Krzyki ofiar katastrofy smoleńskiej w TVP. Giertych pozywa Telewizję Polską w imieniu żony oficera BOR

Mecenas Roman Giertych zapowiedział w niedzielę złożenie pozwu przeciwko Telewizji Polskiej w imieniu żony oficera BOR, który zginął w katastrofie smoleńskiej. Przyczyną pozwu jest sobotnia emisja materiału dotyczącego prac podkomisji smoleńskiej, w którym słychać było krzyki ofiar tragedii.

W sobotę na antenie TVP1 został wyemitowany "Film z wynikami prac podkomisji ds. katastrofy smoleńskiej". O emisję materiału apelował do prezesa TVP Jacka Kurskiego były szef MON i szef podkomisji smoleńskiej Antoni Macierewicz. W materiale, który w sobotę mogli zobaczyć widzowie TVP, powtórzono twierdzenia o tym, że do katastrofy samolotu Tu-154M doprowadzić miał wybuch na skrzydle i w kadłubie maszyny. 

W jednym z fragmentów umieszczono krzyki osób znajdujących się na pokładzie samolotu tuż przed zderzeniem z ziemią, co wywołało krytyczną reakcję m.in. posłanki KO Barbary Nowackiej, córki byłej wicepremier Izabeli Jarugi-Nowackiej, jednej z ofiar katastrofy.

Minister obrony narodowej Antoni MacierewiczTVP wyemitowała film podkomisji smoleńskiej Macierewicza. "Jak można?"

"Kieruję pozew w imieniu żony oficera BOR, który zginął w Smoleńsku przeciwko TVP za opublikowanie ostatnich krzyków ofiar tej katastrofy" - podał na Twitterze mecenas Roman Giertych.

"To jawne i skandaliczne naruszenie dóbr osobistych rodzin zmarłych tam osób do godnego przeżywania żałoby" - dodał.

Giertych zwrócił się również do prezesa TVP Jacka Kurskiego: "Jakbyś, Jacku, odpowiedział na pytanie niepełnosprawnej córki: czy tatuś też tak krzyczał? Jak?".

Zobacz wideo Dzień, który wstrząsnął Polską

Jakie były przyczyny katastrofy smoleńskiej? Zbadała to komisja Millera

Specjaliści zajmujący się badaniem katastrof lotniczych od lat podkreślają, że członkowie podkomisji Antoniego Macierewicza nie mają wystarczających kompetencji, a rzeczywiste przyczyny tragedii już zostały wyjaśnione.

Państwowa komisja (tzw. komisja Millera) ustaliła, że do katastrofy przyczynił się szereg okoliczności, w tym złamanie procedur bezpieczeństwa. Bezpośrednią jej przyczyną było zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania (100 metrów), przy nadmiernej prędkości opadania, w warunkach atmosferycznych uniemożliwiających wzrokowy kontakt z ziemią. Rozpoczęcie procedury odejścia na drugi krąg - przerwanego lądowania w sytuacji, kiedy wiadomo, że lądowanie może zakończyć się niepowodzeniem - było spóźnione.

Według ekspertów z komisji Millera właśnie złamanie procedur bezpieczeństwa przez pilotów tupolewa doprowadziło do zderzenia z feralną brzozą, którego skutkiem było oderwanie fragmentu lewego skrzydła wraz z lotką, a w konsekwencji do utraty sterowności samolotu, przechyłu i zderzenia z ziemią.

W katastrofie 10 kwietnia 2010 roku pod Smoleńskiem zginęło 96 osób - cała załoga Tu-154 oraz lecąca do Katynia polska delegacja z prezydentem Lechem Kaczyńskim na czele.

Więcej o: