Sławomir Nowak opuścił areszt. Nieoficjalnie: Sąd miał podważyć główny argument prokuratury

Decydując o zwolnieniu Sławomira Nowaka z aresztu, sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie podważyła główny argument prokuratury o możliwym zagrożeniu matactwem ze strony podejrzanego - ustalił portal tvn24.pl. Niewielkie szanse powodzenia - nawet zdaniem samych śledczych - ma zażalenie, które prokuratura złożyła na postanowienie sądu.

W poniedziałek Sąd Okręgowy w Warszawie na zamkniętym posiedzeniu zdecydował o zwolnieniu Sławomira Nowaka z aresztu. Wobec byłego ministra w rządzie PO-PSL zastosowano wolnościowe środki zapobiegawcze w postaci kaucji w wysokości miliona złotych, dozoru policyjnego i zakazu opuszczania kraju w połączeniu z odebraniem paszportu.

Sławomir Nowak opuścił areszt. Sąd nie zgodził się z argumentem o zagrożeniu matactwem

Jak ustalił nieoficjalnie portal tvn24.pl, sędzia, która zdecydowała o zwolnieniu Nowaka, podważyła w swoim uzasadnieniu główny argument, który według prokuratora uzasadniał dalszy areszt. Mowa tu  zagrożeniu matactwem ze strony podejrzanego, który - w opinii śledczych - mógłby wpływać na świadków oraz tok samego śledztwa.

- To nielogiczne. Dlatego, że zeznania licznych świadków są korzystne dla Sławomira Nowaka. Nie ma on interesu w tym, by wpływać na ich zeznania - tak, według źródeł tvn24.pl, miała mówić podczas rozprawy sędzia. Po wyjściu z aresztu Nowak jest też bez dostępu do innych materiałów ze śledztwa, ponieważ dokumenty zostały już zabezpieczone przez CBA i prokuraturę

Zobacz wideo Sławomir N. czy minister Nowak? Zbigniew Ziobro na konferencji zaatakował PO i Donalda Tuska

Prowadzący śledztwo prokurator Jan Drelewski zapowiedział już złożenie zaskarżenia na postanowienie sądu. Według jednego ze śledczych znającego kulisy sprawy, apelacja prokuratury ma jednak niewielkie szanse, by się powieść. Jak tłumaczył w rozmowie z tvn24.pl, wynika to z faktu, że już wcześniej sąd apelacyjny, choć nie zdecydował o zwolnieniu Nowaka, miał liczne i krytyczne uwagi wobec pracy prokuratorów. Już wcześniej sąd sugerował im, że  powinni skupić się głównym wątku śledztwa i najpoważniejszych zarzutach wobec Nowaka. Mowa tu kierowaniu zorganizowaną grupą przestępczą, korupcji i praniu pieniędzy.  

- Chodzi o to, że w kolejnych wnioskach o areszt prokurator nie zapowiadał konkretnych czynności w tym wątku - wyjaśnia jeden z rozmówców portalu.

Sławomir Nowak po opuszczeniu aresztuNowak po wyjściu z aresztu: Nigdy nie sądziłem, że historia w taki sposób zatoczy koło

Nowak jest podejrzany o korupcję i pranie brudnych pieniędzy

Sławomir Nowak został aresztowany w lipcu 2020 r. przez CBA w związku z podejrzeniami o udział w zorganizowanej grupie przestępczej, popełnienie czynów korupcyjnych oraz pranie pieniędzy. Nowak miał rzekomo czerpać korzyści z korupcji od października 2016 do września 2019 r. Śledczy twierdzą, że w czasie pełnienia funkcji szefa Państwowej Służby Dróg Samochodowych na Ukrainie (Ukrawtodor), były minister transportu nielegalnie przyjmował pieniądze przy zamówieniach na budowę dróg. W procederze miał brać udział także przedsiębiorca z Gdańska oraz były dowódca GROM. 

Na początku stycznia bieżącego roku, prokuratura rozszerzyła zarzuty o czyny o charakterze korupcyjnym popełnione wspólnie i w porozumieniu z trzema biznesmenami, zatrzymanymi w styczniu przez CBA.

Nowak od początku odrzuca oskarżenia i nie przyznaje się do winy. 

Postępowanie w sprawie byłego polityka prowadzone jest przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie i Delegaturę Centralnego Biura Antykorupcyjnego w Gdańsku. Polskie organy ścigania współpracują ze śledczymi Specjalnej Prokuratury Antykorupcyjnej w Kijowie oraz Narodowym Antykorupcyjnym Biurem Ukrainy. 

Więcej o: