Ziobro wciąż nieugięty ws. Funduszu Odbudowy. Nieoficjalnie: PiS rozważa przyspieszone wybory

Solidarna Polska wciąż stoi na stanowisku, że nie poprze projektu o ratyfikacji Funduszu Odbudowy. Zbigniew Ziobro nazywa umowę "dyktatem Brukseli i Berlina". PiS liczy więc na głosy Lewicy, która pozwoliłaby przyjąć ustawę nawet bez poparcia Solidarnej Polski. Tymczasem, według nieoficjalnych informacji, w partii Jarosława Kaczyńskiego trwają już przymiarki do ewentualnych przyspieszonych wyborów.

We wtorek rząd miał zająć się projektem ustawy o ratyfikacji Funduszu Odbudowy. Jednak w nocy punkt ten zniknął z porządku posiedzenia. Powód jest jeden - Solidarna Polska sprzeciwia się unijnemu programowi. W wyniku buntu Zbigniewa Ziobry i jego posłów Prawo i Sprawiedliwość nie ma większości w koalicji rządzącej i poparcia projektu musi szukać u opozycji. "Koalicja Obywatelska i PSL uzależniają ratyfikację od zapisów Krajowego Planu Odbudowy, który opisuje sposób dzielenia unijnych pieniędzy. Kaczyński może liczyć na posłów od Pawła Kukiza i Szymona Hołowni. Dla powodzenia planu kluczowa jest Lewica" - podkreśla "Gazeta Wyborcza".

"Wyborcza" podaje, że do poparcia ratyfikacji bez warunków skłania się 8-10 posłów. Jeśli tak by się stało, PiS wygrałoby głosowanie nawet bez poparcia Ziobry i jego partyjnych kolegów. Jednak ludowcy próbują przekonać Lewicę, aby nie ratowała rządu, ponieważ nie ma żadnych gwarancji - jak pisze gazeta - że unijne pieniądze "nie zostaną rozkradzione".

Zobacz wideo Fundusz Odbudowy. Mucha: Głosowanie przeciwko wydaje mi się nie do pomyślenia

Nieoficjalnie: PiS rozważa przyspieszone wybory

Jak wynika z nieoficjalnych informacji "Faktów" TVN, w Prawie i Sprawiedliwości trwają już przymiarki do ewentualnych przyspieszonych wyborów. Zresztą nawet Jarosław Kaczyński mówił w wywiadzie dla "Gazety Polskiej", że "może dojść do wydarzeń, które doprowadzą do skrócenia kadencji". - Ale żeby była jasność: nie prognozuję wcześniejszych wyborów. Jedynie nie wykluczam takiej ewentualności - dodał w czasie rozmowy.

Poseł Solidarnej Polski Jacek Ozdoba zapytany o to, co się stanie, jeśli przez sprzeciw jego ugrupowania rozpadnie się Zjednoczona Prawica i będą musiały odbyć się przyspieszone wybory. - Jest zawsze takie ryzyko - odpowiedział, jak cytują "Fakty". - Sygnał jest jednoznaczny: rząd nie ma większości do jednego z ważniejszych głosowań w tej kadencji. To oznacza, że pokłócona prawica nie jest już w stanie zarządzać państwem - powiedział z kolei wicemarszałek Sejmu z PSL Piotr Zgorzelski.

Jak widać, nawet w obliczu rozpadu koalicji rządzącej, politycy Solidarnej Polski pozostają nieugięci. "TAK dla polskiej suwerenności! NIE dla umowy z Brukselą! Pieniądze z Funduszu Odbudowy to kredyt na znaczone przez Brukselę wydatki, które nie trafią do poszkodowanych przez COVID polskich przedsiębiorców, ale np. do niemieckich firm" - napisał w poniedziałek na Twitterze Janusz Kowalski. - [Mateusz Morawiecki] ostatecznie jednak zgodził się na ten dyktat, z naszego punktu widzenia tak to należy nazwać, Brukseli i Berlina - to z kolei słowa Zbigniewa Ziobry. Sebastian Kaleta, w rozmowie z "Faktami", przyznał, że to powszechna opinia w ugrupowaniu.

Polska miałaby otrzymać 58 mld euro z Funduszu Odbudowy

Fundusz Odbudowy to wielki program pomocy dla krajów UE, który ma przede wszystkim odbudować i przywrócić odporność unijnych gospodarek na ewentualne kryzysy oraz przygotować je na przyszłe, nieprzewidziane okoliczności.

Pomoc z funduszu wartego 750 mld euro będzie przyznawana w postaci bezzwrotnych grantów, a także pożyczek. Polska miałaby otrzymać około 58 mld euro, a w tym: 24 mld euro w formie dotacji oraz 34 mld euro w pożyczkach. Pieniądze z funduszu należy wykorzystać do 2026 roku. Warunkiem otrzymania unijnego wsparcia z Funduszu Odbudowy jest przygotowanie Krajowego Planu Odbudowy. Każde państwo UE musi opracować swój własny plan i przedstawić Komisji Europejskiej do końca kwietnia.

Uruchomienie Funduszu Odbudowy wymaga zatwierdzenia decyzji o zwiększeniu zasobów własnych UE.