała przesłuchanie "obrońcy demokracji przez funkcjonariusza komunistycznego reżimu".

Wiceminister sprawiedliwości Michał Woś w "Rozmowie Piaseckiego" w TVN 24 był pytany m.in. o wtorkowe posiedzenie Trybunału Konstytucyjnego, który rozpatruje wniosek posłów PiS o zbadanie z konstytucją przedłużającej się kadencji Rzecznika Praw Obywatelski (ta jest przedłużana, bo wciąż nie został wybrany nowy rzecznik). Rozprawa po dziewięciokrotnej zmianie terminu rozpoczęła się w poniedziałek, a we wtorek sędzia Stanisław Piotrowicz zadawał pytania Adamowi Bodnarowi.

Były prokurator stanu wojennego pytał m.in., na jakiej podstawie prawnej podejmuje działania po upływie swojej kadencji (taki przepis istnieje w konstytucji od 30 lat) i jak rozumie pojęcie samej kadencji. - Funkcja czasu to jedna rzecz, ale to jest służba, która wynika z przysięgi, by stać na straży praworządności - odpowiedział Bodnar. Po jego wystąpieniu w Trybunale pojawiło się wiele komentarzy. "Bodnar przed Piotrowiczem. Obrońca demokracji obywatelskiej przed funkcjonariuszem komunistycznego reżimu. Historia kołem się toczy" - komentował europoseł Łukasz Kohut z Lewicy.

Zobacz wideo Bodnar o swoim następcy: Konstytucja wymaga, aby RPO był niezależny od władzy

Woś o przesłuchaniu Bodnara przez Piotrowicza. "Miałem zajęty dzień"

- Patrzył pan na Stanisława Piotrowicza wczoraj... To jest człowiek, który był prokuratorem w stanie wojennym, członkiem PZPR. To nie jest obraz, który jakoś pana porusza? - zapytał Michała Wosia prowadzący program Konrad Piasecki.

Temat pana Piotrowicza był wałkowany tyle razy, że już nie będę powtarzał, że było inaczej, że ci, którzy rzekomo byli poszkodowani przez niego....

- próbował wybrnąć polityk. Gdy jednak dziennikarz dodał, że "to, że był w PZPR, że był odznaczany, to jest fakt bezsporny", Woś stwierdził:

Ja przyznam, że miałem wczoraj bardzo zajęty dzień, więc nie widziałem... Widziałem krótkie informacje w i intrenecie, że wyglądało to jak forma przesłuchania. No, ale to jest Trybunał Konstytucyjny, gdzie w ramach rozprawy sędziowie zadają pytania. Nic w tym nadzwyczajnego

- powiedział. - To, że coś jest utwierdzone tradycją trzydziestoletnią, to nie znaczy, że jest zgodne z konstytucją - dodał, odnosząc się do zapisu w konstytucji dotyczącym przedłużania kadencji do czasu wyboru nowego RPO.

Więcej o: